Niespodzianka. „Rzecznik praw dłużnika” to żaden rzecznik, a tani chwyt na dłużników

Finanse 19.06.2017
Niespodzianka. „Rzecznik praw dłużnika” to żaden rzecznik, a tani chwyt na dłużników

Udostępnij

Tomasz Laba

Windykacja należności, w przeciwieństwie do egzekucji sądowej prowadzonej przez komorników, często przybiera formę, którą można określić jako wolna amerykanka. UOKiK właśnie postawił kilka zarzutów jednej z większych firm windykacyjnych.

Podstawowa różnica między postępowaniem egzekucyjnym a windykacją polega na tym, że to pierwsze podlega ścisłemu nadzorowi sądu, samorządu komorników oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Jeśli natomiast mamy wątpliwości co do działania windykatorów, w zasadzie naszym jedynym rozwiązaniem jest szukać pomocy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

UOKiK, na skutek skarg niezadowolonych dłużników, postawił dziewięć zarzutów firmie windykacyjnej GetBack, o czym donosi Gazeta Wyborcza. Najwięcej z nich odnosi się do oryginalnych sposobów nawiązywania kontaktu z dłużnikami. W ocenie UOKiK, windykatorzy nagminnie dzwonią do sąsiadów, bliższych bądź dalszych znajomych czy członków rodziny dłużnika, próbując w ten sposób wywrzeć na nich presję. Często rozmowy wyglądają w taki sposób, jakby dzwonił jakiś dawno zapomniany kolega dłużnika poszukujący zagubionego numeru telefonu. Windykatorzy nie zawsze bowiem się przestawiają ani nie mówią, w jakiej sprawie i z jakiej firmy dzwonią.

Rzecznik praw dłużnika to oszustwo

Najwięcej kontrowersji budziło zachęcanie do kontaktu z rzecznikiem praw dłużnika. Ulotka z numerem telefonu do tej instytucji była załączana do korespondencji wysyłane do dłużników. Podobne reklamy były publikowane w internecie, a sama strona internetowa „rzecznika” sprawiała wrażenie, że ta niezależna od firmy instytucja zajmuje się pomocą dla osób niezadowolonych z procesu windykacji. W rzeczywistości biuro rzecznika było tylko i wyłącznie odrębną komórką w ramach GetBack, a dzwoniąc pod podany numer telefonu dzwoniliśmy po prostu do firmy windykacyjnej, a o żadnym wsparciu rzecznika zwyczajnie nie mogło być mowy. Taki rzecznik bowiem nie istnieje ani nawet nigdy nie istniał. Wygląda na to, że firma już wycofała się z tej praktyki, a strona została wyłączona. Niesmak pozostał.

Wątpliwe praktyki windykacyjne

Pozostałe zarzuty przeciwko GetBack odnoszą się do praktyk, o których powiedzieć, że są nachalne to jakby nic nie powiedzieć. Windykatorzy, poza dzwonieniem do sąsiadów i znajomych dzwonili również do samych dłużników. W końcu liczne pomysły na zdobycie numeru do osoby zalegającej z płatnością na coś się przydały. W ten sposób telefony rozdzwaniały się po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Nierzadko po zakończeniu rozmowy z jednym windykatorem natychmiast dzwonił inny, chcąc rozmawiać na ten sam temat. W przerwach między rozmowami telefony dłużników miały być bombardowane smsami.

Windykacja nie tylko telefoniczna

Próby nakłonienia dłużnika do zapłaty w rozmowie telefonicznej to jedno. UOKiK sprawdza również inne praktyki windykatorów. Do częstych zachowań firmy zaliczało się składanie kilku pozwów w tej samej sprawie przeciwko jednemu dłużnikowi, zapewne w nadziei, że ten się pogubi w natłoku pism. GetBack miał również nie informować o prawidłowej podstawie naliczenia odsetek, tytułu, z jakich powstawała należność, jak również miał do kwoty zadłużenia doliczać koszty sądowe pomimo tego, że żadna sprawa nie toczyła się przed sądem.

Egzekwowanie długów oraz orzeczeń sądowych to istotny element każdego demokratycznego państwa prawa. Nie można jednak zapominać o tym, że każda strona procesu windykacji czy egzekucji ma prawo do obrony, które wynika z konstytucji. Czasy zajazdów szlacheckich słusznie minęły i lepiej, gdybyśmy czytali o nich jedynie w Panu Tadeuszu. Powinni o tym pamiętać również rządzący, którzy szykują dużą reformę egzekucji sądowej. Istnieje bowiem szansa, że egzekucja należności w Polsce będzie wyglądała podobnie do tej, jak opisywana powyżej.