1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. Rząd znów sięga po podatek cukrowy. Tym razem zapłacisz nawet 3,60 zł więcej za napój

Rząd znów sięga po podatek cukrowy. Tym razem zapłacisz nawet 3,60 zł więcej za napój

Rząd Donalda Tuska nie składa broni. W tym roku chce nie tylko podnieść tzw. opłatę cukrową, ale także rozszerzyć ją o nowe kategorie produktów. Część ekspertów wskazuje nawet na niektóre piwa bezalkoholowe. Czy tym razem się uda? Nie sądzę. Prezydent jest w końcu ten sam.

Podwyżka podatku cukrowego to powtórka z zeszłorocznej próby

Po raz kolejny rządzący przymierzają się do zmian w podatku cukrowym. Przez „zmiany" mam na myśli nie tylko jego podniesienie, ale także rozszerzenie listy produktów, które miałby obejmować. Zacznijmy od podwyżek.

Opłata stała za zawartość cukrów 5 g w 100 ml napoju lub za obecność w składzie choćby jednej substancji słodzącej z unijnego rozporządzenia nr 1333/2008 ma wzrosnąć z 50 gr do 70 gr.

Opłata zmienna za każdy gram cukrów powyżej 5 gr w 100 ml napoju ma wzrosnąć z 5 gr do 10 gr.

Opłata zmienna za zawartość dodatku kofeiny lub tauryny ma wzrosnąć z 10 gr do 1 złotówki. To właśnie ten element, czyli podatek od kofeiny i tauryny, od dawna budzi wątpliwości co do swojego rzeczywistego celu.

Opłata maksymalna w przeliczeniu na litr ma wzrosnąć z 1,20 zł do 1,80 zł.

Proponowane stawki nie odbiegają od poprzedniej próby podniesienia podatku cukrowego. Można więc śmiało postawić tezę, że rząd po prostu próbuje po raz kolejny zrobić dokładnie to samo w taki sam sposób.

Tym razem rządzący chcą, by nawet mysz się nie prześlizgnęła

Nowością jest za to pomysł rozszerzenia opłaty. Wychodzi on z całkiem racjonalnego założenia. Producenci szukają coraz to nowych sposobów, jak by tu uniknąć opodatkowania. W tym celu modyfikują składy swoich produktów. Teoretycznie tak właśnie powinno być, jeśli na chwilę zapomnimy o prawdziwym celu wprowadzenia podatku cukrowego.

Równocześnie jednak danina zwiększyła – zgodnie z planem – ceny popularnych niezdrowych napojów. Nałożył się na to zresztą kryzys inflacyjny przełomu 2022 i 2023 roku. Konsumenci także rozglądają się za alternatywami. Niektóre z nich z jednej strony zawierają cukier albo substancje słodzące, z drugiej zaś pozostają obecnie nieopodatkowane. Tak być nie może!

Danina ma objąć koncentraty i słodzone syropy

Właśnie stąd wziął się pomysł, by włączyć do opłaty cukrowej także koncentraty. Nie ma przy tym znaczenia, czy mają postać stałą, płynną, czy półpłynną. Za kilogram albo litr takiego koncentratu trzeba będzie zapłacić 3 złote.

Żeby przypadkiem nic się nie prześlizgnęło poza systemem, opłata obejmie także suplementy diety w postaci napoju. Wyjątek stanowią produkty sprzedawane w opakowaniach o pojemności do 200 ml.

Stawki są w tym wypadku zbliżone do opisanych wyżej. Jeśli dany suplement ma postać skoncentrowanego produktu do rozcieńczenia, to właściwa będzie opłata 3 zł za litr. W przypadku tych spożywanych bezpośrednio w grę wchodzi zwykła stawka maksymalnie 1,80 zł za litr.

Producenci suplementów diety w płynie również na celowniku ustawodawcy

Kolejny pomysł to uszczelnienie opłaty. Objęte nią zostaną także napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku oraz do 5 g cukrów, które jednocześnie zawierają kofeinę, taurynę lub substancje słodzące. Sama opłata cukrowa od początku obrosła zresztą w wątpliwości interpretacyjne, na które zwracała uwagę nawet NIK.

Obecnie dodanie odpowiedniej ilości soku oraz trzymanie się limitu zawartości cukru zwalnia produkt z opodatkowania. Rządzący narzekają, że producenci w ten właśnie sposób uciekają przed opłatą. Wystarczy dodać do takiego produktu słodziki albo kofeinę lub taurynę. Przykładem napojów znajdujących się na celowniku projektowanych przepisów są oczywiście napoje energetyczne, ale także niektóre piwa bezalkoholowe – właśnie z dodatkiem soku owocowego.

Po co tyle wysiłku na coś, co i tak zawetuje prezydent?

Ktoś mógłby zapytać: po co to wszystko? Odpowiedzieć możemy dwojako. Z jednej strony mamy deklarowany cel podwyższenia podatku cukrowego. Oczywiście chodzi o zdrowie obywateli. Wcale a wcale nie chodzi o 1,486 mld zł dodatkowych wpływów, które mają w 95% zasilić budżet NFZ!

To nie pierwszy raz, gdy pada pomysł na rozszerzenie podatku cukrowego na kolejne kategorie produktów. Ważniejsze wydaje się jednak to, dlaczego rząd po raz drugi próbuje szczęścia z nowelizacją, której poprzednią iterację zawetował prezydent Karol Nawrocki. Warto więc przypomnieć, jak głowa państwa uzasadniała swoją decyzję.

Prezydent wskazywał, że w swoim planie 21 zapowiedział, iż nie podpisze ustaw podnoszących podatki dla Polaków – i właśnie dlatego nie zgadza się na podwyżkę podatku cukrowego. Jego zdaniem cel nowelizacji jest oczywisty: zasypanie ogromnej dziury budżetowej, za którą odpowiada rząd. Jak podkreślał, po 11 miesiącach deficyt przekroczył 240 mld zł, a zamiast uszczelniać system podatkowy, rząd sięga do kieszeni obywateli. Jak dodawał, podatek w wysokości nawet 3,60 zł od dwulitrowego napoju czy soku to realny cios w domowe budżety.

Ceny w sklepach pójdą w górę

Czy coś się w tej kwestii zmieniło? Nie. Dziennik „Fakt" przygotował nawet zestawienie, jak bardzo mogą wzrosnąć ceny produktów w sklepach. Za butelkę 1,5 l słodkich napojów gazowanych zapłacimy o ok. 1,35 zł więcej. Puszka napoju energetycznego podrożeje o 45 gr. O tyle samo wzrośnie cena oranżady znanego polskiego producenta. Słodzone napoje owocowe zdrożeją o ok. 1,93 zł. Warto przypomnieć, że już wcześniejsze plany pokazywały, jak mocno podatek cukrowy słodziki potrafi obciążyć produkty „light".

Polacy staną po stronie prezydenta, nie rządu

Nie ma się co oszukiwać: podwyższenie podatku cukrowego będzie wyjątkowo niepopularne. Jeżeli rządzący myślą, że w ten sposób spełnią w satysfakcjonujący sposób żądania Polaków, by zwiększyć wydatki na opiekę zdrowotną, to się mylą. W końcu nikt nie domaga się zmian, których konsekwencje dotkną go bezpośrednio. To samo rozczarowanie towarzyszyło zresztą zapowiadanemu wcześniej podatkowi cukrowemu 2.0.

Można się więc spodziewać, że w politycznej przepychance pomiędzy rządem a prezydentem Polacy staną po stronie Karola Nawrockiego, który nieuchronnie znowu uchroni ich przed drożyzną. Zapytajmy więc znowu: po co rządzącym to wszystko?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi