1. Home -
  2. Zakupy -
  3. "Polski tydzień" w Lidlu pełen produktów zagranicznych. UOKiK ma zbadać sprawę, ale to jest afera zdecydowanie na wyrost

"Polski tydzień" w Lidlu pełen produktów zagranicznych. UOKiK ma zbadać sprawę, ale to jest afera zdecydowanie na wyrost

Nigdy bym nie pomyślała, że motywem przewodnim bloga, takiego jak Bezprawnik, może być sieć sklepów Lidl, a jednak cudownym chłopcom z tej popularnej sieci dyskontów ciągle się coś przytrafia! 

Maja Werner11.05.2017 12:17
Zakupy

Tym razem znaleźli się na radarze opinii publicznej i niewykluczone, że wkrótce również Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A wszystko za sprawą tego, że tegorocznego "Tygodniowi polskiemu" w marketach ktoś postanowił powiedzieć "sprawdzam". Być może kojarzycie - Lidl sobie od czasu do czasu organizuje tydzień meksykański, grecki, francuski i podobne. Upycha wówczas na półki sklepowe tortille, fetę czy ślimaki oraz inne potrawy kojarzące się z daną narodowością i jest to w sumie całkiem udana zabawa, gwarantująca różnorodność.

Klubowi Jagiellońskiemu, który odpowiada za opisywaną kiedyś przeze mnie aplikację Pola, nie podoba się fakt, że w dyskoncie pod pretekstem tygodnia polskiego sprzedawane są również produkty należące do zagranicznych dyskontów. Stąd też zdecydowano się na napisanie listu otwartego do prezesa UOKiK-u. Wyliczono nawet liczne nadużycia:

Wielokrotnie dawałam na łamach Bezprawnika dowód swojej sympatii i wsparcia dla idei patriotyzmu gospodarczego, jednak w tym konkretnym przypadku nie jestem do końca przekonana o słuszności racji Klubu Jagiellońskiego. Wygląda to niestety trochę jak znane z historii przypadki osób bardzo mocno zaangażowanych w jakąś (często) słuszną sprawę, które następnie domagają się od społeczeństwa, by masowo podzielały ich obsesję.

Tydzień polski w Lidlu - afera na wyrost

Owszem, nie wszystkie marki oferowane w ramach polskiego tygodnia w Lildu należą do polskich koncernów, ale w nieodzowny sposób wszystkie kojarzą się z Polską, często mają też taki rodowód. Nie przypominam sobie, żeby na przykład w czasie trwania "tygodnia włoskiego", ktoś zarzucał Lidlowi, że sprzedaje przyprawy firmy Kania, która ma swoją siedzibę pod Częstochową.

I słusznie, ponieważ od zawsze motywem przewodnim tych regionalnych tygodni w dyskoncie, było przybliżanie potraw typowych dla danego kraju i popularnych w nim, wcale nie wedle klucza producenckiego. Często sięgano po produkty z krajów ich pochodzenia, ale przecież nie było to sensem kampanii. Przestrzelona akcja Klubu Jagiellońskiego tym razem, przestrzelona. Media już to podchwyciły, a jeśli dodatkowo z tymi argumentami zgodzi się UOKiK, to chyba troszeczkę daliśmy się zwariować.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi