- Home -
- ecommerce -
- Odstąpienie od umowy przez sklep internetowy jest niemożliwe. Dlatego tak ważny jest moment jej zwarcia
Odstąpienie od umowy przez sklep internetowy jest niemożliwe. Dlatego tak ważny jest moment jej zwarcia
Sprzedający w Internecie nie mają tych samych możliwości, co ich klienci. Odstąpienie od umowy przez sklep nie jest w zasadzie możliwe, dopóki nie zgodzi się na nie konsument. Dlatego e-sklepy znalazły bardzo sprytne rozwiązanie: odwlekają moment zawarcia umowy do momentu, aż będą pewne, że są w stanie zrealizować zamówienie.

E-sklepy w Polsce powszechnie stosują sprytny sposób na zminimalizowanie ryzyka
Możliwość bezproblemowego odstąpienia od umowy zawartej na odległość stanowi ustawowy przywilej konsumentów, którzy zawierają ją z przedsiębiorcą. Druga strona tej samej umowy nie może już liczyć na skorzystanie z takiej możliwości. Nie bez powodu. Trudno byłoby sobie wyobrazić sytuację, gdy przedsiębiorcy nagle się odwidzi sprzedanie towaru za uzgodnioną wcześniej kwotę. Pomijając oczywiście różnego rodzaju pomyłki przy ustalaniu ceny i pomylone zamówienia.
Warto już teraz zwrócić uwagę na art. 7 ustawy o prawach konsumenta, który dodatkowo chroni kupujących online przed różnego rodzaju próbami obchodzenia intencji ustawodawcy. Przepis ten wyraźnie wskazuje:
Czy to oznacza, że odstąpienie od umowy przez sklep internetowy jest całkowicie niemożliwe? Niezupełnie. Praktyka branży ecommerce pokazuje, że sprzedawcy znaleźli sposób na zabezpieczenie swoich interesów przed koniecznością realizacji określonego rodzaju umów. Kluczowym elementem jest tutaj moment, w którym faktycznie dochodzi do zawarcia umowy pomiędzy sklepem a konsumentem.
Myliłby się ten, kto sądzi, że zawsze następuje to w momencie, gdy konsument klika przycisk "Kupuję" albo "Kupuję i płacę". Nie jest to nawet moment faktycznego dokonania przez niego płatności, który zwykle następuje zaraz po dokonaniu wspomnianej czynności. By zrozumieć, jak to najczęściej działa, trzeba zrobić coś, czego najprawdopodobniej większość kupujących nie robi. Musimy zajrzeć do regulaminów sklepów internetowych.
Treść zapisów regulaminów poszczególnych sprzedawców nieco się od siebie różni. Ich sens jest zwykle taki sam. Umowa zostaje zawarta w momencie, gdy klient otrzymuje od sklepu wiadomość elektroniczną, że sprzedawca zobowiązuje się rzeczywiście zrealizować zamówienie.
Opóźnienie momentu zawarcia umowy pozwala upewnić się, że jesteśmy w stanie zrealizować zamówienie
Wbrew pozorom, takie rozwiązanie nie stoi w sprzeczności z przepisami ustawy o prawach konsumenta. Te nie wyznaczają wprost konkretnego momentu zawarcia umowy. Tym samym musimy się posiłkować przepisami kodeksu cywilnego. Relacja pomiędzy ofertą i zaproszeniem do jej złożenia bywa tutaj dość skomplikowana, o czym wspominałem jakiś czas temu na łamach Bezprawnika. Przypomnijmy: co do zasady, powinniśmy uwzględnić kontekst danego oświadczenia woli i intencje przyświecające stron, z uwzględnieniem zasad współżycia społecznego oraz ustalone zwyczajów.
Trudno o lepsze wyrażenie intencji przez sklep, niż wskazanie w regulaminie momentu, w którym sklep jest gotowy zawrzeć wiążącą umowę z kupującym. Jakby tego było mało, taką interpretację wspiera do pewnego stopnia art. 71 kodeksu cywilnego:
Co w takim razie z przytoczonym wyżej zastrzeżeniem z ustawy o prawach konsumenta? Nic. Na tym etapie wciąż nie mamy jeszcze do czynienia z zawartą umową. Warto jednak wspomnieć, że ostrożność ze strony sprzedawców leży także w dobrze rozumianym interesie konsumenta. On także marnuje czas, czekając na zamówienie, którego sprzedawca nie jest w stanie zrealizować. Jeżeli umowa nie zostanie ostatecznie zawarta, to sklep po prostu zwraca niedoszłemu kupującemu poniesione koszty. Obydwie strony rozstają się najczęściej w zgodzie, a czas na zwrot środków niekiedy bywa liczony w godzinach.
Jednostronne odstąpienie od umowy przez sklep w zasadzie nie jest możliwe
Prawdziwy problem pojawia się wówczas, gdy sprzedawca zbyt późno zorientuje się, że nie jest w stanie zrealizować złożonego zamówienia albo że popełnił straszny błąd przy ustalaniu ceny i wysłał klientowi drogi towar za śmiesznie niskie pieniądze. W obydwu przypadkach umowa została zawarta i wiąże sprzedawcę. Odstąpienie od umowy przez sklep wymaga wówczas podjęcia mocno niestandardowych kroków.
Problem braku zamówionego towaru czy nawet częściowej niemożności skompletowania zamówienia najprościej rozwiązać wspólnie z kupującym. Wyjaśnienie sprawy połączone z przeprosinami najczęściej wystarczy, by móc uznać taką umowę za niebyłą. W ostateczności można sięgnąć po jakiś rabat w ramach przeprosin za kłopot albo nawet zaoferować kupującemu lepszy towar niż ten, który pierwotnie zamówił.
Jeżeli jednak chcemy się po prostu wyślizgnąć z zawartej umowy, która okazała się dla naszego sklepu nazbyt niekorzystna, to mam złą wiadomość. Lekarstwo najprawdopodobniej będzie dużo gorsze od choroby. Owszem, niektóre sklepy są gotowe straszyć swoich klientów powództwem cywilnym o bezzasadne wzbogacenie się. Teoretycznie mogą nawet mieć w tym trochę racji. Art. 405 kodeksu cywilnego pozostawia tutaj pewną furtkę do dochodzenia tego typu roszczeń. Równocześnie jednak tak brutalne odstąpienie od umowy przez sklep może wywołać trudny do opanowania kryzys wizerunkowy. Niekiedy lepiej jest po prostu pogodzić się ze stratą.
04.03.2026 17:23, Marek Śmigielski

Polscy bezdomni zmuszeni do niewolniczej pracy i jedzenia karmy dla psów. Zapadł wyrok za handel ludźmi
04.03.2026 16:01, Aleksandra Smusz
04.03.2026 15:13, Piotr Janus
04.03.2026 14:28, Miłosz Magrzyk

Egzaminator WORD-u "ma się czym chwalić", bo zdaje u niego 3,5 proc. kursantów. Nie tak to powinno wyglądać
04.03.2026 13:42, Marcin Szermański
04.03.2026 12:58, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 12:15, Edyta Wara-Wąsowska
04.03.2026 11:28, Mateusz Krakowski
04.03.2026 10:47, Edyta Wara-Wąsowska

Media Expert 4 razy odrzucił reklamację żelazka. Czytelnik na tropie "afery parowej" teraz ma problem z prawnikami Tefala
04.03.2026 10:10, Mariusz Lewandowski
04.03.2026 9:52, Piotr Janus
04.03.2026 9:12, Aleksandra Smusz
04.03.2026 8:35, Mateusz Krakowski

Wymagamy tyle od kierowców, ale niech piesi też się postarają. Choćby przez sygnalizowanie zamiaru przejścia
04.03.2026 7:42, Marcin Szermański

To już nawet nie jest propaganda, to jest jakiś kult tyranii. Nie wierzę, z jaką łatwością internet łyka bajki o „dobrym” Iranie
03.03.2026 20:45, Jakub Bilski
03.03.2026 17:10, Mariusz Lewandowski

Kawiarnię otwórz obok kawiarni, a sklep obok sklepu. To powinien wiedzieć początkujący przedsiębiorca
03.03.2026 16:20, Miłosz Magrzyk
03.03.2026 15:29, Mateusz Krakowski
03.03.2026 14:38, Marcin Szermański
03.03.2026 13:47, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 12:55, Rafał Chabasiński
03.03.2026 11:39, Materiał Partnera Bezprawnika
03.03.2026 11:32, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 10:42, Marcin Szermański
03.03.2026 9:49, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 9:06, Edyta Wara-Wąsowska























