Najbogatsi – wśród nich Soros i Rockefeller – chcą płacić… wyższe podatki

Gorące tematy Podatki Zagranica 15.11.2017
Najbogatsi – wśród nich Soros i Rockefeller – chcą płacić… wyższe podatki

Udostępnij

Marek Krześnicki

Podatki są jak śmierć – jedno i drugie jest nieuniknione i nielubiane. Okazuje się, że są ludzie (jak George Soros), którzy wcale nie chcą płacić niższych podatków oferowanych przez rządzących. Co ciekawe, wspierać państwową sakiewkę chcą w ten sposób wspierać najbogatsi.

Jednym z najważniejszych haseł, z jakimi startował do wyborów na urząd prezydenta USA miliarder Donald Trump miało być obniżenie podatków. I jak zapowiada, tak robi. W amerykańskim parlamencie prowadzone są prace nad dużą reformą podatkową. Niektórzy zarzucają jednak, że proponowane zmiany (m.in. zniesienie w ciągu kilku lat podatku od spadków) pomogą głównie najbogatszym obywatelom USA. Co ciekawe, wśród protestujących są nie tylko zwolennicy Berniego Sandersa (tego lewaka, co rzekomo pozbawił prezydentury Hillary Clinton), ale… najbogatsi Amerykanie, z Sorosem (tak, tym Sorosem) i Rockefellerem włącznie.

Soros i Rockefeller chcą płacić wyższe podatki

Już ponad 400 milionerów i miliarderów (wśród nich są m.in.George Soros, Steven Rockefeller i Abigail Disney) podpisało się pod listem do Kongresu, w którym protestują oni przeciwko obniżkom podatków – choć niewątpliwie sporo by na nich oszczędzili. Jak twierdzą w liście (który można przeczytać tutaj), na propozycjach podatkowych nowej amerykańskiej administracji wpływy do budżetu w perspektywie kilku lat mogą się zmniejszyć o półtora biliona dolarów. Sama likwidacja podatku od majątku (płaconego w przypadku przekazania majątku o wartości kilku milionów dolarów spadkobiercom) spowoduje uszczerbek w wysokości ponad dwustu pięćdziesięciu miliarda dolarów.

Na zmianach skorzystają jednak przede wszystkim najbogatsi Amerykanie. Jak wskazują sygnatariusze listu, propozycje pomogą raptem mniej niż 1% podatników. Spowodują natomiast drastyczne cięcia, np. w sektorze opieki zdrowotnej. Powiększą natomiast rosnącą ostatnimi latami w dużym tempie nierówności społeczne. Już teraz 1% Amerykanów posiada ponad 40% majątku.

Dlatego, zamiast obniżania podatków, autorzy listu proponują ich podwyżkę (dla najbogatszych), a dodatkowe środki miałyby być inwestowane i przeznaczone na tworzenie nowych miejsc pracy. Choć dla wielu osób może się to wydawać co najmniej dziwne, to warto zauważyć, że dla wielu Amerykanów wciąż żywe jest wspomnienie lat powojennych, kiedy to wzrost gospodarczy był wysoki, ludzie mieli pracę i przyzwoite zarobki, a najwyższe progi podatkowe sięgały 90%. Tak, dziewięćdziesięciu, nie – dziewięciu.

Nie należy jednak spodziewać się, że Republikanie – posiadający większość w Kongresie – zdecydują się na powrót do tak wysokiej progresji podatkowej. To jednak interesujące, że coraz więcej osób zauważa, że niskie podatki wcale szczęścia i bogactwa nie gwarantują.