Nieumundurowany policjant bije protestujących ludzi pałką teleskopową

Państwo dołącz do dyskusji (635) 19.11.2020
Nieumundurowany policjant bije protestujących ludzi pałką teleskopową

Rafał Chabasiński

W internecie można znaleźć nagranie, na którym domniemany nieumundurowany policjant bije protestujących pod Sejmem ludzi pałką teleskopową. Przed reakcją ze strony tłumu ratują go koledzy z opaskami z napisem „Policja”. Wygląda na to, że w trakcie dokonywania tych czynności coś poszło mocno nie tak jak powinno.

Jak protestujący mają właściwie odróżnić policjanta po cywilnemu od bandyty z pałką teleskopową?

Środowe manifestacje aborcyjne pod Sejmem zaowocowały serią incydentów z udziałem funkcjonariuszy policji. Na jednym z opublikowanym w internecie nagrań widać jak nieumundurowany policjant bije protestujących ludzi pałką teleskopową. Skąd w ogóle wiemy, że to był funkcjonariusz a nie pospolity bandyta? To bardzo dobre pytanie.

Na nagraniu widzimy mężczyznę wyciągającego pałkę teleskopową. Jeden z uczestników najwyraźniej to dostrzegł, bo spróbował go rozbroić. Domniemany nieumundurowany policjant odwraca się i wymierza kilka ciosów swoją bronią uczestnikom zajścia. Warto zauważyć, że nie ma nawet opaski na ramieniu sugerującej przynależność do policji.

https://twitter.com/macieJasinski/status/1329178035564781568

Zdarzenie spowodowało reakcję ze strony innych nieumundurowanych funkcjonariuszy. Doszło do użycia siły fizycznej, jednak bez pałek. W ruch poszedł za to gaz łzawiący – w tym także ze strony demonstrujących. Warto wspomnieć, że nagranie sprawia wrażenie niekompletnego. Mężczyzna używający pałki wobec protestujących jest jednak obecny także na nagraniu opublikowanym przez warszawską policję – sprawia wrażenie współdziałania razem z innymi policjantami.

Opaskę z napisem „Policja” można kupić za 30 zł, nieumundurowany policjant z teleskopową pałką nie miał nawet tego

Rzecznik stołecznej policji nadinspektor Sylwester Marczak podsumowuje zdarzenie dość krótko: „Próba odbicia zatrzymanego spotkała się z użyciem środków przymusu bezpośredniego”. Jego zdaniem, zachowanie funkcjonariuszy nie odbiegało od działań w trakcie dotychczasowych demonstracji i zgromadzeń. Przyznał przy tym, że taktyka przyjęta przez policję w środę polegała na otoczeniu demonstrantów kordonem, wylegitymowania ich wszystkich i złożenie do sanepidu wniosków o ukaranie karami administracyjnymi.

Część demonstrantów miała nie poddać się dokonywanym względem nich czynnościom i uniknąć wylegitymowania. Środki przymusu bezpośredniego miały być używane tam, gdzie policjanci byli atakowani.

Warto zauważyć, że nieumundurowani funkcjonariusze wmieszani w demonstrujący tłum to dość standardowa taktyka stosowana przez naszą policję. Podobne obrazki mogliśmy dostrzec także w ostatnich tygodniach – zarówno w trakcie manifestacji aborcyjnych, jak i tegorocznego Marszu Niepodległości.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów określającym reguły dopuszczalności użycia przez policjantów środków przymusu bezpośredniego, funkcjonariusze mają prawo do stosowania pałek teleskopowych. Broń ta została wymieniona wprost w §3 pkt 4), obok pałek zwykłych, szturmowych i wielofunkcyjnych.

Z drugiej strony jednak, zgodnie z art. 61 ust. 2 ustawy o policji, nieumundurowany funkcjonariusz ma obowiązek na żądanie obywatela okazać legitymację służbową lubo odznakę. Jakby tego było mało, czynność ta musi być dokonana w taki sposób, by zainteresowany miał możliwość odczytać i zanotować numer i organ, który wydał legitymację, oraz nazwisko policjanta. Opaska z napisem „Policja” nie jest w tym przypadku wystarczająca. Te każdy może sobie kupić w sieci za ok. 30 zł.

Za zaostrzenie kursu wobec protestujących i eskalację przemocy na ulicach odpowiada osobiście Jarosław Kaczyński

Nie sposób oceniać taktykę przyjętą przez policję bez uwzględnienia szerszego kontekstu. Warto przypomnieć, że w piątek 30 października na największej do tej pory demonstracji przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji dochodziło do licznych ataków na protestujących. Sprawcami były wówczas szajki kibolskie starające się wcześniej zinfiltrować tłum.

Bandyci działali wówczas w sposób bardzo podobny do tego wykorzystywanego przez nieumundurowanych policjantów. Na pewną ironię zakrawa fakt, że to właśnie ci funkcjonariusze – według ówczesnych relacji uczestników protestu – byli najskuteczniejsi w wyłapywaniu przestępców zagrażających bezpieczeństwu uczestników.

To pamięć o tamtych prowokacjach sprawiła, że nieumundurowany policjant bez opaski, za to rozkładający pałkę teleskopową mógł zostać uznany za bezpośrednie zagrożenie. Nie dziwi więc reakcja ze strony uczestników demonstracji. Jednocześnie jednak chwycenie od tyłu policjant mógł uznać za zagrożenie dla siebie – stąd wyglądające na brutalne użycie pałki.

Zaostrzenie kursu policji względem demonstrantów ma niewątpliwie podłoże czysto polityczne. Owszem, wprowadzone w związku z epidemią koronawirusa restrykcje czynią każde takie zdarzenie nielegalnym. Wyjątek stanowią tzw. „zgromadzenia spontaniczne”. Status protestów organizowanych przez Strajk Kobiet jest w tym przypadku dość dyskusyjny. Nie ulega jednak wątpliwości, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni nastąpiła wyraźna zmiana nastawienia na bardziej represyjne. Wszystko wskazuje na to, że wymusił taki stan rzeczy Jarosław Kaczyński.

To właśnie wicepremier do spraw bezpieczeństwa miał stać za naciskami na kierownictwo policji, by ta zamiast zapewniania ochrony uczestnikom demonstracji skupiła się na ich rozbijaniu. I rzeczywiście w pewnym momencie funkcjonariusze aktywnie dążą do likwidowania ognisk protestów zanim te zdążą rozwinąć skrzydła. Doniesienia medialne wskazują również na drakońskie wręcz traktowanie nieletnich uczestników i współorganizatorów poszczególnych protestów.

Przez wicepremiera do spraw bezpieczeństwa każdy nieumundurowany policjant w oczach demonstrantów staje się „tituszką Kaczyńskiego”

Uzasadnienie jest tyleż proste, co niezgodne ze stanem faktycznym. Masowe protesty miałyby odpowiadać za drastyczne pogorszenie sytuacji epidemiologicznej. Jeszcze w środę Jarosław Kaczyński wygłosił w Sejmie kolejną tyradę o „esesmańskich błyskawicach” i „krwi na rękach”. Powtarzając tym samym swoją kuriozalną odpowiedź dla protestujących i opozycji.

Tymczasem odpowiedź na pytanie czy demonstracje roznoszą Covid-19 jest raczej negatywna. Oczywiście – pod warunkiem zachowania podstawowych środków ostrożności w postaci maseczek i dystansu. Pomimo masowych protestów i Marszu Niepodległości sytuacja epidemiologiczna kraju zaczęła się stabilizować.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Kaczyński zwyczajnie wyładowuje teraz na demonstrantach frustrację wywołaną sytuacją w swojej partii. Raptem wczoraj Prawo i Sprawiedliwość zostało zmuszone do pospiesznego przywrócenia w prawach członków partii posłów głosujących przeciwko „Piątce dla zwierząt”. Dotyczy to także najgłośniejszych krytyków linii partyjnej w postaci Lecha Kołakowskiego i Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Jednocześnie politykę Zjednoczonej Prawicy dyktuje nie wszechwładny do niedawna prezes PiS lecz jego pogromca – lider Solidarnej Polski, Zbigniew Ziobro. Dotyczy to także polityki europejskiej naszego kraju. Kaczyński nie jest w stanie zrobić Ziobrze nic od dłuższego czasu. Sondażowe straty jego partii ustabilizowały się w okolicach 30 proc. Warto wspomnieć, że to prezes PiS wywołał całą awanturę nieudolnie próbując za pomocą wyroku w sprawie aborcji zabezpieczyć swoją prawa flankę właśnie przed Ziobrą.

Szkoda tylko, że z powodu wewnątrzkoalicyjnych gierek i frustracji prezesa PiS znowu cierpi budowany z takim trudem wizerunek policji. Nieumundurowany policjant zostaje na naszych oczach zestawiony z ukraińskimi „tituszkami”.