Rząd będzie płacił odszkodowania za to, że wprowadził stan epidemii? Są pierwsze pozwy przedsiębiorców

Gorące tematy Firma Państwo Prawo dołącz do dyskusji (2466) 13.05.2020
Rząd będzie płacił odszkodowania za to, że wprowadził stan epidemii? Są pierwsze pozwy przedsiębiorców

Maciej Bąk

Są pierwsze pozwy za stan epidemii. Składają je przedsiębiorcy, którzy ponieśli straty w związku z wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami. Domagają się od Skarbu Państwa odszkodowań. Mają one szansę na powodzenie, bo władze ograniczyły działalność biznesową mimo tego, że nie wprowadziły żadnego ze stanów nadzwyczajnych. I tak oto upór przy sprawie wyborów 10 maja może się państwu odbić czkawką.

Pozwy za stan epidemii

Radosław Jarmuła chce od Skarbu Państwa pół miliona złotych. Ma to być odszkodowanie za to, że od 15 marca jego sieć klubów fitness nie zarabia ani grosza. O pozwie przedsiębiorcy poinformował portal tvn24.pl. Trafił on w poniedziałek do Sądu Okręgowego w Warszawie. Firma Orangetheory Fitness domaga się odszkodowania w dwóch częściach. 274 tysiące złotych za koszty związane z zamknięciem wszystkich siłowni (czynsze, pensje itp.). Plus 184 tysiące złotych za utracone zyski w zestawieniu z analogicznym okresem w 2019 roku.

Tymczasem „Rzeczpospolita” pisze, że kolejne pozwy już są przygotowywane. Szykują je między innymi przedstawiciele branży turystycznej, która również stanęła w połowie marca i dopiero kilka dni temu pozwolono ją częściowo odmrozić. „Sondujemy potrzebę i skalę potencjalnych pozwów, w tym pozwów zbiorowych przeciwko Skarbowi Państwa”, powiedział „Rzeczpospolitej” Paweł Niewiadomski, prezes Polskiej Izby Turystyki.

Czy takie pozwy mają szanse powodzenia w sądzie?

Gdyby w połowie marca rząd wprowadził stan klęski żywiołowej, polscy przedsiębiorcy mieliby skróconą ścieżkę dochodzenia odszkodowań. Taka jest istota stanu nadzwyczajnego, że wiąże się on z ograniczeniami prowadzenia działalności, które państwo musi choć w pewnym stopniu zrekompensować. Polski rząd uznał jednak, że lepiej uchronić się przed pozwami i wprowadzić coś co de facto jest stanem klęski żywiołowej, ale bez idących za nim konsekwencji. Również takich jak przełożenie wyborów prezydenckich.

Ale cwaniactwo rządu może mu się odbić czkawką. Niewprowadzenie stanu klęski żywiołowej, mimo spełnienia wszystkich jego przesłanek, a jednocześnie wprowadzenie dużych obostrzeń dla obywateli, może świadczyć o niezgodnym z prawem działaniu władzy publicznej. I, jak pisze tvn24.pl, właśnie na ten tok myślenia powołują się prawnicy autora pierwszego pozwu za stan epidemii przeciwko Skarbowi Państwa. O tym, że „odszkodowanie przysługuje za każde niezgodne z prawem działanie władzy publicznej” mówi artykuł 77 Konstytucji RP. A nadrzędny akt prawny Rzeczpospolitej Polskiej jest ponad pozbawionymi logiki wygibasami władzy, z jakimi mieliśmy do czynienia przez ostatnie tygodnie.

Państwo będzie płakać i płacić?

Stan klęski żywiołowej to konstrukcja mało lubiana przez polskie władze, niezależnie od barw politycznych. Platforma Obywatelska nie chciała go wprowadzać między innymi podczas powodzi, jaka nawiedziła Polskę w 2010 roku. Z kolei rząd Prawa i Sprawiedliwości nie chciał nawet słyszeć o stanie klęski żywiołowej w 2017 roku, kiedy nawałnica spustoszyła Bory Tucholskie. Jednak między tamtymi sytuacjami a pandemią jest istotna różnica. To dopiero w 2020 roku rząd postanowił wprowadzić bardzo duże ograniczenia swobód obywatelskich. Po raz pierwszy od 1989 polscy przedsiębiorcy dostali na tak masową skalę zakaz prowadzenia działalności. Dlatego mają pełne prawo domagać się za to godnego odszkodowania. I wszystko wskazuje na to, że żadna kolejna tarcza antykryzysowa dla przedsiębiorców nie spełni tej samej funkcji co sprawiedliwe odszkodowanie.

2 466 odpowiedzi na “Rząd będzie płacił odszkodowania za to, że wprowadził stan epidemii? Są pierwsze pozwy przedsiębiorców”

        • Nie, to wina demokracji, która pozwala głosować ludziom mającym mniej zwojów mózgowych od konia. Niby dlaczego jest tak fetyszyzowana przez politycznych kryminalistów?

    • Problem w tym że po raz kolejny zapłacą ci słabsi np pracownicy sfery publicznej, już część ma od 12 lat brak podwyżek (od kryzysu z 2008r) wynagrodzeń , bo ceny rosną dla wszystkich, emeryci, choć oni co prawda groszowe ale podwyżki mieli, poza tym wszyscy zapłacimy bo nie będzie kasy na wiele potrzebnych rzeczy, czy to inwestycje, czy działanie i utrzymanie np. służby zdrowia czy bezpieczeństwa.

  1. Upierali się politycy, a odszkodowanie zapłaci Państwo, więc nikomu się czkawką nie odbije. Odbiłoby się, jakby premier musiał coś wyłożyć z kieszeni.

  2. nie zarabia ani grosza…. to nie to samo co poniósł stratę …strata byłaby jakby się siłownia spaliła . Odszkodowanie jest ograniczone albowiem obejmuje jedynie wyrównanie straty majątkowej (damnum emergens) bez naprawienia utraconych korzyści , które poszkodowany mógłby osiągnąć , gdyby strata nie powstała (lucrum cessans).Ustawa mówi ze odszkodowanie przysługuje każdemu w następstwie ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w CZASIE STANU NADZWYCZAJNEGO Odszkodowanie wyrównuje jedynie poniesione straty majątkowe bez korzyści , co to oznacza ? Odszkodowania pokrywałoby pieniądze stracone , a nie te nie zarobione .czyli np. jeżeli poniósł by realną stratę np. zepsuł się jakiś towar w jego hurtowni , to są właśnie realne straty.Sieci odzieżowe nie mogłyby dochodzić odszkodowania za niesprzedanie określonej ilości towarów , a zakłady fryzjerskie za niewykonanie usług które z teoretycznego szacowania mogłyby wykonać .

    • Owszem, ale w art. 361 § 2 kc jest małe zastrzeżenie – jeśli przepis ustawy nie stanowi inaczej. A tak się składa, że stanowi, o czym mowa w artykule, i sąd może orzec, że de facto stan klęski żywiołowej istniał.

    • dodatkowo straty to nie tylko utracony sprzet. Do tego nalezy jeszcze zaliczyc straty w postaci koniecznosci wyplacania pensji pracownikom. Gdyby panstwo nakazalo zamkniecie biznesu a nie tylko salonow to pracownicy by nie dostawali pieniedzy. A tak to trzeba placic tez pensje bo zwolnic nie mozna.

    • Ale jaka ustawa? Podstawą roszczeń jest (mam nadzieję) art. 417 par. 1 kc, który nie ogranicza się do damnum emergens. Można to jeszcze podbudować odniesieniem się do bezprawnych rozporządzeń (art. 417(1) par. 1 kc, z oczywistych względów wątpliwe) — może i lepiej art. 417 par. 4 kc, ale tu znów trzeba wykazać, że jakiś akt normatywny nie został wydany.

  3. Rząd niczego nie zapłaci.Zaplacimy my wszyscy, włącznie z tymi,którzy o te odszkodowania występują.

  4. Po co komu odszkodowanie skoro rzad poprzez Bail In, przymusowa zamiane pieniedzy na koncie na bezwartosciowe obligacje, inflację lub inne dorazne pomysly i tak odbierze co nie jego z twojego konta. A wkrotce nie bedzie juz gotowki. Kiedy ona zniknie to jedyna decyzja ktora jeszcze bedzie zalezec od ciebie w zakresie dysponowania swoimi pieniedzmi to bedzie „U którego złodzieja mam je trzymać?”
    A jak pojdziesz na antyrządową demonstrację to zablokują ci konto.
    Odpowiednie ustawy zapewne już powstają w „fabryce potrzebnych szybko ustaw”.

  5. Bardzo słusznie. Ja również składam pozew. Spadek przychodów o 95%, od 2 mc zero przychodów. Koszty i wydatki zusy itd bez zmian. Granice bezzasadnie nadal zamknięte! To zabijanie całych branż!

  6. A co z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 5 grudnia 2008? Czy ona nie sankcjonuje wprowadzania ograniczeń?
    Np Art. 46.4. tej ustawy mówi że:
    W rozporządzeniach, o których mowa w ust. 1 i 2, można ustanowić:
    1) czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się,
    2) czasowe ograniczenie lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów lub
    produktów spożywczych,
    3) czasowe ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów
    pracy,
    4) zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności,
    ….

  7. Uważam, że jak ktoś stracił źródło dochodów decyzją administracyjną to ma pełne prawo domagać się odszkodowania. W tym za utracone korzyści. Pytanie co z tym zrobią sądy, ale nie może być tak, że państwo nagle z dnia na dzień zamyka biznes i nie czuje się odpowiedzialnym za skutki swych często nieprzemyślanych, panicznych decyzji.

  8. Nawet gdyby nie nakazano zamknięcia przybytków takich jak ten klub fitness to obłożenie i tak byłoby dużo mniejsze. O ile mniejsze to będzie można szacować na podstawie danych po ponownym otwarciu.

    • Tu nie chodzi o mniejsza ilość klientów bo to jest ryzykiem biznesowym. Tutaj chodzi o administracyjne zamkniecie biznesu czy ograniczenie swobody biznesowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *