1. Home -
  2. Biznes -
  3. Nikt nie prosił o cienkie smartfony. Producenci nie mają pomysłów i robią sobie z nas jaja

Nikt nie prosił o cienkie smartfony. Producenci nie mają pomysłów i robią sobie z nas jaja

Kiedyś premiery smartfonów wywoływały większą ekscytację. Pojawiały się nowe rozwiązania, które faktycznie zmieniały sposób korzystania z telefonu: lepsze ekrany, dotykowe interfejsy, pierwsze aparaty robiące zdjęcia godne kompaktu, szybkie ładowanie, wodoodporność. Dziś chyba jedyną znaczącą datą w ciągu roku jest konferencja Apple z nowymi iPhone’ami, ewentualnie Samsung z nowymi Galaxy. I nie jest to spowodowane nowościami zapakowanymi w smartfony, a byciem marką samą w sobie.

Jakub Bilski24.09.2025 10:29
Biznes

Cienkość jako sztuczna innowacja

Dziś mamy 2025 rok i trudno oprzeć się wrażeniu, że branża utknęła w miejscu. Zamiast rewolucji dostajemy kolejną wersję tego samego produktu, opakowaną w slogan o niezwykle cienkim smartfonie. No dobra, ale nikt o to nie prosił. Wręcz by się chciało powiedzieć – „kto pytał?”. Nigdzie nie widziałem masowego narzekania i pisania „te obecne telefony są zbyt grube”. Na pewno większej liczbie osób przeszkadzają wystające aparaty lub waga – ale do tego drugiego niekoniecznie trzeba stworzyć supercienkiego smartfona. A jednak to właśnie ta cienkość staje się hasłem przewodnim, bo skoro nie ma prawdziwych nowości, trzeba wcisnąć ludziom choćby złudzenie zmiany.

Ostatnia premiera iPhone Air jest podręcznikowym przykładem takiej marketingowej sztuczki. Apple ogłasza światu: oto najcieńszy iPhone w historii, ledwie 5,6 milimetra grubości. Problem w tym, że grubość liczy się tam, gdzie wystaje aparat, a tam jest ona zupełnie normalna i nie robi na nikim wrażenia. Albo wręcz przeciwnie – robi wrażenie, ale niezwykle negatywne, bo korzystając z takie urządzenie położone na stole niesamowicie się buja. No dobrze, zawsze można założyć case’a, ale w takim razie po co ta cienkość?

Z pierwszych informacji wynika, że bateria 3149 mAh to zwykłe nieporozumienie w 2025 roku. Najnowszy iPhone pada o wiele szybciej niż standardowe, „grube” modele. Mamy zatem produkt, który jest cienki dosłownie i w przenośni.

Zastój zamiast postępu

Cały ten wyścig o milimetry to dowód na to, że producenci nie wiedzą już, co wymyślić. Ekrany od lat są świetne, procesory szybsze niż większość użytkowników kiedykolwiek potrzebuje, aparaty robią zdjęcia, które większości ludzi w zupełności wystarczą. Zostały więc sztuczne innowacje, na czele z przesuwaniem obiektywów z tyłu telefonu, żeby każdy widział, że to nowy model czy właśnie nieszczęsną cienkością. Wszystko to nic innego jak kosmetyka podszyta marketingiem, a nie realny postęp.

Rozwiń

Ile razy można sprzedawać ludziom to samo urządzenie, tylko pod inną nazwą? Część klientów i tak kupi – przecież wielu z nas lubi pokazać, jak żyje ponad stan. Wszyscy producenci smartfonów zachęcają nas do tej gry, ale Apple nie ma w tym sobie równych. Jeśli nieantyfan ma rację, to poczekajmy tylko, co będzie się działo w przyszłym roku, gdy pojawi się składany iPhone. Marketingowa ofensywa stulecia dla innowacji od siedmiu boleści. Nieprzypadkowo siedmiu, bo w tym roku Samsung wydał siódmą generację składanych telefonów.

A może w smartfonach rzeczywiście nie ma już co wymyślać? Może dotarliśmy do ściany i teraz branża może tylko co roku wypuszczać podobny produkt zmieniając wygląd aparatu, kolor obudowy i hasło reklamowe? Do tego jednak nikt się nie przyzna – bądźmy realistami.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi