Zamknięty stok to nie szansa na darmowe zjazdy
Coraz więcej narciarzy traktuje przygotowane nocą trasy narciarskie jak darmową infrastrukturę – także po zamknięciu ośrodka. Problem w tym, że stok narciarski nie jest przestrzenią publiczną w sensie prawnym. To teren prywatny lub pozostający w zarządzie konkretnego operatora, który ustala zasady korzystania z tras.
Po zakończeniu godzin funkcjonowania ośrodka trasy są wyłączone z ruchu. Nie obowiązuje wtedy zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, ani „bezczelny korzysta z życia”, tylko regulamin, który wprost zakazuje wchodzenia i zjeżdżania po zmroku. Naruszenie tego zakazu nie jest fanaberią administratora – to konkretne ryzyko i konkretne konsekwencje.
Sprawę nagłośnił jeden z beskidzkich ośrodków narciarskich
Niestety, nocne wyczyny narciarzy są na porządku dziennym, a stacje narciarskie walczą z „dzikimi” użytkownikami stoków (a warto wspomnieć, że dla miłośników nocnej jazdy część ośrodków otwiera się również po zmroku). Sprawę nagłośnił jeden z beskidzkich ośrodków narciarskich, publikując obszerny i bardzo stanowczy wpis skierowany do osób poruszających się na skiturach po zamknięciu tras. Zarządca wyjaśnił, że nocą stoki nie są „puste” ani bezpieczne.
We wpisie opisano konkretną, bardzo groźną sytuację sprzed kilku dni, gdy osoba zjeżdżająca po zmroku zahaczyła nogą o linę ratraka i uciekła z miejsca zdarzenia – na szczęście uciekła, gdyż finał tego zdarzenia mógł być naprawdę tragiczny. Ośrodek zwrócił też uwagę, że nocne zjazdy niszczą świeżo przygotowane trasy, tworząc koleiny, które po zamarznięciu mogą stanowić zagrożenie dla porannych narciarzy. Podkreślono, że jest to działanie zakazane, nieuczciwe wobec innych użytkowników i niebezpieczne zarówno dla narciarzy, jak i dla pracowników ośrodka.
Takie nocne zjazdy to wykroczenie
Podstawą prawną zakazu nocnych zjazdów (poza godzinami otwarcia ośrodka) jest przede wszystkim regulamin ośrodka narciarskiego, który wiąże każdą osobę przebywającą na jego terenie. Regulamin ma charakter umowny – wchodząc na teren stoku, akceptujemy jego zasady. Ich złamanie może skutkować wezwaniem do opuszczenia terenu, mandatem, a nawet odpowiedzialnością odszkodowawczą.
Na tym jednak nie koniec. W zależności od okoliczności nocne poruszanie się po zamkniętym stoku może wypełniać znamiona wykroczenia, w szczególności opisanego w art. 54 kodeksu wykroczeń, czyli niestosowanie się do przepisów porządkowych (jeżeli stok jest przestrzenią publiczna i jego regulamin zabrania nocnych zjazdów – chociaż to akurat rzadkość, gdyż stoki zwykle są prywatne), art. 51 kodeksu wykroczeń (a więc zakłócanie spokoju publicznego lub spoczynku nocnego), czy też art. 124 kodeksu wykroczeń, dotyczącego niszczenia lub uszkadzania cudzej rzeczy (tak, infrastruktura może być potraktowana, jako rzecz).
W skrajnych sytuacjach, gdy dojdzie do realnego zagrożenia życia lub zdrowia innych osób, w grę może wchodzić także odpowiedzialność karna – choćby za narażenie na niebezpieczeństwo (w szczególności, jeżeli w zjazdach ktoś ucierpi).
Ratrak, lina i kilkaset metrów śmiertelnego zagrożenia
Najpoważniejszy argument przeciw nocnym zjazdom jest jednak bardzo prozaiczny: bezpieczeństwo. Po zamknięciu ośrodka na stokach pracują ratraki, często z użyciem wyciągarek linowych. Taka lina może mieć kilkaset metrów długości, jest słabo widoczna, a jednocześnie znajduje się pod ogromnym naprężeniem.
Zaczepienie o nią nartą lub nogą to nie drobny incydent, tylko potencjalnie śmiertelny wypadek. Co istotne, ryzykuje nie tylko osoba zjeżdżająca „dla przyjemności”, ale również operator ratraka, który nie ma żadnej szansy zareagować w ułamku sekundy.
Warto też powiedzieć wprost: nocne zjazdy po zamkniętych trasach są zwyczajnie nieuczciwe wobec innych użytkowników. Trasy są przygotowywane nocą ogromnym nakładem pracy, czasu i pieniędzy, po to, by rano spełniały oczekiwania narciarzy i snowboardzistów, którzy zapłacili za skipass. Kilka osób potrafi w ciągu kilkunastu minut zniszczyć strukturę świeżo wyratrakowanej trasy, tworząc koleiny, które po zamarznięciu stają się realnym zagrożeniem dla porannych użytkowników. To generuje kolejne koszty, opóźnienia i frustrację użytkowników, którzy w godzinach funkcjonowania ośrodków chcą cieszyć się infrastrukturą.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj