1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Czekasz na przelew od firmy miesiącami? Państwo w końcu stanęło po twojej stronie

Czekasz na przelew od firmy miesiącami? Państwo w końcu stanęło po twojej stronie

Państwo z pewnością nie stoi z założonymi rękami wobec zatorów płatniczych. Przykładem może być ustawa antyzatorowa. Niestety trudno byłoby twierdzić, że spełniła ona oczekiwania przedsiębiorców.

Rafał Chabasiński06.07.2026 12:29
Firma

Ustawa antyzatorowa: kolejna próba, która nie dowiozła

Pamiętacie jeszcze ustawę zatorową? Jeżeli odpowiedź brzmi „nie", to wcale się nie dziwię. Sam przypomniałem sobie o jej istnieniu przez przypadek. Wydawać by się mogło, że konkretne rozwiązania prawne służące zwalczeniu jednego z bardziej palących problemów polskich przedsiębiorców powinny być głośne i powszechnie znane. Byłoby tak zapewne, gdyby wspomniana ustawa okazała się skuteczna.

Nie da się ukryć, że problem zatorów płatniczych cały czas istnieje. Chodzi o opóźnienia w regulowaniu należności wobec kontrahentów, które przekraczają 60 dni. Jedna firma nie płaci swoich zobowiązań, następny element łańcucha dostaw czeka z opłaceniem swoich, aż dostanie pieniądze. Wystarczy chwila i zator rozlewa się na spory kawałek gospodarki. To, że zatory płatnicze od lat uchodzą za rak polskiej gospodarki, nie jest przypadkiem.

Polska nie wypada tu najgorzej

Z danych podanych niedawno przez „Rzeczpospolitą" wynika, że 86,6 proc. faktur było w 2025 r. w Polsce opłacanych w terminie. To bardzo dobry wynik. Cóż jednak z tego, skoro pozostaje pozostałe 13,4 proc.?

Zatory płatnicze to poważny problem zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw, które wcale nie muszą dysponować rezerwami pieniężnymi pozwalającymi im zachować płynność finansową pomimo nieodpowiedzialnego – a czasem wprost złośliwego – zachowania części kontrahentów.

Ustawa antyzatorowa miała ograniczyć to zjawisko. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że nadzieje z nią związane od początku były płonne. Zawierała bowiem nietrafione rozwiązania, które nie były w stanie rozwiązać problemu.

50 artykułów, a treści niewiele

Oficjalnie mamy do czynienia z ustawą o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych. Nie jest to długi akt prawny. Zawiera około 50 artykułów, z czego większość to efekt dotychczasowych nowelizacji.

Pierwotną intencją ustawodawcy było stworzenie odrębnych względem przepisów kodeksu cywilnego zasad naliczania odsetek za zwłokę w przypadku wystąpienia zatoru płatniczego. Podstawowymi przepisami są tutaj art. 5 i art. 6:

Jeżeli strony transakcji handlowej, z wyłączeniem podmiotu publicznego będącego podmiotem leczniczym, przewidziały w umowie termin zapłaty dłuższy niż 30 dni, wierzyciel, który nie jest dużym przedsiębiorcą, może żądać odsetek ustawowych po upływie 30 dni, liczonych od dnia spełnienia swojego świadczenia i doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi, do dnia zapłaty, ale nie dłużej niż do dnia wymagalności świadczenia pieniężnego.

Jeżeli strony transakcji handlowej nie przewidziały w umowie terminu zapłaty, wierzycielowi, bez wezwania, przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych, po upływie 30 dni liczonych od dnia spełnienia przez niego świadczenia, do dnia zapłaty. W przypadku, o którym mowa w art. 9 ust. 1, upływ 30 dni liczony jest od dnia zakończenia badania.

Ogólna zasada jest taka: jeżeli wierzyciel spóźnia się z zapłatą, to po 30 dniach zaczynają przysługiwać mu odsetki ustawowe: stopa referencyjna NBP obowiązująca 1 stycznia plus 8 punktów procentowych. Obecnie jest to 12 proc. w skali roku dla podmiotów leczniczych i 14 proc. dla całej reszty wierzycieli.

Treść umów rzadko była źródłem zatorów

Sytuacja nieco się zmienia, jeżeli wierzyciel spełnił swoje świadczenie i nie otrzymał zapłaty w określonym terminie. Wówczas stosujemy art. 7 ust. 1:

W transakcjach handlowych – z wyłączeniem transakcji, w których dłużnikiem jest podmiot publiczny – wierzycielowi, bez wezwania, przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych, chyba że strony uzgodniły wyższe odsetki, za okres od dnia wymagalności świadczenia pieniężnego do dnia zapłaty […]

Z pozostałych ustępów tego samego artykułu dowiemy się między innymi, że termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni w przypadku podmiotów niepublicznych. W przypadku podmiotów publicznych zgodnie z art. 8 ten sam termin nie może przekraczać 30 dni.

Pozostałe przepisy pierwotnego brzmienia ustawy skupiają się na tym, by zagwarantować, że w umowach nie pojawią się zapisy stawiające wierzyciela na straconej pozycji. Zapisy wykraczające poza ramy ustawy stają się nawet nieważne z mocy prawa – podobnie zresztą działają niedozwolone postanowienia umowne w relacjach z konsumentami. Znajdziemy wśród nich także mechanizm przyznawania wierzycielowi zryczałtowanych kosztów odzyskania należności, które wynoszą:

  1. 40 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5000 złotych;
  2. 70 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest wyższa niż 5000 złotych, ale niższa niż 50 000 złotych;
  3. 100 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest równa lub wyższa od 50 000 złotych.

Warto dodać, że taka rekompensata za opóźnienia w płatnościach przysługuje wierzycielowi z automatu, choć wielu przedsiębiorców w ogóle o niej nie wie.

Włączenie UOKiK do walki z zatorami

To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o pierwotną wersję ustawy antyzatorowej. Wystarczy pobieżne zapoznanie się z jej treścią, by dojść do wniosku, że czegoś tu brakuje. Chodzi oczywiście o realne konsekwencje za zwlekanie z uregulowaniem swoich należności wobec kontrahenta. Żadnej grzywny, żadnej kary administracyjnej. Te 14 proc. w skali roku również nie wydaje się skutecznym straszakiem.

Nic dziwnego, że ustawodawca w końcu po latach postanowił uzupełnić ustawę antyzatorową poprzez włączenie UOKiK do walki z zatorami płatniczymi.

UOKiK naprawdę zaczął karać winowajców

Trzeba przyznać, że jest to pełen przełom. W końcu jakiś organ państwa rzeczywiście staje po stronie pokrzywdzonych przedsiębiorców i stawia do pionu sprawców zatorów płatniczych. To, jak UOKiK zwalcza zatory płatnicze, pokazuje informacja Urzędu z kwietnia tego roku:

Od początku 2026 r. Prezes UOKiK nałożył łącznie ponad 2,6 mln zł kar na osiem spółek, które spowodowały zatory płatnicze na łączną kwotę przekraczającą 200 mln zł. Przedsiębiorcy działają w branżach: farmaceutycznej, przemysłowej, spedycyjnej i budowlanej. Ukarane spółki to: Teva Pharmaceuticals Polska, Elektrobudowa, Delpharm Poznań, Expres-Konkurent, Optima Logistics Group, SPX Flow Technology Poland i Nivea Polska.

Dla porównania, w całym 2025 r. Prezes UOKiK wydał 29 decyzji, w których nałożył ponad 10 mln zł kar, z czego tylko cztery spółki zwróciły się z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy. Pozostałe 25 podmiotów nie kwestionowało ustaleń i zapłaciło nałożone kary, dzięki czemu uzyskały one obniżenie o 20 proc. od maksymalnie ustalonej wysokości.

Dla porównania: zaległości firm z samej branży rolno-spożywczej to ok. 800 mln zł. Lista ukaranych spółek podpowiada, że zatory płatnicze generują także duże firmy i zarazem znane marki.

Fikuśne wzory zamiast realnych sankcji

Warto w tym momencie przypomnieć, że Prezes UOKiK może nałożyć karę na przedsiębiorcę, który dopuścił się nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych.

Niestety ustawodawca w art. 13v ustawy antyzatorowej zdecydował się na zastosowanie kolejnego ze swoich ulubionych przekombinowanych wzorów matematycznych.

Co do zasady kara jest w tym przypadku uzależniona od wysokości wymagalnych świadczeń pieniężnych oraz stawki procentowej, która stopniowo rośnie, w miarę jak wydłuża się opóźnienie. Zaczyna się od 1 proc. przy opóźnieniu krótszym niż 30 dni, aż do 24 proc. przy ponadrocznym spóźnieniu się z zapłatą.

Tymczasem za utrudnianie Prezesowi UOKiK kontroli, wprowadzanie go w błąd albo nieprzekazywanie wymaganych informacji grozi kara do 5 proc. rocznego przychodu, ale nie więcej niż 50 mln zł. Ustawodawca ma widać swoje priorytety.

Na prawdziwą walkę z zatorami jeszcze poczekamy

Nie ma się co oszukiwać: zatory płatnicze tak łatwo nie znikną. Włączenie UOKiK do walki z nimi to bardziej próba zachowania twarzy niż realne rozwiązanie problemu. Cieszy jednak, że przynajmniej po latach pojawiła się jakaś refleksja.

Niestety prawdziwego remedium musimy szukać dalej. Niektórzy pokładali spore nadzieje w wejściu w życie KSeF. Wydaje się jednak, że nawet w tym wypadku – mimo dyskusji o ewentualnym przełożeniu KSeF – przeciwdziałanie opóźnieniom w regulowaniu swoich zobowiązań przez nierzetelne firmy pozostaje utrudnione.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover