1. Home -
  2. Edukacja -
  3. Praktyki to pozorowana nauka. Jej jedyny cel to utrudnianie życia studentom

Praktyki to pozorowana nauka. Jej jedyny cel to utrudnianie życia studentom

Studia to przede wszystkim teoria, ale dopiero praktyki pozwalają zweryfikować, czy wybrany kierunek studiów na pewno pasuje do naszych planów zawodowych. Dzięki nim – przynajmniej teoretycznie – możemy lepiej poznać własne mocne oraz słabe strony i nauczyć się współpracować. Niestety przy szerokiej palecie zalet praktyki bywają kulą u nogi dla osób pracujących w zawodzie niemającym wiele wspólnego z kierunkiem studiów.

Zamiast zdobywać doświadczenie zawodowe w obranej dziedzinie, sprytni studenci szukają sposobów „załatwienia” wymaganej dokumentacji. W efekcie praktyki stają się iluzją, ponieważ nie spełniają swojej funkcji.

Praktyki studenckie to powszechnie akceptowana fikcja

Uczelniom przeważnie wystarcza papierek potwierdzający odbycie praktyk. Faktyczna kontrola nad tym, czy student rzeczywiście pracował w danym zawodzie, zdarza się rzadko. Dziekan czy rektor raczej traktują praktyki jako formalność do odhaczenia – jeśli student przyniesie podpisany dokument od pracodawcy, wystarczy to do zaliczenia.

Dla osób mających stabilną i rozwijającą pracę to świetne rozwiązanie, pozwalające uniknąć marnowania setek godzin na czynności z ich punktu widzenia aktualnie mało wartościowe zawodowo. Pakiet praktyk w zgodnym branżowo przedsiębiorstwie bywa bowiem nieatrakcyjny w porównaniu z doświadczeniem zdobywanym aktualnie na etacie nawet w innej branży. Co prawda, można by pokusić się o próbę połączenia pracy z praktykami, ale to zniechęca z uwagi na szereg problemów. Szef przede wszystkim dba o firmę i nie zawsze pójdzie studentowi na rękę.

Przebiegłe podejście studentów do biurokracji i przymykanie na to oka przez uczelnie, owszem, ułatwia życie; nie stwarza bowiem konfliktu między studiami a karierą zawodową. Ale jednocześnie rozmywa istotę praktyk. Po co dalej ich wymagać w utartej formie, skoro rynek przesiąknięty jest zręcznymi zagrywkami, a na poczet praktyk często zalicza się na wyrost pracę bardzo luźno powiązaną z profilem kształcenia.

Na pozorowanej nauce zawodu nikt nie wygrywa

A co jeśli student rzeczywiście pojawi się na praktykach? Niestety ich wartość bywa iluzoryczna. W wielu firmach praktykant nie ma realnej szansy, by włączyć się w sensowne zadania, bo szkoda na to czasu – przecież zaraz z tej firmy zniknie, więc nie opłaca się go wdrażać. Zamiast zdobywać wprawę związaną z kierunkiem studiów, kończy na przekładaniu dokumentów albo parzeniu kawy, a dziennik praktyk ubarwia zmyślonymi historiami.

W rezultacie praktyki stają się jedynie pozorowaną formą nauki zawodu. Firma „przyjmuje”, student „odbywa” je, a uczelnia „zalicza” – ale w sumie nikt na tym poręcznym układzie za specjalnie nie korzysta.

Jeżeli zależy nam na naprawdę solidnych praktykach, powinniśmy zacząć od przeanalizowania własnych zainteresowań, a następnie w miarę możliwości wybrać zainteresowaną firmę, kierując się jej renomą i opiniami pracowników. Warto zwrócić uwagę na możliwości rozwoju, szkoleń oraz mentoring.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi