1. Bezprawnik -
  2. Biznes -
  3. Uważam, że państwo jest nam winne rachunek za system kaucyjny. Liczby nie wyglądają dobrze

Uważam, że państwo jest nam winne rachunek za system kaucyjny. Liczby nie wyglądają dobrze

Miał być czystszy recykling i mniej odpadów w środowisku. Po roku działania systemu kaucyjnego coraz wyraźniej widać jednak również jego negatywne konsekwencje finansowe w wielu obszarach gospodarki. Przeterminowane zobowiązania producentów napojów przekroczyły 109 mln zł, a samorządy tracą przychody ze sprzedaży wartościowych surowców.

Piotr Janus24.10.2026 18:19
Biznes

109 mln zł zaległości. Najbardziej pogorszyła się sytuacja producentów wód i napojów

Z danych przedstawionych przez BIG InfoMonitor i BIK wynika, że w sierpniu 2026 r. przeterminowane zobowiązania producentów napojów wyniosły 109,1 mln zł. To o 14,4 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy sięgały 95,3 mln zł. W ciągu dwunastu miesięcy zaległości wzrosły więc o 13,7 mln zł. Zwiększyła się również średnia kwota przeterminowanego zadłużenia przypadająca na jednego niesolidnego płatnika – z około 623 tys. zł do blisko 704 tys. zł.

Największy skok odnotowali producenci napojów bezalkoholowych i wód mineralnych. Ich zaległości zwiększyły się aż o 46 proc., z 22,3 mln zł do 32,7 mln zł. Największą łączną kwotę nieuregulowanych zobowiązań mają jednak browary – około 43,4 mln zł. Z terminowymi płatnościami nie radzi sobie co dziewiąty producent piwa, a dla tej branży osobnym tematem pozostaje kaucja na butelki po piwie.

Czy za zadłużenie branży napojowej odpowiada system kaucyjny?

Czy za pogorszenie kondycji finansowej branży odpowiada system kaucyjny? Nie można przypisać mu całego wzrostu zadłużenia. Na sytuację przedsiębiorstw wpływają również presja cenowa ze strony sieci handlowych, koszty działalności oraz zatory płatnicze. Jednak nowe obowiązki związane z kaucją niewątpliwie oznaczają dodatkowe obciążenia, szczególnie dla mniejszych firm, które nie dysponują dużymi rezerwami finansowymi.

Ekologiczny cel, ale najpierw trzeba wyłożyć pieniądze

System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 r. Z punktu widzenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska założenie jest czytelne. Więcej opakowań ma wracać do recyklingu, a mniej trafiać do lasów, na ulice i do zwykłych pojemników na odpady. Sprawa znacznie się jednak komplikuje, gdy trzeba sfinansować całą logistykę tego przedsięwzięcia.

Producenci muszą dostosować opakowania i linie produkcyjne, rozliczać się z operatorami oraz ponosić koszty organizacyjne. Pieniądze potrzebne na obsługę systemu muszą znaleźć się w firmowej kasie niezależnie od tego, czy przedsiębiorstwo ma już zapewnione wpływy od swoich kontrahentów. Przy niskich marżach i opóźnionych płatnościach nawet niewielkie dodatkowe obciążenia mogą pogłębić problemy z płynnością.

Dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor, zwraca uwagę, że dodatkowe wydatki związane z finansowaniem systemu kaucyjnego stanowią istotne ryzyko dla płynności, szczególnie w małych i średnich przedsiębiorstwach. Zamrożenie części środków ogranicza ich swobodę działania i zwiększa podatność na kolejne opóźnienia w płatnościach.

Zatory płatnicze w łańcuchu dostaw

W ten sposób problem może rozlewać się na cały łańcuch dostaw. Producent, który spóźnia się z zapłatą, utrudnia funkcjonowanie dostawcy opakowań, przewoźnika czy firmy logistycznej. Nie bez powodu walkę z zatorami ma ułatwiać ustawa antyzatorowa. System środowiskowy staje się więc również wyzwaniem dla finansów przedsiębiorstw.

Nie oznacza to automatycznie, że ceny napojów wzrosną dokładnie o tyle, ile wynoszą dodatkowe koszty. Firmy mogą próbować ograniczać marże, szukać oszczędności lub negocjować warunki z odbiorcami. Nie da się jednak wykluczyć, że część obciążeń zostanie ostatecznie uwzględniona w cenach produktów.

Samorządy tracą wartościowe odpady, a opłata śmieciowa może rosnąć

Na drugim końcu systemu znajdują się gminy i przedsiębiorstwa komunalne. Przed uruchomieniem kaucji butelki PET i puszki aluminiowe trafiały w dużej mierze do żółtych pojemników. Można je było odzyskać w sortowniach, na które samorządy wydały ogromne środki, a następnie sprzedać jako surowiec wtórny. Przychody z tej sprzedaży pomagały finansować funkcjonowanie gospodarki odpadami.

Po uruchomieniu systemu coraz więcej opakowań trafia bezpośrednio do sklepów i operatorów kaucyjnych. Z punktu widzenia recyklingu może to być korzystne, ponieważ zwracane opakowania są zbierane oddzielnie. Dla gmin oznacza to jednak utratę części przychodów, które wcześniej wspierały finansowanie całego systemu komunalnego. Nie znika przy tym większość kosztów odbioru śmieci. Samorządy nadal muszą organizować odbiór pozostałych odpadów, utrzymywać infrastrukturę, finansować sortowanie i zagospodarowanie frakcji, których przetwarzanie jest drogie. Mniejsza ilość wartościowego plastiku i aluminium nie oznacza zatem automatycznie proporcjonalnego spadku wydatków.

Przykład Działdowszczyzny: utrata 2,6 mln zł i podwyżka opłat

Problem nie jest wyłącznie teoretyczny. Podczas posiedzenia sejmowej komisji przedstawiciel Ekologicznego Związku Gmin „Działdowszczyzna” wskazywał, że związek szacował utratę przychodów ze sprzedaży PET i puszek aluminiowych na ponad 2,6 mln zł. Zapowiedziana podwyżka opłaty śmieciowej na jego terenie miała wynieść 6 zł, z czego 3 zł wiązano z utratą tych wpływów. Przykład ten bardzo dobrze pokazuje, jak zmiana organizacji zbiórki może przełożyć się na lokalny rachunek mieszkańców. Nie oznacza to jednak, że każda gmina musi podnieść opłaty o taką samą kwotę.

Koszty systemu kaucyjnego rozproszone, kontrola skoncentrowana

Problem z systemem kaucyjnym nie polega wyłącznie na tym, ile kosztuje, ale na tym, jak rozłożono te koszty i kto ma kontrolę nad przepływami finansowymi. Producenci muszą finansować nowe obowiązki, samorządy tracą część przychodów ze sprzedaży wartościowych surowców, a mieszkańcy ryzykują wyższymi opłatami za odbiór odpadów. Tymczasem operatorzy zajmują kluczową pozycję w organizacji zbiórki i rozliczaniu systemu. Nie oznacza to, że automatycznie od razu osiągają zyski – część poniosła wysokie straty na etapie wdrażania. Pytanie brzmi jednak, dlaczego tak trudno przedstawić opinii publicznej pełny, porównywalny bilans kosztów i korzyści wszystkich uczestników.

Państwo narzuciło nowy model, ale nie wystarczy zapewniać, że ma on przynieść korzyści środowiskowe. Trzeba jeszcze wykazać, kto płaci za logistykę, transport, magazynowanie i rozliczenia, kto przejmuje wartość odzyskanych surowców oraz jak rozliczane są nieodebrane kaucje. Bez takich danych nie da się uczciwie ocenić, czy ryzyko zostało rozłożone proporcjonalnie. Szczególnie trudna do zaakceptowania byłaby sytuacja, w której przedsiębiorcy ponoszą dodatkowe wydatki, gminy muszą łatać budżety, a mieszkańcy dostają wyższe rachunki, nie mając żadnej gwarancji, że koszty całego systemu są kontrolowane i rozliczane w przejrzysty sposób.

Potrzebny uczciwy bilans systemu kaucyjnego, a nie tylko liczba zwróconych butelek

Ministerstwo Klimatu i Środowiska nadal naiwnie przekonuje, że system kaucyjny nie powinien automatycznie prowadzić do wzrostu opłat za odpady. Resort wskazuje, że wyłączenie części opakowań z systemu komunalnego może zmniejszać ilość odpadów kierowanych do sortowni i poprawiać jakość surowców przeznaczonych do recyklingu. Tyle że między korzyścią środowiskową a finansowym bilansem konkretnej gminy czy przedsiębiorstwa istnieje zasadnicza różnica.

Po pierwszym roku funkcjonowania systemu nie wystarczy mierzyć jego skuteczności liczbą opakowań oddanych do automatów. Trzeba również sprawdzić, jak zmieniły się koszty producentów, operatorów, sklepów i gmin oraz kto faktycznie ponosi finansowe konsekwencje nowych zasad. Dla klientów wiadomo już tyle, że system kaucyjny komplikuje zakupy i rabaty.

Jakich danych brakuje do oceny systemu kaucyjnego

Państwo powinno pokazać pełny bilans: ile kosztuje obsługa systemu, jakie przychody utraciły gminy, czy spadły ich wydatki na zagospodarowanie odpadów i jak zmieniły się opłaty mieszkańców. Powinno też pokazać, jak system wpłynął na kondycję finansową firm, które i tak mierzą się z ogromną presją związaną ze wzrostem cen energii i paliw – już teraz ceny paliw zaczynają zjadać marże firm. Jaki ma to wpływ na ich działalność i czy nie przekłada się na przykład na konieczność redukcji zatrudnienia?

Bez takich danych łatwo sprowadzić dyskusję do sporu między zwolennikami i przeciwnikami kaucji, zamiast odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy osiągnięty efekt środowiskowy uzasadnia ponoszone koszty i czy można rozłożyć je sprawiedliwiej.

Sama idea oddawania butelek nie rozwiązuje wszystkich problemów gospodarki odpadami. Jeśli producenci zmagają się z presją finansową, a samorządy tracą część dochodów, rachunek może ostatecznie dotrzeć do konsumenta – czy to w cenie napoju, czy w opłacie śmieciowej, czy w obu tych miejscach. Dodatkowo ten konsument może stracić pracę, bo jego firma przynosi straty. A gdy pytamy, dlaczego Polacy zamykają firmy, rosnące obciążenia są jednym z elementów tej układanki. Ekologiczny cel nie zwalnia państwa z obowiązku policzenia kosztów. A obywatele mają prawo wiedzieć, ile naprawdę kosztuje ich nowy system.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover