1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Sąd nie zmusi matki do testu DNA. To mąż musi udowodnić, że nie jest ojcem

Sąd nie zmusi matki do testu DNA. To mąż musi udowodnić, że nie jest ojcem

Kiedyś nie można było z całą pewnością ustalić, kto jest ojcem dziecka. Dlatego na wypadek sporów prawo cywilne stosowało kilka domniemań. Pewności nie dawały, ale rozwiązywały problem. Stosujemy je do dzisiaj. Obecnie mamy jednak testy DNA. Powinny być obowiązkowe.

Rafał Chabasiński16.10.2026 11:59
Prawo

Domniemania ojcostwa wciąż pełnią ważną funkcję w polskim prawie

Mamy w Polsce kryzys demograficzny. Trudno byłoby się więc spodziewać, że wszyscy będziemy mieli takie samo podejście do rodzicielstwa. Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, by wiązać je ze scenariuszem rodem z „Procesu" Franza Kafki albo „Paragrafu 22" Josepha Hellera. Niestety tak się może zdarzyć. Wystarczy, że państwo postanowi z mocy prawa zrobić ojca z osoby, która wcale nim nie jest.

Art. 85 – domniemanie ojcostwa mężczyzny, który współżył z matką

Jak to możliwe? Wszystko przez mechanizm domniemania ojcostwa, który wynika z dwóch przepisów kodeksu cywilnego. Zacznijmy od mniej problematycznego z nich w postaci art. 85:

§ 1. Domniemywa się, że ojcem dziecka jest ten, kto obcował z matką dziecka nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie później niż w sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed urodzeniem się dziecka, albo ten, kto był dawcą komórki rozrodczej w przypadku dziecka urodzonego w wyniku dawstwa partnerskiego w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji.

§ 2. Okoliczność, że matka w tym okresie obcowała także z innym mężczyzną, może być podstawą do obalenia domniemania tylko wtedy, gdy z okoliczności wynika, że ojcostwo innego mężczyzny jest bardziej prawdopodobne.

Domniemanie ojcostwa działa w ten sposób, że jeżeli mężczyzna współżył z matką dziecka w okresie, w którym mógł ją zapłodnić, to prawnie uznaje się go za ojca. Brzmi całkiem sensownie, nieprawdaż?

Małżeńskie domniemanie ojcostwa – najbardziej zagrożeni są mężowie niewiernych żon

Zacytowany wyżej przepis uznałem za mniej kłopotliwy dlatego, że to konkretne domniemanie jest łatwe do wzruszenia. Potencjalny ojciec może zwrócić uwagę, że ktoś inny jest bardziej prawdopodobnym kandydatem na tatusia. Na przykład inny mężczyzna współżył w tym samym okresie z matką dziecka regularnie, a naszemu bohaterowi przytrafiło się to tylko raz.

Art. 62 – domniemanie, że ojcem jest mąż matki

Sprawa robi się naprawdę niezręczna, gdy w grę wchodzi małżeństwo. Tym razem stosujemy art. 62 tej samej ustawy.

§ 1. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.

§ 2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża. Domniemanie to nie dotyczy przypadku, gdy dziecko urodziło się w następstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji, na którą wyraził zgodę pierwszy mąż matki.

§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.

Warto zauważyć, że domniemanie ojcostwa po rozwodzie obowiązuje jeszcze przez 300 dni od ustania małżeństwa. Na uwagę zasługuje jednak przede wszystkim § 3. Małżeńskie domniemanie ojcostwa można wzruszyć jedynie w formie specjalnego postępowania sądowego w postaci powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.

Domniemanie ojcostwa nie zmieniło się od czasów rzymskich, choć mamy testy DNA

Obydwa domniemania ojcostwa są równie stare jak europejska nauka prawa. Nie zmieniły się tak naprawdę od czasów rzymskich. Po rzymskich jurystach odziedziczyliśmy nawet okres między 300 a 181 dni od narodzin dziecka.

Spełniały i dalej spełniają bardzo ważną funkcję. Rzymianie słusznie doszli do wniosku, że osoba matki dziecka jest pewna, ale w przypadku ojcostwa może być różnie. Na co dzień nie ma potrzeby angażować prawa, jeśli ojciec nie wyraża sprzeciwu. Domniemanie zapobiega konieczności przeprowadzania jakiejś formy postępowania, by ustalić jego osobę. Z góry zakładamy, że będzie nim ten, kto najprawdopodobniej faktycznie nim jest. Zostawiamy mu możliwość sądowego wyparcia się dziecka.

Właśnie w momencie pojawienia się sporu dorobek starożytnej myśli prawniczej rozjeżdża się ze współczesnością. Odkryliśmy bowiem po drodze dużo lepsze rozwiązanie. Teraz możemy sprawdzić, czy mężczyzna jest ojcem. Służą do tego testy DNA, którymi Rzymianie nie dysponowali.

W sporze o ojcostwo chodzi o alimenty na dziecko

Stawka jest wbrew pozorom wysoka. Jeżeli mamy do czynienia ze sporem pomiędzy mężczyzną i matką dziecka o jego ojcostwo, to najprawdopodobniej nie możemy liczyć na stworzenie przez nich zgodnej rodziny. Oczywiście chodzi o alimenty na dziecko, które najprawdopodobniej sąd w końcu nałoży na ojca. To, ile wynoszą alimenty, zależy od potrzeb dziecka i możliwości zarobkowych zobowiązanego.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Mamy do czynienia z niewierną żoną, która zaszła w ciążę. Mąż wie, że dziecko nie jest jego, ponieważ odnotował brak pożycia intymnego w trakcie jej romansu. Ona jednak twierdzi, że dziecko jest męża. Art. 62 kodeksu cywilnego nakazuje domniemywać, że kobieta mówi prawdę.

Słowo przeciwko słowu – to mąż musi udowodnić, że nie jest ojcem

Mąż wnosi powództwo o zaprzeczenie ojcostwa. Mamy jednak słowo przeciwko słowu. Żadna ze stron nie dysponuje jednoznacznymi dowodami. Nie są jednak równouprawnione. Art. 67 wyraźnie przesądza, że to mąż musi udowodnić, że nie jest ojcem dziecka swojej żony.

Zamiast marnować czas, sąd mógłby nakazać przeprowadzenie testów DNA. Problem w tym, że nie ma do tego uprawnień. Mężczyzna może liczyć na zdrowy rozsądek sądu w razie odmowy ze strony matki spornego dziecka, ale ten niestety nie jest nijak zagwarantowany.

Obowiązkowe testy DNA w sporach o ojcostwo – rozwiązanie byłoby trywialne

Rozstrzyganie spraw o ojcostwo byłoby absolutnie trywialne, gdyby istniał obowiązkowy test na ojcostwo. Łatwo sobie wyobrazić treść właściwych przepisów: „Sąd nakazuje przeprowadzenie testów DNA na ojcostwo dziecka. Jeżeli matka nie wyraża zgody na ich przeprowadzenie, domniemywa się, że mężczyzna nie jest ojcem". Niczego więcej nam tak naprawdę nie potrzeba.

Dlaczego ustawodawca trzyma się archaicznych przepisów o ojcostwie?

Skoro rozwiązanie jest takie proste, to dlaczego trzymamy się uparcie archaicznych rozwiązań? Prawdę mówiąc, akurat tym razem nie doszukiwałbym się wielkiego spisku przeciwko mężczyznom.

W wielu kodeksach znajdziemy rozwiązania wzięte z innej epoki, które jakąś tam funkcję niby spełniają, ale aż się proszą o unowocześnienie. Przykładem może być kara za odmowę sprzedaży towaru. Prawdopodobnie więc ustawodawca najzwyczajniej w świecie nie czuje potrzeby przeprowadzania punktowej nowelizacji kodeksu cywilnego.

Być może znowu wpadliśmy w pułapkę czekania na jakąś wielką reformę, która zapewne nigdy nie nastąpi. Trzeba przy tym brać poprawkę na kulturowe lekceważenie męskich problemów i niechęć kolejnych rządów do racjonalizacji obowiązku alimentacyjnego w sensie ścisłym. Właśnie dlatego nie możemy wprowadzić prostego i oczywistego wręcz rozwiązania do przepisów prawa. Wielka szkoda.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover