Drogówka zatrzymała prawo jazdy własnemu komendantowi. 113 km/h w terenie zabudowanym
Bywają i takie historie, które brzmią jak scenariusz filmu, a jednak wydarzyły się naprawdę. Niektórych z nich nie wymyśliłby sam mistrz Bareja. Tym razem nie chodzi o żadną aferę czy zamiatanie sprawy pod dywan, a wręcz przeciwnie. Prawo okazało się równe dla wszystkich, a miejscowa drogówka zatrzymała prawo jazdy... swojemu przełożonemu, komendantowi policji.

Komendant miejski policji zatrzymany za przekroczenie prędkości o 63 km/h
Cała sytuacja rozegrała się w Przemyślu pod koniec stycznia, o czym donosi m.in. portal nowiny24.pl. Na obwodnicy miasta patrol miejscowej drogówki spostrzegł mknący z bardzo dużą prędkością samochód. Szybka kontrola wykazała poruszanie się z szybkością 113 km na godzinę, a przecież na tym obszarze obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.
To o aż 63 kilometry na godzinę wyższa prędkość, niż pozwalały na to przepisy. Nie było innego wyjścia, jak zatrzymać nieprzepisowo poruszający się pojazd. I tu zaczyna się cała niecodzienna historia.
Za kierownicą nieoznakowanego radiowozu siedział szef drogówki
Po zatrzymaniu samochodu okazało się, że za jego kierownicą siedzi... podinspektor Janusz Kiszka, komendant miejski policji w Przemyślu, a więc szef policjantów z drogówki. Jakby tego było mało, na fotelu pasażera podróżował jego zastępca, a zatrzymany samochód to nieoznakowany radiowóz. Sytuacja niecodzienna i na pewno dość niezręczna.
Jednak nie na tyle, aby móc zawahać się podczas wykonywania czynności służbowych. Warto zresztą przypomnieć, jakie dokładnie uprawnienia policji podczas kontroli drogowej przysługują funkcjonariuszom — niezależnie od rangi osoby siedzącej za kierownicą. Mimo niższej rangi, policjanci drogówki nałożyli na swojego przełożonego mandat, punkty karne, a także zatrzymali mu prawo jazdy na 3 miesiące. Wszystko dlatego, że przekroczył on dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h. Innymi słowy, potraktowali go jak każdego innego kierowcę.
Mandat, punkty karne i zatrzymanie prawa jazdy dla komendanta
Co istotne, na zatrzymanie prawa jazdy przez policjanta nie przysługuje skarga do sądu administracyjnego — i dotyczy to każdego kierowcy, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Procedura jest jasna: przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym oznacza automatyczną utratę uprawnień na 3 miesiące.
Warto też pamiętać, że oprócz utraty prawa jazdy komendant otrzymał punkty karne, które — wbrew powszechnemu przekonaniu — nie zawsze kasują się po upływie roku. Termin ich usunięcia biegnie dopiero od momentu opłacenia mandatu, co w praktyce może oznaczać dłuższy okres z aktywnymi punktami na koncie.
Honorowa postawa komendanta wzorem do naśladowania
Każdy jest tylko człowiekiem i każdy może popełniać błędy. Ważne jednak, by mieć odwagę się do nich przyznać, ponieść konsekwencje i wyciągnąć wnioski. Niby banał, a jednak ile razy dochodziło do sytuacji, w których mundurowi wysokiej rangi uchylali się od odpowiedzialności.
Podinspektor Janusz Kiszka zachował się honorowo, jak na policjanta z krwi i kości przystało. Nowiny24.pl cytują jego wypowiedź na temat zatrzymania i utraty prawa jazdy:
Wyrażam uznanie dla interweniujących funkcjonariuszy za właściwą postawę oraz realizację obowiązków służbowych zgodnie z zasadą równości wobec prawa. Funkcjonariusze działali zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz zasadami etyki zawodowej, wykazując się pełnym profesjonalizmem i bezstronnością.
Mam świadomość popełnionego wykroczenia i w pełni akceptuję wszystkie wynikające z niego konsekwencje. Zaistniała sytuacja jest dla mnie szczególnie istotną lekcją, która potwierdza że każdy — niezależnie od zajmowanego stanowiska — podlega tym samym przepisom prawa. Pełniąc funkcję komendanta miejskiego policji, mam świadomość szczególnej odpowiedzialności, jaka wiąże się z tym stanowiskiem. Jednocześnie jednak pozostaję człowiekiem — a ludzka natura, choć zobowiązana do najwyższych standardów, nie jest wolna od błędów. Nie stanowi to usprawiedliwienia dla mojego zachowania, lecz wyraz szczerej refleksji nad jego przyczynami i konsekwencjami.
Od czerwca 2026 r. przepisy będą jeszcze surowsze
Przy okazji przypomnę, że za 3 miesiące, bo od 3 czerwca 2026 r. będzie miało miejsce kolejne zmiany w taryfikatorze — zaostrzenie kar i koniec z kasowaniem punktów za najpoważniejsze wykroczenia. Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h kierowca będzie mógł otrzymać aż 15 punktów karnych, a niektórych z nich nie uda się zredukować szkoleniami w WORD. Niektórzy kierowcy próbują szukać luk w systemie — niedawno pisaliśmy o tym, jak polscy kierowcy znaleźli cwany sposób na uniknięcie punktów karnych za mandat, odmawiając jego przyjęcia i kierując sprawę na drogę sądową.
W razie przekroczenia przepisów raczej nie ma co liczyć na słowną reprymendę, skoro nawet komendanci policji (i dobrze — prawo powinno być równe wobec wszystkich) muszą mieć się na baczności.
05.04.2026 12:22, Piotr Janus
05.04.2026 11:26, Miłosz Magrzyk
05.04.2026 10:34, Miłosz Magrzyk
05.04.2026 9:25, Marcin Szermański
05.04.2026 8:16, Piotr Janus
05.04.2026 7:38, Aleksandra Smusz
05.04.2026 6:16, Jerzy Wilczek
04.04.2026 20:44, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 17:22, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 16:57, Piotr Janus
04.04.2026 9:32, Marcin Szermański
04.04.2026 9:04, Aleksandra Smusz
04.04.2026 8:33, Mateusz Krakowski
04.04.2026 7:46, Piotr Janus
04.04.2026 7:00, Mateusz Krakowski
04.04.2026 6:23, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 6:22, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 5:19, Jerzy Wilczek
03.04.2026 21:40, Miłosz Magrzyk
03.04.2026 16:19, Rafał Chabasiński
03.04.2026 14:47, Aleksandra Smusz
03.04.2026 14:01, Mateusz Krakowski
03.04.2026 13:14, Marcin Szermański
03.04.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 11:43, Rafał Chabasiński
03.04.2026 10:44, Edyta Wara-Wąsowska





























