1. Home -
  2. Gospodarka -
  3. Szpitale toną w długach, SOR-y pękają. Co dalej z publiczną ochroną zdrowia?

Szpitale toną w długach, SOR-y pękają. Co dalej z publiczną ochroną zdrowia?

Klasyczny wigilijny stół: barszcz z uszkami, karp w galarecie, rodzina w pełnym składzie, a tu nagle wujek rzuca: „A ty, synek, kiedy wreszcie idziesz na tę tomografię?”. I zamiast kolęd czy wspomnień z dzieciństwa, rozmowa schodzi na kolejki do specjalistów, odwołane operacje i dziurę w NFZ większą niż PKB San Marino. Brzmi znajomo? Bo właśnie tak wyglądały święta w wielu polskich domach.

Igor Czabaj01.01.2026 16:37
Gospodarka

Dziura budżetowa wielkości małego kraju

Pod koniec roku Narodowy Fundusz Zdrowia kończy z deficytem szacowanym na 14 miliardów złotych, a na 2026 widmo już 23 miliardów. Szpitale publiczne toną w długach i łączne zadłużenie sięga prawie 26 miliardów, z czego same powiatowe mają na karku ponad 8,7 miliarda. Dyrektorzy masowo przesuwają planowe zabiegi, bo kasy brakuje nawet na bieżące rachunki. SOR-y pękają w szwach, a personel ledwo daje radę mimo kolejnych podwyżek, które pochłaniają lwią część budżetu.

Szczyty szczytów i deklaracje deklaracji

Rząd próbuje łatać dziury gdzie się da. Z Funduszu Medycznego poleciało dodatkowe 3,6 miliarda, dotacja z budżetu państwa urosła do rekordowych poziomów bo w sumie ponad 30 miliardów. Były dwa głośne szczyty medyczne w grudniu, jeden u premiera Tuska pod hasłem „Bezpieczny pacjent”, drugi u prezydenta Nawrockiego „Na ratunek ochronie zdrowia”.

Tusk zapewniał, że NFZ nie jest bankrutem, że nakłady rosną rok do roku, z 185 miliardów w 2023, przez 211 w 2024, do 237 w 2025. Nawrocki mówił wprost o głębokim kryzysie i podpisywał nowelizacje na oczach kamer. Brzmi jak święto porozumienia? No nie bardzo. Efekty tych szczytów? Szpitale wciąż liczą grosze, a pacjenci czekają.

Kolejki dłuższe niż do papieża w 1979

Według raportów Fundacji Watch Health Care średni czas oczekiwania na specjalistę to ponad 4 miesiące, najdłużej od dekady. Do endokrynologa? Rok, czasem więcej. Na tomografię komputerową czy rezonans miesiące. Operacje zaćmy, endoprotezy stawów - terminy przesuwane w nieskończoność. A na onkologię? Tam podobno priorytet, ale i tak słychać o wydłużających się kolejkach.

Historia z życia, bo teoria to za mało

Posłużę się swoją historią bo teoria to za mało aby zobrazować ten problem. W maju 2025 umówiłem się na wizytę do gastrologa, czas oczekiwania wynosi blisko 11 miesięcy (!), w październiku dostałem skierowanie do dermatologa, data wizyty? końcówka lutego 2026. Oczywiście jedno i drugie na cito.

Każdy kto ma nieszczęście potrzebować specjalistycznych porad lub leczenia i szuka pomocy publicznie, na NFZ może podać takie przykłady. Najabsurdalniejsze są operację i zabiegi, które są często potrzebne niezwłocznie a ich czas oczekiwania liczy się w miesiącach a nawet latach.

Zdrowie? Tylko dla tych z grubym portfelem

Dla ciebie, zwykłego Polaka wysuwa się prosty wniosek, zdrowie staje się coraz większym luksusem. Chcesz szybko się leczyć? Wyciągaj portfel, wizyta u ortopedy 300-500 złotych, badanie obrazowe tysiąc. Albo czekaj w publicznej kolejce, ryzykując, że choroba się rozwinie.

Frustracja rośnie jak na drożdżach. A u wielu osób przy świątecznym stole rozgrzała polityczna dyskusja.

Absurd w pełnej krasie

Wydajemy rekordowe miliardy (nakłady na zdrowie nigdy nie były wyższe) a system wciąż dyszy. Dlaczego? Bo pieniądze idą głównie na płace i łatanie bieżących dziur, zamiast na prawdziwe reformy. Brakuje profilaktyki, cyfryzacji, sensownej sieci szpitali.

Zamiast tego przerzucanie kosztów: raz z budżetu na NFZ, raz odwrotnie. Szczyty medyczne kończą się deklaracjami, ale konkretów jak na lekarstwo. Ministerstwo Zdrowia nawet szykuje cięcia na 2026 - limity do specjalistów, korekty refundacji leków żeby zaoszczędzić ponad 10 miliardów. Pacjent ma płacić więcej i czekać dłużej.

Co z tego wynika

A konsekwencje? Coraz więcej osób rezygnuje z leczenia, bo nie stać ich na prywatne, a publiczne jest zbyt odległe. Rośnie liczba powikłań, hospitalizacji w ostatniej chwili. Młodzi lekarze wyjeżdżają za granicę, bo tu czeka ich jedynie harówka za marne pieniądze. Starzejące się społeczeństwo potrzebuje więcej opieki gdy system ledwo zipie.

Zdrowie pod choinkę

Święta to czas nadziei, ale w ochronie zdrowia nadzieja coraz cieńsza. Może w końcu ktoś poważnie weźmie się za reformy, zamiast gasić pożary co grudzień? Bo inaczej za rok przy stole znowu usłyszymy „A ty kiedy na ten rezonans?”. Mam nadzieje, że w świątecznych życzeniach wspomnieliście o zdrowiu, bo na NFZ coraz trudniej o nie liczyć.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi