Nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości cieszy się poparciem Kościoła
Wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale Lewica i polski Kościół nie mają ze sobą absolutnie nic wspólnego. Tymczasem jest jedna inicjatywa tej partii – oraz Polski 2050 – która cieszy się przynajmniej nieskrywaną życzliwością ze strony biskupów. Świat stanął na głowie? Być może. Ta nasza Lewica ma z lewicowością wspólną przede wszystkim nazwę? Można bronić takiego stanowiska. Wparcie Kościoła w walce z alkoholizmem nie powinno nas jednak wcale dziwić.
O co dokładnie chodzi? Zbliża się pierwsze czytanie poselskiego projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Lewica i Polska 2050 przygotowała projekt, który zapewne jeszcze kilka lat temu określalibyśmy powszechnie mianem "radykalnego" czy "drakońskiego". Dzisiaj na drodze do zaostrzenia polityki antyalkoholowej w Polsce stoi przede wszystkim frakcja konserwatystów spod znaku "żeby było, tak jak było kiedyś", dyżurnych malkontentów oraz sejmowych koneserów napojów wyskokowych.
Kościół jednak w tym przypadku staje po stronie nie swoich tradycyjnych sojuszników, lecz reformatorów. Przykładem może być wypowiedź biskupa Tadeusz Bronakowskiego, przewodniczącego zespołu Episkopatu ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Stwierdził on w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną:
W ostatnim czasie wiele różnych środowisk podejmuje temat problemów alkoholowych, z którymi zmaga się nasze społeczeństwo. To dobrze, że sprawa ochrony trzeźwości Polaków, zwłaszcza młodych, coraz głośniej wybrzmiewa w przestrzeni publicznej. Każde działanie na rzecz trzeźwości jest po prostu cenne, bo trzeźwość jest dobrem narodowym, które trzeba szczególnie chronić.
Prawdę mówiąc, nie jest to w żadnym wypadku zaskakujące. Kościół od lat na różne sposoby wspiera walkę z alkoholizmem w najróżniejszych jej formach. Nie tylko zachęca wiernych do wstrzemięźliwości, albo wręcz abstynencji, ale także popiera inicjatywy służące tej walce. Sam bp Tadeusz Bronakowski wskazuje zresztą na działania w tym kierunku.
Wiele osób duchownych, ale i świeckich apostołów trzeźwości angażuje się w to ważne apostolstwo. To są setki różnych wydarzeń na poziomie parafii, diecezji i całego kraju, jak na przykład systematyczne spotkania formacyjne i modlitewne, pielgrzymki, rekolekcje, sympozja i konferencje, różne spotkania towarzyskie, zabawy, bale bezalkoholowe. To jest także konkretna pomoc osobom, które walczą o odzyskanie trzeźwości. To jest konkretna pomoc rodzinom osób uzależnionych.
Projekt Lewicy i Polski 2050 jest naprawdę dobry. Na przeszkodzie stoją jednak sejmowi koneserzy wyskokowych trunków
Trzeba jednak przyznać, że codzienne spory ideologiczne toczone przez polityków, czasem z aktywnym udziałem niektórych duchownych, sprawiają, że w tak osobliwy taktyczny sojusz trudno uwierzyć. Zaskoczenia i w pewnym sensie entuzjazmu nie kryją nawet politycy Lewicy. Posłanka tej partii Joanna Wiecha stwierdziła na przykład w rozmowie z Tok.fm:
Ale się narobiło. Co za sojusz! Nie zdawałam sobie sprawy […]. To prezydent nie będzie mógł zawetować.
Nie byłbym tego taki pewien. Nie bez powodu wspomniałem wyżej o specyficznej odmianie rodzimych konserwatystów oraz frakcji sejmowych miłośników alkoholu. Przeciwników nowych przepisów znajdziemy na przykład w Koalicji Obywatelskiej, której to politycy najchętniej zrzuciliby większość problemów – w rodzaju wprowadzania lub nie tzw. nocnej prohibicji – na samorządy. Przytoczona już Joanna Wiecha zwraca jednak uwagę, że takie podejście nie przynosi większych skutków w skali całego kraju.
Trzeba przy tym przyznać, że projekt Lewicy i Polski 2050 wprowadza dość drastyczne rozwiązania, które jednak w zdecydowanej większości są słuszne. Znajdziemy w nim przede wszystkim rozszerzenie definicji prawnej promocji napojów alkoholowych o "sprzedaż napojów alkoholowych z zastosowaniem upustów, rabatów, bonifikat, pakietów i programów lojalnościowych, darowizn, nagród, wycieczek, gier losowych, zakładów wzajemnych, wszelkich form użyczeń, transakcji wiązanych, wszelkiego rodzaju talonów i bonów oraz udzielania innych niewymienionych z nazwy korzyści majątkowych lub osobistych dla nabywcy napojów alkoholowych". Byłby to koniec rozpijania Polaków poprzez dumpingowe ceny wódki albo sprzedaż pakietową piwa w formule na przykład "12+12 gratis". Skądinąd sprzedaż alkoholu za cenę poniżej wartości nałożonej na dany produkt akcyzy została w projekcie wprost zakazana.
Kolejną ważną nowością byłoby uchylenie specjalnych przywilejów dla piwa w zakresie promocji i reklamy. Obecnie alkoholu wszelkiego innego rodzaju nie wolno reklamować w ogóle. Piwo zaś można pod warunkiem spełnienia kilku wymogów. Poselski projekt przywraca zasadę równego traktowania przedsiębiorców produkujących i importujących różnego rodzaju trunki, a także eliminuje z przestrzeni publicznej wątpliwej jakości artystycznej reklamy złotego trunku.
Stosunek Polaków do alkoholu w ciągu ostatniej dekady ewoluował w stronę coraz większej niechęci
Następna zmiana to nocna prohibicja w całym kraju, która obowiązywałaby między godziną 22:00 a 6:00. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj wyłącznie o samo nocne raczenie się napojami alkoholowymi, ale także o ograniczenie ekscesów wywoływanych po nocach przez osoby w stanie upojenia. Przykładem mogą być hałasy zakłócające innym spoczynek, bójki, awantury oraz nieobyczajne zachowanie. Projekt zakłada także zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw.
Prawdę mówiąc, jest tylko jedno rozwiązanie w projekcie, które mi się autentycznie nie podoba. Pomysłodawcy cały czas upierają się przy de facto zakazie sprzedaży alkoholu przez internet. To znaczy: taka sprzedaż będzie dozwolona, ale dostawa bezpośrednio do klienta stanie się zabroniona. Jedyną dopuszczalną formą dostarczenia towaru ma być odbiór osobisty u sprzedawcy albo innego przedsiębiorcy. Nie jest to rozwiązanie niezbędne.
Z powodzeniem można je zastąpić obowiązkiem potwierdzenia tożsamości i wieku nabywcy przez pracownika firmy kurierskiej. Dokładnie taki sam mechanizm ma przecież funkcjonować przy odbiorze osobistym w punkcie odbioru albo w miejscu wykonywania działalności przez sprzedawcę. Ktoś mógłby argumentować, że kurier przecież nie ma instrumentów, byt potwierdzać tożsamość nabywcy. Trudno jednak bronić takiego punktu widzenia. W końcu spojrzenie na czyjś dowód osobisty i upewnienie się, że na pewno mamy do czynienia z jego posiadaczem, nie jest czymś szczególnie trudnym.
Jedno nietrafione rozwiązanie nie zmienia jednak faktu, że projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości jest naprawdę dobry. Jak już wspomniałem, nie spodziewam się jego szybkiego i bezproblemowego przyjęcia. Sam jednak fakt zaproponowania takiej reformy przy przytłaczającym poparciu ze strony Polaków oraz wsparcia Kościoła świadczy o tym, jak wielka przemiana nastąpiła w polskim społeczeństwie. Po prostu "konserwatywni" politycy – jak zwykle – są mentalnie daleko za resztą narodu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj