1. Bezprawnik -
  2. Transport -
  3. UE i Wielka Brytania zaczynają się coraz mocniej rozjeżdżać. Zapłacą za to pasażerowie

UE i Wielka Brytania zaczynają się coraz mocniej rozjeżdżać. Zapłacą za to pasażerowie

Niby wydaje się, że Brexit już żadnych nowych niespodzianek nie przyniesie, a jednak – już wkrótce latający samolotami mogą odczuć kolejne konsekwencje tych zmian. easyJet potwierdził, że przyszłych unijnych zmian dotyczących bagażu nie zamierza automatycznie stosować do lotów rozpoczynających się w Wielkiej Brytanii.

Jakub Bilski29.09.2026 8:31
Transport

Brexit nie skończył się wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE

Nadchodzące zmiany dla Polaka i wszystkich innych obywateli Unii Europejskiej lecących do np. Londynu mogą zatem oznaczać dość osobliwą sytuację – ten sam przewoźnik, ta sama podróż w dwie strony, a inne zasady wylotu i powrotu.

Oczywiście nie jest to sytuacja jakaś wyjątkowa, w końcu podróżujemy do takich krajów jak USA, Kanada, ZEA czy Japonia, gdzie również obowiązują inne zasady. Ale jednak Wielka Brytania, pomimo tego Brexitu, wydawała się nieco bliższa – w końcu nadal Europa, zaledwie dwie godziny samolotem, więc nie powinno być jakiejś rewolucji.

Niestety, Wielka Brytania dla unijnych przepisów jest dziś państwem trzecim. I tutaj Brexit przypomina o sobie nawet po kilku latach – choćby przy samej granicy, gdzie potrzebne jest już zezwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii w postaci elektronicznej autoryzacji ETA.

Loty Kraków–Londyn będą inne niż dotychczas

easyJet działa obecnie jako grupa kilku przewoźników. Loty oznaczone jako EZY są co do zasady wykonywane przez easyJet UK, a EJU przez austriacką easyJet Europe. Tę drugą spółkę utworzono jeszcze przed Brexitem właśnie po to, aby grupa mogła zachować unijne prawa operacyjne po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Nie jest to abstrakcyjny problem dla Polaków. easyJet obsługuje połączenie Kraków–London Gatwick, a loty takie jak U2 8822 funkcjonują jako EZY8822, czyli easyJet UK.

Reforma bagażowa UE nie da nam darmowego bagażu

Samolot lecący z Krakowa do Londynu podlega jednak unijnym przepisom, ponieważ startuje z Polski. Ten sam brytyjski przewoźnik wracający z Londynu do Krakowa już nie podlega im z tego tytułu. I proszę bardzo – kupiliśmy podróż w dwie strony, ale tak naprawdę nie latamy na tych samych zasadach.

Tutaj trzeba jeszcze uważać, bo część doniesień zrobiła z „bagażowej” reformy UE coś prostszego, niż jest w rzeczywistości. Obiecywany przez polityków bezpłatny bagaż podręczny w praktyce oznacza coś znacznie skromniejszego.

Nowe przepisy gwarantują bez dodatkowej opłaty jeden przedmiot osobisty o wymiarach do 40x30x15 cm albo taki, który mieści się pod siedzeniem. Przy większym bagażu podręcznym linie będą musiały domyślnie pokazywać przed rozpoczęciem rezerwacji taryfę, która taki bagaż obejmuje.

Pasażer będzie mieć wybór – i dobrze

Linie nadal będą jednak mogły zaoferować tańszą taryfę pasażerowi, który dobrowolnie z takiego bagażu zrezygnuje – w sam raz na bardzo krótkie wypady, gdzie rzeczywiście da się spakować w plecak.

Jak na moje, to unijne rozwiązania idą bardziej w przejrzystość cen, a nie w kwestię, czy opłata za bagaż podręczny jest w ogóle dopuszczalna. Tego (jak na razie) nie ma, ale kto wie, co przyniesie przyszłość. Jednocześnie nie wiem, czy byłoby to rzeczywiście dobre rozwiązanie – w końcu linie na spokojnie mogłyby w taki sposób wytłumaczyć sobie ewentualne podwyżki cen biletów. Obecnie pasażer ma wybór, więc to jest jak najbardziej ok.

easyJet nie łamie prawa. Po prostu korzysta z Brexitu

Trudno mówić tutaj o jakiejś sprytnej luce znalezionej przez prawników easyJeta. To normalna konsekwencja istnienia dwóch porządków prawnych. Wielka Brytania zachowała własny odpowiednik dawnych unijnych praw pasażerów, czyli UK261, dlatego odszkodowanie za opóźniony lot czy rekompensata za odwołanie wyglądają po Brexicie bardzo podobnie jak w Unii. Brytyjskie przepisy obejmują m.in. wszystkie loty rozpoczynające się w Wielkiej Brytanii.

Tyle że nowe prawo UE oczywiście nie przechodzi już automatycznie do prawa brytyjskiego. Wielka Brytania może przyjąć podobne regulacje, UE i UK mogą kiedyś uzgodnić dalsze ujednolicenie albo przewoźnik może zrobić to sam.

Ale easyJet to przecież nie jedyny przewoźnik. Ku mojemu zaskoczeniu, Ryanair stwierdził, że zastosuje nowe rozwiązanie we wszystkich swoich lotach – zmiany w liniach Ryanair obejmą więc także trasy zaczynające się poza Unią.

Nowe zasady bagażowe: trzeba będzie sprawdzać oba odcinki podróży

Na razie przede wszystkim bez paniki. Nowe zasady jeszcze nie obowiązują. Rada UE zatwierdziła reformę w lipcu, ale przepisy zaczną być stosowane dopiero 12 miesięcy i 20 dni po publikacji w Dzienniku Urzędowym UE. Mówi się, że zmiany wejdą na dobre dopiero w październiku przyszłego roku.

Do tego czasu obowiązują dotychczasowe regulaminy przewoźników. Czy to jakaś rewolucja? Tak naprawdę nie. Tym bardziej że w przypadku easyJeta podstawowy bezpłatny bagaż już dziś może mieć wymiary 45x36x20 cm, a więc jest większy niż unijne minimum przewidziane w nowych przepisach.

Prawa pasażera w UE i UK zaczynają się rozjeżdżać

Liczy się jednak kierunek zmian – ochrona pasażera między UE a UK zaczyna się rozjeżdżać. W przyszłości może to być jeszcze bardziej odczuwalne. To, że easyJet będzie stosować inne zasady, które de facto nie wpłyną na nasze latanie, nie oznacza, że za chwilę nie pojawi się jakiś inny przewoźnik, który zadeklaruje to samo, ale różnice będą już rzeczywiście odczuwalne.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover