1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Robactwo na strychu. Małżeństwo zignorowało problem, a teraz musi wymienić dach

Robactwo na strychu. Małżeństwo zignorowało problem, a teraz musi wymienić dach

Boazeria z lat 70. czy 80. często zdobi nasze ściany do dziś. Ale kiedy jest zainfekowana szkodnikami, może to oznaczać katastrofę. Zwłaszcza na strychu domu jednorodzinnego.

Starsze małżeństwo zbagatelizowało problem niepokojących odgłosów zza drewnianych paneli

Anna (imię zmienione), mająca rodziców w wieku emerytalnym, podzieliła się ze mną swoim zmartwieniem. Przed laty zamontowali oni na użytkowym poddaszu w domu boazerię.

Około dekadę temu kobieta zaczęła słyszeć zza niej niepokojące odgłosy stukania. Część drewna zsypywała się przy tym w formie pyłu. Jak już wtedy ustaliła moja rozmówczyni, w ozdobnych deskach grasowały owady, a ściśle rzecz biorąc, spuszczel pospolity.

Anna zwróciła rodzicom uwagę na tę kwestię. Wezwała także fachowca. W jego ocenie boazerię należało w całości zdemontować. Wyjaśnił on, że pasożytujących tuż za nią spuszczeli było tak dużo, że inne metody rozwiązania problemu nie wchodziły w grę.

Niestety, starsza para nie dała się przekonać do demontażu ze ścian ozdobnego drewna. Stukanie i widok pyłu nie były w ich przekonaniu niczym niepokojącym. Wątpili również w słowa fachowca, że zignorowanie sprawy może doprowadzić do konieczności wymiany dachu za jakiś czas.

Córka zaczęła działać na własną rękę

Gdy jej rodzice wyjechali na kilka dni, wykonała na strychu takie prace, jakie dało się przeprowadzić na szybko bez ściągania ozdobnych desek. Zorganizowała mianowicie pod ich nieobecność fumigację (zagazowanie) zainfekowanego drewna.

W pewnym stopniu rozwiązało to problem, ale tylko na kilka lat. Ostatnio wrócił on ze znacznie większą siłą: drewno z boazerii sypie się jeszcze bardziej, a spuszczele, wychodząc zza niej, rozprzestrzeniają się po pokojach.

Co gorsza, z dachu regularnie odpadają dachówki, co wskazuje na to, że owady zaatakowały jego deskowanie. Diagnoza fachowca była jednoznaczna.

Konieczna wymiana dachu

Jak powiedział, dekadę temu wystarczyło zdemontować drewniane panele i posprzątać strych. Dziś trzeba wymienić dach, co będzie kosztowało co najmniej 50 tys. złotych.

Niestety, seniorzy wciąż nie chcą tego zrobić i deklarują, że nie wyrażą zgody na żadne prace. Chęć opłacenia przedsięwzięcia przez córkę wcale nie zmienia ich zdania.

Małżeństwo stoi na stanowisku, że chciałoby dotrwać końca życia, nie przeprowadzając w domu tak rozległych remontów, jak wymiana dachu.

W gruncie rzeczy jednak ich zdanie nie ma tu większego znaczenia. Jako właściciele budynku mają obowiązek o niego dbać.

Grożący zawaleniem dach stanowi niebezpieczeństwo dla pobliskich domów

W takich okolicznościach Anna rozważa obecnie dwie opcje. Pierwsza to wymiana dachu w czasie dłuższej nieobecności bliskich. Ale teraz się na nią nie zanosi.

Druga opcja zaś to zawiadomienie w tej sprawie nadzoru budowlanego. Jeśli urząd podzieli zdanie fachowców, może on wydać rodzicom Anny nakaz opuszczenia domu do czasu wymiany dachu. Problem polega jednak na tym, że kobieta nie chce składać donosu na ojca i matkę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi