- Bezprawnik -
- Praca -
- To już się dzieje. PIP właśnie odgórnie przekształciła pierwsze umowy zlecenia w etaty
To już się dzieje. PIP właśnie odgórnie przekształciła pierwsze umowy zlecenia w etaty
Na Warmii i Mazurach doszło do pierwszego przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę na podstawie lipcowej reformy. Sprawa dotyczy stolarni, a podstawa zatrudnienia zmieniła się po poleceniu wydanym w trakcie kontroli — czyli bez decyzji okręgowego inspektora pracy, wokół której toczyła się cała dyskusja o nowych uprawnieniach Inspekcji.
Jeden zleceniobiorca, reszta załogi na etatach
O sprawie mówił w Radiu Olsztyn zastępca okręgowego inspektora pracy w Olsztynie Łukasz Sztych. Kontrola objęła stolarnię działającą na terenie województwa; pracodawca zatrudniał tam jedną osobę na umowie zlecenia, podczas gdy pozostali wykonywali pracę na podstawie umów o pracę. Okręgowy Inspektorat Pracy prowadzi obecnie kilka innych spraw, w których bada, czy podstawa zatrudnienia została dobrana prawidłowo.
Trzeba przyznać, że jest to najprostszy z możliwych układów kontrolnych. Inspektor nie musiał rekonstruować warunków pracy z korespondencji ani z zapisów w systemach — miał w jednym zakładzie dwie podstawy zatrudnienia przy porównywalnych obowiązkach. Można się domyślać, że właśnie takie sprawy będą rozstrzygane jako pierwsze, bo to w nich umowy zlecenia przekształcane w umowy o pracę budzą najmniej wątpliwości, a dopiero później przyjdzie kolej na spory o kontrakty B2B, w których ocena bywa znacznie trudniejsza.
Decyzja inspektora jest ostatecznością, polecenie zwykle wystarczy
O ile publiczna dyskusja przez pół roku koncentrowała się na decyzji administracyjnej stwierdzającej istnienie stosunku pracy, o tyle w praktyce sprawa rozstrzyga się etap wcześniej. Zgodnie z nowym art. 11 ust. 1 pkt 7a ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy warunkiem wydania takiej decyzji jest niewykonanie wcześniejszego polecenia. Pracodawca, który polecenie wykona, nigdy decyzji nie zobaczy.
Statystyki PIP nie pokażą realnej skali zjawiska
Nie da się ukryć, że ma to konsekwencje dla oceny skali zjawiska. Statystyki wydanych decyzji będą pokazywać wyłącznie przypadki oporu, a nie liczbę faktycznych przekwalifikowań; ta druga liczba będzie wyższa i przez dłuższy czas pozostanie poza publicznym obiegiem.
Tryb się zmienił, kryteria oceny stosunku pracy pozostały te same
Warto zauważyć, że reforma nie dotknęła definicji stosunku pracy. Nadal decyduje art. 22 § 1 Kodeksu pracy, a ustawa z 11 marca 2026 r. nie wprowadziła żadnego dodatkowego testu — ani liczby kontrahentów, ani udziału przychodów od jednego zleceniodawcy, ani minimalnego okresu współpracy. Osoba wystawiająca faktury jednemu klientowi nie staje się z tego powodu pracownikiem, nawet jeśli u źródła współpracy stało przejście z etatu na B2B; wpis w CEIDG i rozliczanie VAT niczego nie przesądzają też w drugą stronę.
Największy koszt przekwalifikowania rzadko leży w składkach
Tu pojawia się kwestia, o której mówi się rzadziej niż o grzywnach za wykroczenia przeciwko prawom pracownika, sięgających 60 tys. zł. Jeżeli zleceniobiorca miał już opłacane pełne składki, przejście na etat zmienia obciążenie składkowe w niewielkim stopniu. Rosną natomiast koszty, których umowa zlecenia w ogóle nie generowała: urlop wypoczynkowy, wynagrodzenie chorobowe, ewidencja czasu pracy, dodatki za nadgodziny i okresy wypowiedzenia.
Wydaje się, że to właśnie ten drugi zestaw obowiązków będzie realnym testem dla mniejszych zakładów, w rodzaju kontrolowanej stolarni.
Analiza ryzyka to na razie zapowiedź
Porozumienie między PIP, Krajową Administracją Skarbową i ZUS zostało podpisane, ale narzędzie wskazujące inspektorom firmy do sprawdzenia w oparciu o ocenę ryzyka ma zostać uruchomione dopiero z początkiem przyszłego roku — tak przynajmniej zapowiedział przedstawiciel olsztyńskiego inspektoratu. Do tego czasu obowiązuje dwunastomiesięczny okres abolicyjny, liczony od 8 lipca 2026 r.
Koszty przekwalifikowania umowy w praktyce
Zleceniobiorca w małym zakładzie zarabia 5 tys. zł brutto miesięcznie i ma opłacane pełne składki. Po przekształceniu umowy pracodawca zapłaci niemal tyle samo do ZUS, ale dojdzie mu urlop wypoczynkowy: przy dniówce wynoszącej ok. 238 zł to ok. 4,8 tys. zł rocznie przy 20 dniach urlopu i ok. 6,2 tys. zł przy 26 dniach, bo wymiar urlopu zależy od stażu pracy. Do tego wypłacanie chorobowego za pierwsze 33 dni niezdolności w roku w wysokości 80 proc. — czyli kolejne kilka tysięcy złotych przy dłuższej chorobie.










