1. Home -
  2. Transport -
  3. W końcu ktoś się na poważnie zabrał za overbooking w Ryanair

W końcu ktoś się na poważnie zabrał za overbooking w Ryanair

Overbooking w samolocie to coraz częstszy problem. Przewoźnicy sprzedają więcej biletów, niż jest miejsc w samolocie, co ma zminimalizować straty związane z potencjalnymi pustymi miejscami. Niestety, dla podróżnych to niejednokrotnie lotniskowa gehenna. Skarg pasażerów jest sporo, w związku z czym w sprawę zaangażował się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Joanna Świba08.08.2024 17:47
Transport

Overbooking w samolocie to częsty wakacyjny problem

Linie lotnicze traktują każde niewykorzystane (puste) miejsce w samolocie jak stratę. Trudno się dziwić, jednak sytuacje, w których przez ostrożność sprzedaje się więcej biletów, niż jest miejsc w samolocie, z punktu widzenia podróżnych są nie do przyjęcia. Zjawisko nie jest nowe, a w okresie wakacyjnym (w związku ze wzmożonymi podróżami) przybiera na sile. Overbooking w samolocie jest częstym przedmiotem skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich, przykładowo, na takie praktyki linii Ryanair skarżyli się podróżni lotu Kraków-Rodos w czerwcu 2024 roku. Pasażerce na lotnisku odmówiono wejścia do samolotu z powodu braku wolnych miejsc, a jako przyczynę odmowy podano, że kupiła bilet w niskiej cenie, w związku z czym pierwszeństwo mają ci, którzy zapłacili więcej.

Taka praktyka jest zrozumiała z punktu widzenia ekonomicznego, może jednak godzić w prawa konsumenta. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że tutaj problemem nie był sam overbooking, a kwestia braku informacji, z czym może wiązać się zakup biletu w niższej cenie. Wątpliwości RPO wzbudziły również praktyki, dotyczące wypłacania odszkodowań dla pasażerów, którzy trafili na overbooking w samolocie (zgodnie z unijnym rozporządzeniem WE nr 261/2004 pasażerowie w przypadku odmowy przyjęcia na pokład lub odwołania, czy opóźnienia lotu, mają prawo do rekompensaty).

Ryanair pod lupą UOKiK

Nie chodzi nawet o sam fakt sprzedaży fikcyjnych miejsc samolotowych, a o podejście do odmawiania pasażerom wejścia na pokład. RPO prosi UOKiK o zbadanie, czy praktyka arbitralnego wskazywania przez przewoźnika pasażerów, którzy do samolotu nie wsiądą, jest zgodna z obowiązującym prawem i nie narusza zbiorowych praw konsumentów. Jak podkreśla RPO:

Ponadto RPO zarzuca linii Rynair ograniczanie prawa pasażerów do rekompensaty za zaistniałą sytuację (m.in. przez uzależnienie złożenia reklamacji od skorzystania z internetowego formularza, który nie daje możliwości dokładnego nakreślenia sprawy), a także nienależyte wywiązywanie się z obowiązku zapewnienia pasażerom alternatywnego lotu.

Pasażer to konsument, który powinien być chroniony przed skutkami overbookingu

Najprostszym rozwiązaniem wydawałoby się zakazanie liniom lotniczym sprzedaży większej ilości biletów niż liczba miejsc w samolocie. Prawo jednak zezwala na takie praktyki, a na przeszkodzie wprowadzenia zakazu stoją względy ekonomiczne i po części również ekologiczne. Jednak nie oznacza to, że pasażerowie, którzy nie wsiedli na pokład samolotu, nie powinni być pozostawieni sami sobie. Jak podkreśla RPO:

Być może działania UOKiK nieco poprawią sytuację pasażerów, jednak z pewnością nie wyeliminują problemów. Tak długo, jak overbooking w samolocie jest legalny, podróżni będą narażeni na problemy związane z odmową wejścia na pokład. Stąd też częsta praktyka szybszego przyjazdu na lotnisko i odprawy zaraz po otwarciu tej możliwości. Pasażerowie, którzy odkładają nadanie bagażu i przejście przez bramki do ostatniej chwili, mogą natrafić na przykrą niespodziankę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi