Mężczyzna wyłudził od Google i Facebooka 122 miliony dolarów przesyłając im faktury na maila. Świat (nie)płacenia faktur to jest jednak inna rzeczywistość

Firma Podatki Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (93) 27.03.2019
Mężczyzna wyłudził od Google i Facebooka 122 miliony dolarów przesyłając im faktury na maila. Świat (nie)płacenia faktur to jest jednak inna rzeczywistość

Udostępnij

Radosław Tyburski

Dwie wielkie korporacje przesłały mężczyźnie ponad 120 milionów dolarów, bo zwyczajnie na taką kwotę otrzymały od niego faktury. Brzmi jak idealny świat, w którym należności płaci się w terminie. Niestety, to kolejna przestępcza metoda z kategorii „oszustwo na fakturę”. 

W czasie, gdy w Polsce głównym problemem drobnych przedsiębiorców są zatory płatnicze, inni płacą wszystko, jak popadnie. Jak można przeczytać na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Litwin Evaldas Rimasauskas był częścią grupy, która wysyłała na adresy e-mailowe gigantów z Doliny Krzemowej podrobione faktury. Łączna kwota zapłacona przez Facebooka i Google na podstawie takich „faktur” w latach 2013-2015 wyniosła 122 miliony dolarów.

Oszustwo było oczywiście bardziej złożone. Rimasauskas przesyłał faktury podając się za firmę Quantana Computer, która była stałym współpracownikiem Facebooka i Google. Żeby skutecznie podszyć się pod firmę, zarejestrował własną o podobnej nazwie na Litwie. E-maile miały wyglądać jak wysyłane z kont pracowników Quantana Computer. Po otrzymaniu przelewu mężczyzna rozsyłał pieniądze na konta bankowe na całym świecie.

Ostatecznie, korporacje zorientowały się, że coś jest nie tak, a mężczyzna został zatrzymany na Litwie. Większość kwot udało się odzyskać. Po ekstradycji do Stanów Zjednoczonych Litwin przyznał się do winy. Wyrok ma usłyszeć 24 lipca 2019 r., grozi mu 30 lat więzienia.

Faktury są dziś wszystkim i niczym

Dokumenty te, co do zasady służące do rozliczeń podatkowych, zastępują dzisiaj często umowy. Przedsiębiorcy próbują czasami dokumentować dziś nimi nawet należne… odszkodowania (w tym wypadku właściwsza wydaje się nota księgowa). Czasami, w reakcji na otrzymaną fakturę od kontrahenta, reagują wystawieniem własnej, składając oświadczenie o potrąceniu należności, czasami słusznie, czasami po to, aby tylko odwlec termin zapłaty. Szczególnie dla mniejszych przedsiębiorców niezapłacone faktury są dziś prawdziwą plagą. Wszyscy nie płacą faktur w terminie, nawet… Jarosław Kaczyński. Tak tworzy się spirala zadłużenia polskich przedsiębiorców, dla których nieopłacone faktury są niemalże częścią modelu biznesowego. Bo jak ktoś ma zapłacić za fakturę w terminie, jeżeli sam czeka na zaległe pieniądze?

Dokładając do tego wszystkiego zjawisko fikcyjnego samozatrudnienia, gdzie pod prowadzoną działalnością gospodarczą kryje się stosunek pracy, który powinien być wykonywany na podstawie umowy o pracę, okazuje się, że żyjemy w świecie wielkiego fakturowego potwora, który kiedyś przyjdzie i nas wszystkich zje. Popularne niegdyś powiedzenie „byle do pierwszego” uległo transformacji na… „byle do przelewu”. W przeciwieństwie do umowy o pracę, która zobowiązuje do sztywnej zapłaty wynagrodzenia, faktury przewidują jedynie termin płatności. Są różne kary za niedochowanie terminu, odsetki, rekompensata za opóźnienie w transakcjach handlowych. Nie odstrasza to jednak tych, którzy przywykli do płacenia faktur po terminie.

Nic dziwnego, że najlepiej dla przedsiębiorcy jest sobie znaleźć wypłacalnego i solidnego kontrahenta. Gdzieś tam, pod tymi wszystkimi nieopłaconymi fakturami, istnieje inny szczęśliwy świat, w którym każdy reguluje zobowiązania w terminie. Tę mrzonkę, urzeczywistnianą przez duże wypłacalne firmy, postanowił wykorzystać Evaldas Rimasauskas. Facebook i Google okazali się na tyle solidni, że zapłacili wszystkie jego faktury, jak leci. Po części dlatego, że ich stać, po części dlatego, że pewnie łatwiej jest omyłkowo opłacić lewą fakturę, w ramach tak dużej korporacji.

Oszustwo na fakturę, jak można się bronić?

Przede wszystkim czytać korespondencję i samą fakturę. Jak powinna wyglądać faktura, tłumaczyliśmy mniej zorientowanym między innymi tu:

Inną zasadą, o której warto pamiętać, jest to, że podatnicy VAT, przed dniem wykonania pierwszej czynności opodatkowanej podatkiem VAT, zobowiązani są do rejestracji. To, czy nasz kontrahent jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze, można sprawdzić. Art 96. ust. 13 ustawy o VAT stanowi, że:

Na wniosek zainteresowanego naczelnik urzędu skarbowego jest obowiązany potwierdzić, czy podatnik jest zarejestrowany jako podatnik VAT czynny lub zwolniony. Zainteresowanym może być zarówno sam podatnik, jak i osoba trzecia mająca interes prawny w złożeniu wniosku.

Obowiązek rejestracji nie dotyczy podatników korzystających ze zwolnienia dla drobnych przedsiębiorców na podstawie art. 113 ust. 1 i 9 ustawy o VAT. Odpowiednie rejestry można również znaleźć na portalu podatkowym prowadzonym przez ministerstwo.

Raczej słaba to ochrona przed osobami pokroju Evaldas Rimasauskas, który nie wyłudzał VATu, a zwyczajnie naciągnął Facebooka i Google na przelew. Sprawdzenie kontrahenta, może nas jednak ochronić przed uczestnictwem w karuzeli podatkowej. Niedawno zapowiadano również nowelizację ustawy o VAT i wprowadzenie szerszej bazy podatników VAT. Podstawową zasadą ochrony przed wszelkiego rodzaju scamem, w tym z kategorii oszustwo na fakturę, pozostaje po prostu uważne czytanie korespondencji.