- Home -
- ecommerce -
- Too Good To Go i Foodsi zarabiają miliony na tym, co kiedyś lądowało w koszu
Too Good To Go i Foodsi zarabiają miliony na tym, co kiedyś lądowało w koszu
Jeszcze niedawno to, co dziś sprzedaje się jako „paczki niespodzianki", było po prostu odpadem i stratą wpisaną w działalność gastronomii i handlu. Niesprzedane pieczywo, końcówki dań dnia, nadwyżki z supermarketów — wszystko to z reguły trafiało do kosza, ewentualnie do pracowników lub organizacji charytatywnych. Dziś ten sam strumień produktów został włączony w obieg rynkowy i opakowany w atrakcyjną narrację. Kupując nasz produkt ratujesz jedzenie, oszczędzasz pieniądze, działasz ekologicznie. Aplikacje takie jak Too Good To Go czy Foodsi nie tylko ułatwiły ten proces, ale wręcz stworzyły nowy segment rynku.

Jak działają aplikacje do ratowania jedzenia?
Mechanizm jest dość prosty i dlatego skuteczny. Lokal gastronomiczny lub sklep publikuje ofertę „paczki niespodzianki", której zawartość pozostaje tajemnicą. Klient widzi jedynie cenę, orientacyjną wartość i godzinę odbioru — najczęściej późnym popołudniem lub wieczorem, kiedy wiadomo już, co się nie sprzedało. Transakcja odbywa się błyskawicznie za pomocą kilku kliknięć, płatność online i pozostaje tylko odebrać zakup. Z podobnych rozwiązań korzysta już m.in. sieć Żabka, oferując jedzenie z Żabki tańsze nawet o 70 proc. dzięki współpracy z obydwoma aplikacjami.
W tym modelu kluczowe jest jednak to, że klient kupuje nie konkretny produkt, lecz pewną obietnicę — że to, co dostanie, będzie „wartej swojej ceny" niespodzianką. Ponadto za atrakcyjną narracją o oszczędzaniu i ekologii kryje się znacznie bardziej złożona rzeczywistość ekonomiczna, społeczna i prawna.
Co tak naprawdę kupujesz w paczce niespodziankce?
W tym miejscu pojawia się ciekawe zagadnienie, które dla jednych będzie problemem, dla drugich — zaletą. O ile w tradycyjnym handlu konsument podejmuje decyzję na podstawie informacji o składzie i wyglądzie produktu, o tyle w przypadku „paczek niespodzianek" działa w warunkach ograniczonej wiedzy. Transakcja odbywa się szybko i bez wysiłku, ale jej istotą jest coś, czego w klasycznym handlu raczej unikamy — czyli zakup w warunkach niepewności. Kupujący nie wybiera produktu, lecz zdaje się na decyzję sprzedawcy i przypadek.
Sprzedawca wie dokładnie, co oddaje, kupujący — już nie. Asymetria informacji jest fundamentem całego modelu i jednocześnie jego największym ryzykiem. Deklarowana wartość paczki ma charakter orientacyjny i często opiera się na cenach wyjściowych, które w normalnych warunkach niekoniecznie przekładają się na realne wybory konsumenckie. W efekcie kupujemy nie tyle konkretne jedzenie, ile możliwość jego wykorzystania, zanim straci swoją wartość użytkową. Niby subtelna, ale jakże istotna różnica.
Jakość produktów na końcu cyklu życia
Produkty trafiające do „paczek niespodzianek" znajdują się zazwyczaj na końcu swojego cyklu życia. Formalnie są nadal zdatne do spożycia, ale ich jakość może odbiegać od standardów, do których przywykliśmy przy regularnych zakupach. Chleb bywa już lekko czerstwy, warzywa mniej świeże, a gotowe dania wymagają szybkiej konsumpcji. Problem ten dobrze ilustrują dane — jak wynika z badań, Polacy wyrzucają jedzenie masowo, często tylko dlatego, że jest dzień po terminie. W praktyce oznacza to, że klient nie tylko kupuje produkt, ale również przejmuje odpowiedzialność za jego natychmiastowe wykorzystanie. Jeśli tego nie zrobi — potencjalna oszczędność znika.
Czy paczki niespodzianki to realna oszczędność?
W tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie — czy rzeczywiście oszczędzamy? Na poziomie nominalnym odpowiedź brzmi „tak", ponieważ ceny są często o 30–60% niższe niż wyjściowe. Jednak rzeczywista oszczędność jest uzależniona od tego, czy produkty zostaną w pełni przez nas wykorzystane. Jeśli część trafi do kosza albo okazuje się nieprzydatna, rachunek ekonomiczny przestaje być tak korzystny. Można stwierdzić, że ma tu zastosowanie klasyczny mechanizm ekonomii behawioralnej — skłonność do przeceniania okazji (zbytni optymizm) i niedoszacowywania strat wynikających z niedopasowania.
Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia zdrowia i bezpieczeństwa. W modelu „niespodzianki" konsument podejmuje decyzję zakupową bez pełnej wiedzy o składzie produktów. Dla alergików lub osób na dietach eliminacyjnych oznacza to realne ryzyko. Informacje o alergenach pojawiają się dopiero przy odbiorze, co w praktyce ogranicza możliwość świadomego wyboru. W tradycyjnej transakcji byłoby to trudne do zaakceptowania — w tym przypadku jednak niższa cena zdaje się pełnić funkcję rekompensaty za brak pełnej transparentności.
Prawa konsumenta przy zakupie paczek niespodzianek
Nie oznacza to jednak, że model ten funkcjonuje poza przepisami prawa. Wręcz przeciwnie — „paczki niespodzianki" podlegają tym samym regulacjom co każda inna sprzedaż żywności. Kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między produktami oznaczonymi jako „należy spożyć do" a tymi z datą „najlepiej spożyć przed". Produkty z pierwszą datą (np. mięso, ryby, gotowe dania) po jej upływie nie mogą być sprzedawane ani przekazywane, nawet w ramach „ratowania żywności". W przypadku drugiej kategorii (np. suche produkty, makarony, konserwy) sprzedaż po dacie minimalnej trwałości jest dopuszczalna, o ile produkt nadal jest bezpieczny. W praktyce oznacza to, że zawartość „paczek niespodzianek" musi być ściśle kontrolowana pod kątem tych przepisów, choć konsument nie zawsze ma świadomość, co dokładnie otrzymuje.
Reklamacja i rękojmia — co przysługuje kupującemu?
Nie mniej ważna jest kwestia odpowiedzialności za wadliwy towar. Konsument korzystający z aplikacji nadal jest chroniony przepisami o rękojmi — szczegółowo opisuje to analiza dotycząca rękojmi przy sprzedaży. Jeśli produkt okaże się zepsuty, niezgodny z umową lub niebezpieczny, ma prawo do reklamacji — nawet jeśli zapłacił za niego ułamek ceny. Sprzedawca nie może uchylić się od odpowiedzialności, tłumacząc się charakterem „niespodzianki". W praktyce jednak relacja trójstronna (klient – aplikacja – lokal) komplikuje dochodzenie roszczeń. Platformy często działają jako pośrednicy i oferują własne systemy zwrotów, które są szybsze, ale nie zawsze przejrzyste z punktu widzenia prawa. Warto w tym kontekście znać swoje prawa konsumenta przy zakupach online, ponieważ transakcja za pośrednictwem aplikacji jest umową zawieraną na odległość.
Paczki niespodzianki a ustawa o marnowaniu żywności
Model ten funkcjonuje także na styku polityki społecznej i ekonomii. W Polsce obowiązuje ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności z 19 lipca 2019 r. (Dz.U. 2020 poz. 1645), zobowiązująca duże sklepy do przekazywania niesprzedanej żywności organizacjom społecznym. Przepisy nakładające obowiązki na sprzedawców żywności szczegółowo opisuje artykuł o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. „Paczki niespodzianki" stanowią alternatywę dla darowizn — zamiast oddawać produkty, firma może je sprzedać po obniżonej cenie. Z jednej strony ogranicza to straty finansowe przedsiębiorstwa, z drugiej rodzi pytanie o priorytety — czy nadwyżki żywności powinny być elementem rynku i źródłem dochodu, czy raczej systemu wsparcia społecznego?
Gdzie kupić paczkę niespodzianki — dostępność w polskich miastach
Zasięg terytorialny funkcjonowania opisywanego zjawiska nie jest przypadkowy. Najwięcej ofert pojawia się w dużych miastach, gdzie działalność gastronomiczna i handlowa generuje największe nadwyżki. Liderem pozostaje Warszawa, za nią plasują się Kraków, Wrocław i Trójmiasto. Silną pozycję utrzymuje także Poznań, a dynamicznie rozwija się rynek w aglomeracji śląskiej, w tym w Katowicach. W mniejszych miastach dostępność jest ograniczona, co pokazuje, że „paczki niespodzianki" są zjawiskiem typowo wielkomiejskim.
Ekologia czy kolejny segment rynku?
Nie można jednak pominąć największej zalety tego modelu — czyli ograniczania marnowania żywności. Jak pokazują dane, walka z marnowaniem jedzenia w Polsce przynosi wymierne efekty — od 2006 roku ilość marnowanej żywności spadła niemal o połowę. W świecie, w którym ogromne ilości jedzenia trafiają do kosza, każda inicjatywa zmniejszająca tę skalę ma znaczenie. Problem polega na tym, że wraz z popularyzacją modelu zmienia się jego charakter — co miało być rozwiązaniem problemu, staje się kolejnym segmentem rynku, z własną logiką, marketingiem i oczekiwaniami klientów. Wątpliwości budzi również fakt, że to, co miało być dobroczynnością lub proekologiczną postawą, stało się kolejnym źródłem dochodu — często dużych przedsiębiorstw.
Paczka niespodzianka — kompromis z wbudowaną niepewnością
Można zaryzykować stwierdzenie, że w ostateczności „paczki niespodzianki" to swoisty kompromis. Między ceną a jakością, między wygodą a kontrolą, między odpowiedzialnością a konsumpcją. Dla jednych stanowią realne narzędzie oszczędzania i sposób na bardziej świadome podejście do jedzenia. Dla innych są jedynie atrakcyjnie opakowaną niepewnością, która nie zawsze się opłaca.
Najtrafniej można je opisać nie jako rewolucję, lecz jako adaptację do sytuacji na rynku, który nauczył się zarabiać nawet na tym, co wcześniej traktowano jako stratę i dodatkowy koszt.
zobacz więcej:
04.04.2026 9:04, Aleksandra Smusz
04.04.2026 8:33, Mateusz Krakowski
04.04.2026 7:46, Piotr Janus
04.04.2026 7:00, Mateusz Krakowski
04.04.2026 6:23, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 6:22, Mariusz Lewandowski
04.04.2026 5:19, Jerzy Wilczek
03.04.2026 21:40, Miłosz Magrzyk
03.04.2026 16:19, Rafał Chabasiński
03.04.2026 14:47, Aleksandra Smusz
03.04.2026 14:01, Mateusz Krakowski
03.04.2026 13:14, Marcin Szermański
03.04.2026 12:30, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 11:43, Rafał Chabasiński
03.04.2026 10:44, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 10:01, Edyta Wara-Wąsowska
03.04.2026 9:24, Mateusz Krakowski
03.04.2026 8:36, Aleksandra Smusz
03.04.2026 7:53, Marcin Szermański
02.04.2026 18:56, Filip Dąbrowski
02.04.2026 16:25, Miłosz Magrzyk
02.04.2026 15:39, Marcin Szermański
02.04.2026 14:50, Rafał Chabasiński
02.04.2026 14:01, Piotr Janus
02.04.2026 13:11, Edyta Wara-Wąsowska
02.04.2026 12:23, Mateusz Krakowski





























