- Bezprawnik -
- Prywatność i bezpieczeństwo -
- Wyłączam reklamę, a ona robi mi na złość. Zastanawiam się, czy to już sprawa dla UOKiK
Wyłączam reklamę, a ona robi mi na złość. Zastanawiam się, czy to już sprawa dla UOKiK
Reklamy internetowe typu pop-up, a więc wyskakujące okienka, nie są prawnie zakazane. A szkoda, bo część z nich jest naprawdę irytująca. Może to czas, aby pomyśleć na temat ich przyszłości?
Reklamy pop-up wręcz odstraszają od zakupu
Niestety tego typu reklamy są wykorzystywane w różny sposób, często bardzo nachalny i irytujący – zwłaszcza jeśli nie korzystamy z Adblocka. Coraz częściej można spotkać pop-upy, które nie tylko pojawiają się co chwilę, ale i… nie działają tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Chodzi o ich wyłączenie. Pamiętam czasy, gdy pop-upy miewały „wędrującego iksa", którego było trudno trafić w celu zamknięcia okna. Wystarczył najdrobniejszy błąd o dosłownie jeden piksel, żeby zamiast zamknąć reklamę, kliknąć w odnośnik i przejść na stronę reklamodawcy.
W ten sposób takie reklamy tylko odstraszają potencjalnych zainteresowanych.
Chcesz wyłączyć pop-upa, a ten robi ci taki numer
Teraz coraz częściej spotykam się z reklamami, w których przycisk „X" (nawet jeśli jest znakomicie widoczny), działa zupełnie odwrotnie. Zamiast zamknąć uciążliwą reklamę, przenosi nas na stronę reklamowanego produktu. To zresztą podręcznikowy dark pattern, czyli manipulacyjny interfejs – a Unia szykuje właśnie zakaz dark patterns w sklepach internetowych. Zjawisko to obserwuję ostatnio coraz częściej – i to nie tylko w internecie, ale też w aplikacjach mobilnych.
Niestety niektóre darmowe z nich, przynajmniej na Androidzie, działają tylko wtedy, gdy jesteśmy online. A będąc online, jesteśmy narażeni na wiele reklam, w tym właśnie te w stylu pop-upów, których „X" nie działa. Albo inaczej: działa zupełnie odwrotnie.
Zastanawiam się, czy nie jest to sprawa dla UOKiK. Urząd już kiedyś przyglądał się reklamom pop-up – było to w 2008 roku. Jak wynikało z ówczesnego stanowiska UOKiK, same reklamy tego typu nie są zakazane, ale niektóre ich formy, np. pozbawione możliwości natychmiastowego zamknięcia, mogą naruszać prywatność internautów.
Adblock albo reklamy. Niektóre strony nie dają wyboru
Skoro serwisy tak zaciekle walczą z blokowaniem reklam, można się w ogóle zastanowić, czy korzystanie z Adblocka jest legalne. Co do zasady jest – przynajmniej dopóki któryś z sądów nie uzna inaczej.
Mając jednak Adblocka, niektóre strony internetowe blokują dostęp do własnych zasobów. W niektórych sytuacjach albo godzimy się na wszelkie reklamy (w tym pop-upy) lub mając Adblocka, odbijamy się od serwisu internetowego.
Pliki cookie: zgoda albo zamknięte drzwi
Taki sam przymus znamy z innej strony. Bywa, że albo klikniemy zgodę na pliki cookie, albo w ogóle nie wejdziemy na stronę – a to akurat często bywa niezgodne z prawem.
Sztuczna inteligencja, spadek ruchu i presja na reklamy
Wydaje mi się, że w dobie rozprzestrzeniającego się AI właściciele witryn www kładą jeszcze większy nacisk na wyświetlanie reklam. Niektórzy wydawcy idą o krok dalej i próbują przed sądem dowieść, że Adblocki jednak będą nielegalne. Z drugiej strony nie ma im się co dziwić, w końcu wielu z nich straciło przez sztuczną inteligencję i zmiany algorytmów Google'a wiele ruchu w ostatnich kwartałach. A mniejszy ruch oznacza mniejsze zarobki, które próbuje się ratować właśnie reklamami.
Twórca pop-upów od dawna bije się w piersi
Reklamy pop-up pamiętają jeszcze lata 90. XX wieku. Cieszą się one tak złą sławą, że ich twórca, Ethan Zuckerman, po wielu latach przeprosił w 2014 roku internautów. Serwis Komputer Świat zacytował jego przetłumaczone oficjalne przeprosiny:
Napisałem kod, który otwierał nowe okno i wyświetlał w nim reklamę. Przepraszam. Nasze intencje były dobre (…) Zaczynam wierzyć, że reklama to jeden z grzechów pierworodnych internetu.
Nie dziwię się, że Zuckerman ma wyrzuty sumienia. Reklamy w stylu pop-up to samo zło, choć może rzeczywiście intencje podczas ich projektowania były zupełnie inne.










