1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Mieszkania, w których ktoś zmarł, nie znajdują kupców. Polacy boją się duchów

Mieszkania, w których ktoś zmarł, nie znajdują kupców. Polacy boją się duchów

Zwykle nie ma problemu ze sprzedażą domu czy mieszkania, zwłaszcza w atrakcyjnej okolicy. Bywają jednak nieruchomości, których sprzedaż się przeciąga i komplikuje – szczególnie gdy ktoś w nich zmarł, a tym bardziej, jeśli doszło tam do zbrodni.

Polacy nie chcą kupować mieszkań, w których ktoś zmarł

Pamiętam, jak w mojej okolicy w krótkim odstępie czasu zmarło starsze małżeństwo. Oboje odeszli spokojnie, podczas snu, w łóżku w swojej sypialni. Po okresie żałoby rodzina postanowiła sprzedać dom. Było to około 2012 roku, gdy ceny nieruchomości były nieporównywalnie niższe niż dziś, a mimo to – jak się dowiedziałem – brakowało chętnych. A właściwie byli, lecz gdy słyszeli o zgonach, nagle wycofywali się z transakcji. Czy byli przesądni? Wierzyli w duchy albo inne zjawiska nadprzyrodzone?

Całkiem możliwe. Końcem 2025 roku portal Medonet.pl pisał o tym, że aż połowa Polaków wierzy w duchy i różnego rodzaju przesądy, omeny czy zabobony. Taki obraz wyłania się z cyklicznych badań prowadzonych przez CBOS od 2010 roku.

Wiara, zabobony i teorie spiskowe w Polsce

Ciekawostką może być to, że wśród wierzących w duchy i wszelkiego rodzaju zabobony dominuje grupa wierzących i praktykujących. O ile wiara w życie pozagrobowe jest zbieżna z nauką Kościoła Katolickiego, o tyle wierzący powinni raczej wystrzegać się omenów i zabobonów. Może i wiara w szczęśliwą czterolistną koniczynkę, ale i przynoszącego pecha czarnego kota czy piątek trzynastego wyglądają niewinnie, to zapewne teologowie i kler mają własne zdanie na ten temat.

Czy trzeba informować o zgonie w domu podczas jego sprzedaży?

W polskim prawie nie ma przepisów regulujących obowiązek informowania o zabójstwie czy samobójstwie w mieszkaniu. Jeśli nie dopytamy, „czy nie doszło tu do jakiejś tragedii", to nikt nam od siebie nie wyzna prawdy. Powód jest banalnie prosty – sprzedający nie ma interesu w informowaniu o takich historiach. Co więcej, nawet śmierć właściciela nieruchomości sama w sobie nie generuje obowiązku ujawniania okoliczności zgonu potencjalnemu kupującemu.

Mroczna historia obniża cenę

Wielu z nas unika nieruchomości o mrocznej i tragicznej przeszłości. Swego czasu NaTemat.pl opisywał przypadki nieruchomości, w których dochodziło do morderstw i samobójstw, a które nie można było sprzedać przez wiele lat. Mroczne historie mogą przyciągać ciekawskich i miłośników true crime, ale odstraszać potencjalnych kupujących.

O podobnych historiach wspominał Dziennik Łódzki – na domy i mieszkania, w których doszło do brutalnego zabójstwa, nie ma wielu chętnych. Właściciele nieruchomości muszą liczyć się z obniżeniem cen, aby jakoś zachęcić do siebie potencjalnego klienta. Problem zauważalny jest tym bardziej, że ceny nieruchomości spadają w 2025 także na rynku wtórnym – właściciele „naznaczonych" lokali muszą schodzić jeszcze niżej, żeby w ogóle znaleźć kupca.

Nie potrzeba historii rodem z teksańskiej masakry piłą łańcuchową

Dziennik Łódzki wspomina o czymś jeszcze. O czymś, co można logicznie wytłumaczyć, nie zasłaniając się przesądami, wiarą w zjawiska paranormalne czy ogólnie rzecz biorąc metafizyką.

Unikamy mieszkań, w których ciała rozkładały się przez wiele dni, a nawet i tygodni. Nawet profesjonalna dezynfekcja, odmalowanie ścian i wyrzucenie całego sprzętu i mebli domowych na niewiele się zda, gdyż nieprzyjemny zapach może się unosić jeszcze przez naprawdę długi czas. Nierzadko konieczne jest skucie tynku do gołej ściany i remont generalny.

Spółdzielnie i 20 nieudanych przetargów

Z tego powodu problemy mogą mieć także spółdzielnie mieszkaniowe wystawiające takie lokale na przetarg. Dziennik Łódzki przytacza historię mieszkania w Łodzi, które – według miejskiej legendy – nie mogło znaleźć nabywcy i doczekało się aż 20 przetargów. Dobrze, że nie 21, bo dla niektórych przesądnych ta liczba mogłaby mieć drugie dno. Podobne dylematy bywają udziałem osób, którym przypadła sprzedaż mieszkania otrzymanego w spadku – a tym bardziej takiego, w którym spadkodawca zmarł i odnaleziono go po długim czasie.

Nawet symboliczna cena nie zawsze pomaga

Warto pamiętać, że problem ze sprzedażą lokalu o trudnej historii nie jest w polskich realiach niczym nowym. Pokazują to choćby losy, jakie spotkały byłych lokatorów mieszkań komunalnych, którzy kupowali lokale za symboliczne kwoty rzędu kilku tysięcy złotych, a potem mimo to mieli kłopot z ich dalszą odsprzedażą. Gdy do wad prawnych albo technicznych dołoży się jeszcze mroczna historia z zabójstwem czy długo nieodkrytym ciałem w tle, znalezienie nabywcy może być zadaniem na lata – nawet w czasach, gdy mieszkania w Polsce drożeją szybciej niż pensje.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi