Nawet twórca krzywej Laffera twierdzi, że polskie Ministerstwo Finansów obrało zły kierunek
Niedawno na łamach Business Insider opublikowano wywiad z Arthurem Lafferem - legendarnym doradcą prezydentów i twórcą słynnej krzywej, która od dekad definiuje nowoczesne podejście do podatków. W rozmowie poruszono nie tylko teoretyczne aspekty polityki fiskalnej, ale przede wszystkim ich bolesne zderzenie z rzeczywistością rynków wschodzących. Laffer analizował mechanizmy, które sprawiają, że nadmierny fiskalizm dusi innowacje i wypycha uczciwych podatników do podziemia.
Ciekawym - i nieco zaskakującym punktem wywiadu - było jednak bezpośrednie odniesienie do polskiej polityki tytoniowej. Laffer wskazuje na zasadniczy błąd polskiego MF, czyli założenie, że podatnik bezrefleksyjnie przyjmie każdą nową stawkę podatku. Zdaniem ekonomisty, przy obecnym poziomie dociśnięcia branży nikotynowej, można spodziewać się rozrostu szarej strefy. Tym samym według Laffera, jeśli rządzący nie zrozumieją, że elastyczność popytu na wyroby nikotynowe ma swoje granice, to zamiast stabilnych wpływów, zafundują sobie gospodarczy chaos.
Swoją drogą, argumentacja twórcy krzywej Laffera w kontekście wyrobów nikotynowych uderza w czuły punkt polskiego rządu. Ekonomista słusznie zauważa, że wyższe stawki akcyzy to nie tylko mechanizm fiskalny. Jeśli rząd drastycznie podnosi stawki na wyroby nowatorskie, de facto karze tych palaczy, którzy podjęli próbę przejścia na potencjalnie "mniej szkodliwą" stronę mocy.
Można też odnieść wrażenie, że Laffer sugeruje, iż Ministerstwo Finansów, zamiast szukać złotego środka, wybrało drogę "fiskalnego masochizmu” (bo jak inaczej nazwać politykę, która przy pomocy zaporowych cen wypycha konsumenta prosto w objęcia nielegalnych handlarzy). To podręcznikowy wręcz przykład błędu, przed którym Laffer ostrzega od dekad - w pewnym momencie wyższy podatek przestaje być dochodem, a staje się jedynie barierą, którą obywatel zacznie omijać, korzystając z coraz szerszej oferty szarej strefy.
Niestety nikt nie powinien być zdziwiony polityką polskiego rządu w tej kwestii. I to niezależnie od tego, kto akurat rządzi
To zresztą nie pierwszy raz, kiedy polscy rządzący wykazują się zadziwiającym brakiem instynktu samozachowawczego. Na łamach Bezprawnika poruszaliśmy już temat mapy akcyzowej, w ramach której - zamiast racjonalnego premiowania mniej toksycznych zamienników - rządzący zdecydowali się podwyższyć stawkę podatku na produkty o niższej szkodliwości. I to przy jednoczesnym pozostawieniu furtki dla najtańszych, tradycyjnych papierosów.
Warto przy tym odrzeć z iluzji oficjalną narrację resortu zdrowia, który pod ramię z Ministerstwem Finansów próbuje nam wmówić, że każda kolejna złotówka doliczona do akcyzy to inwestycja w kondycję narodu. W praktyce jednak, gdyby rządzącym faktycznie zależało na walce z nałogiem, polityka państwa premiowałaby wychodzenie z najbardziej toksycznego dymu papierosowego.
Tymczasem obecnie, zamiast realnie wspierać proces rzucania palenia poprzez edukację czy dostępność mniej szkodliwych alternatyw, państwo stawia palacza pod ścianą. Efekt? Zamiast spadku liczby uzależnionych, obserwujemy jedynie migrację konsumentów w stronę produktów niewiadomego pochodzenia, które z kontrolą jakości i standardami zdrowotnymi nie mają nic wspólnego. W tym systemie nikt nie zdrowieje - może poza budżetem państwa.
Efekt tych działań jest łatwy do przewidzenia dla każdego, kto zamiast w ministerialne tabelki, spojrzy na dane dotyczące szarej strefy. Zamiast mądrej polityki fiskalnej opartej na edukacji, mamy do czynienia z dogmatyzmem, który zakłada, że podatnik wytrzyma każdą „aktualizację stawek”. Problem w tym, że krzywa Laffera nie kłamie, a po przekroczeniu granicy wytrzymałości jedynym beneficjentem działań rządu stają się grupy przestępcze.
Pozostaje zatem pytanie, czy Ministerstwo Finansów faktycznie wierzy w skuteczność tej strategii, czy po prostu - co jest bardziej prawdopodobne - desperacko szuka środków na łatanie budżetowych dziur.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj