Podwyżka stóp procentowych najszybciej w listopadzie. Ale równie dobrze może nie być jej wcale

Finanse dołącz do dyskusji (28) 10.08.2021
Podwyżka stóp procentowych najszybciej w listopadzie. Ale równie dobrze może nie być jej wcale

Rafał Chabasiński

Stopy procentowe w Polsce są rekordowo niskie – w przeciwieństwie do inflacji. Analitycy od dłuższego czasu zastanawiają się, kiedy Rada Polityki Pieniężnej coś z tym faktem zrobi. Podwyżka stóp procentowych wciąż jednak pozostaje mało prawdopodobna. Jerzy Kropiwnicki, członek RPP, przekonuje, że możliwa jest najszybciej w listopadzie.

Podwyżka stóp procentowych w najbliższym czasie nie wydaje się prawdopodobnym posunięciem ze strony RPP

Jeżeli ktoś liczył na podwyżkę stóp procentowych w najbliższych miesiącach to najprawdopodobniej gorzko się rozczaruje. Jak podaje portal aleBank.pl, Jerzy Kropiwnicki, jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej, spodziewa się takiego posunięcia najszybciej w listopadzie tego roku. Wszystko wynika z obecnego rozkładu głosów w RPP i oczekiwania na aktualne dane o kondycji gospodarki.

Członków Rady interesują przede wszystkim wskaźniki inflacji i wzrostu gospodarczego. Względnie wysoka inflacja stanowi problem już od ładnych kilku miesięcy i wynosi około 5 proc. Komisja Europejska spodziewa się z kolei, że w 2021 r. polska gospodarka powiększy się o ok. 4,8 proc. Premier Mateusz Morawiecki inflację w Polsce ostatnio zbagatelizował, jednak trudno jego zapewnienia brać na poważnie. Prezes NBP zaś jeszcze nie tak dawno przekonywał nas, że naszej gospodarce „grozi” wręcz deflacja.

Stopy procentowe to jeden z instrumentów w dyspozycji Narodowego Banku Polskiego do regulowania ilości pieniędzy na rynku. Utrzymywanie ich na niskim poziomie przekłada się na wzrost podaży pieniądza i spadek jego wartości. Stanowią również dobrą wiadomość dla osób i firmy spłacających kredyt. Takie rozwiązanie wydaje się wręcz skrojone pod realia epidemii koronawirusa. Teoretycznie niskie stopy procentowe powinny ułatwić wyprowadzanie gospodarki na prostą.

Problem w tym, że obecna polityka RPP oznacza także mizerne oprocentowanie lokat i depozytów. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że w połączeniu z wysoką inflacją jest ono w Polsce praktycznie ujemne. I to nawet, jeśli nominalnie banki wciąż wypłacają swoim klientom jakieś grosze.

Równocześnie muszą one na czymś zarabiać, co skłania je do podnoszenia wszelkiej maści opłat związanych z prowadzeniem rachunków. Inwestorzy w tej sytuacji muszą więc szukać innych sposobów zarobku, co z kolei prowadzi do zupełnie osobnego koszyka problemów. Takich, jak na przykład sytuacja na polskim rynku nieruchomości. Podmioty zadłużające się wcześniej w celu inwestowania w nieruchomości na obecnej polityce RPP zyskują wręcz podwójnie. Tracą osoby szukające mieszkania po to, by w nim po prostu mieszkać.

Wysoka inflacja z perspektywy Rady Polityki Pieniężnej nie wydaje się niczym niezwykłym w obecnej sytuacji

Podwyżka stóp procentowych mogłaby przynajmniej w części odwrócić wspomniane wyżej niekorzystne zjawiska. Większość ekonomistów w Polsce jest zgodnych, że powinna ona nastąpić. Niektórzy są zdania, że należy na taki ruch zdecydować się we wrześniu, inni sugerują raczej IV kwartał tego roku. Panuje równocześnie przekonanie, że NBP pod kierownictwem Adama Glapińskiego nie zdecyduje się na taką podwyżkę w tym roku.

Sam Kropiwnicki wydaje się jednak ostrożny w ocenie rzeczywistego poziomu inflacji. Subiektywne odczucie drożyzny po stronie konsumentów, czy nawet przedsiębiorców, niekoniecznie pokrywa się z danymi będącymi w rękach instytucji finansowych, w tym także RPP.

Ekonomista zwraca uwagę na przyczyny wzrostu cen po stronie podażowej: wzrost cen paliw na rynkach światowych, rosnące ceny energii wynikające z polityki klimatycznej UE, podwyżki cen wody i śmieci ustalanych przez samorządy. W grę wchodzą także kwestie czysto sezonowe, takie jak chociażby wzmożony ruch turystyczny w wakacje.

Po stronie popytowej wskazuje z kolei na efekt odłożonego popytu. Część konsumentów kompensuje sobie teraz okres szczególnych pandemicznych obostrzeń, równocześnie niektórzy przedsiębiorcy chcą skorzystać z tej okazji i odrobić straty. To tłumaczy wzrosty cen w gastronomii, turystyce i usługach hotelowych. W grę wchodzą również skutki łańcuchów dostaw nadszarpniętych przez pandemię – jak chociażby w przypadku braku nowych samochodów. Także przesunięcie inwestycji z lokat na nieruchomości wpływa na wysokość cen.

Racjonalne wyjaśnienie wysokości inflacji utwierdza członków RPP w przekonaniu, że nie trzeba na razie decydować się na drastyczne kroki. Za taki właśnie uchodzi podwyżka stóp procentowych. Nie wydaje się też, żeby miała stanowić cudowne remedium na drożyznę odczuwaną przez zwykłych obywateli. Tak czy owak, nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość.