Poszanowanie intymności to nie uprzejmość lekarza, tylko obowiązek ustawowy
Rzecznik Praw Pacjenta w styczniowym komunikacie przypomniał, że pacjentki mają pełne prawo do poszanowania intymności i godności podczas wizyt ginekologicznych. To nie jest kwestia dobrej woli lekarza, ale obowiązek wynikający wprost z ustawy o prawach pacjenta. Niestety naruszenia w tym zakresie wciąż się zdarzają, a jak podkreśla RPP, mają na tyle intymny charakter, że pacjentki zgłaszać problemów nie chcą:
To są często sprawy bardzo delikatne i rozumiem obawy kobiet przed ich zgłaszaniem. Jednak tylko w ten sposób możemy stwierdzić naruszenie praw pacjenta, przede wszystkim prawa do poszanowania intymności i godności, a w konsekwencji nałożyć na placówkę medyczną obowiązki, które zmienią niekorzystną dla pacjentek sytuację. Dlatego zachęcam kobiety oraz ich bliskich, by zgłaszali takie przypadki – mówi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Zgodnie z ustawą (a konkretnie z art. 20 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych. Osoba wykonująca zawód medyczny ma obowiązek postępować w sposób zapewniający realizację tego prawa. Pacjent ma również prawo do obecności osoby bliskiej przy udzielaniu świadczeń, chyba że istnieje zagrożenie epidemiologiczne lub względy bezpieczeństwa zdrowotnego to wykluczają.
To oznacza, że niestosowne komentarze, żarty o charakterze seksualnym, lekceważenie obaw pacjentki czy przekraczanie granic podczas badania nie są „niezręcznością”. Mogą być naruszeniem prawa. W 2024 roku Rzecznik stwierdził naruszenie praw pacjenta w ośmiu sprawach dotyczących ginekologów. W 2025 roku wszczęto kolejne postępowania, a w dwóch przypadkach potwierdzono naruszenia. To nie jest więc problem marginalny, a systemowy.
Wizyta u ginekologa za cenę życia
Opieka ginekologiczna to nie tylko komfort psychiczny, ale również realna kwestia zdrowia i życia. W Polsce każdego roku diagnozuje się około 2,5–3 tysięcy przypadków raka szyjki macicy, a umiera z jego powodu około 1,5–1,7 tysiąca kobiet. To nowotwór, któremu w dużej mierze można zapobiec dzięki regularnym badaniom cytologicznym i testom HPV.
Jeszcze poważniejszym problemem pod względem śmiertelności jest rak jajnika. Co roku w Polsce umiera na niego około 2 tysięcy pacjentek. Choroba długo nie daje charakterystycznych objawów, dlatego regularne wizyty kontrolne mają kluczowe znaczenie.
Jeżeli kobiety unikają badań z powodu złych doświadczeń, nieprzyjemnych komentarzy czy poczucia upokorzenia, konsekwencje wykraczają daleko poza sferę emocjonalną. Strach przed lekarzem może oznaczać zbyt późną diagnozę i w konsekwencji brak jakiegokolwiek ratunku – w niektórych przypadkach bowiem pozostaje tylko leczenie paliatywne. Czy tak powinien wyglądać system ochrony zdrowia? Zdecydowanie nie.
Zgłoszenie to nie donos – to egzekwowanie prawa
Rzecznik Praw Pacjenta podkreśla, że zgłoszenia w sprawach naruszeń intymności i godności prowadzone są w sposób zapewniający pacjentkom poczucie bezpieczeństwa. W Biurze działa procedura, która ma ograniczyć skrępowanie kobiet i umożliwić im swobodne przedstawienie swojej sytuacji.
To ważne, bo wciąż wiele pacjentek traktuje niewłaściwe zachowania jako coś, co „trzeba przeczekać” albo „tak już bywa”. Tymczasem prawo jest jednoznaczne. Wizyta u ginekologa nie jest sytuacją, w której pacjentka ma być biernym obiektem medycznej procedury. Ma być podmiotem, którego granice są respektowane.
A gdzie leżą te granice? Ciężko jednoznacznie określić. Jednak kobieta w gabinecie ginekologa nigdy nie powinna czuć się zażenowana czy zniesmaczona zachowaniem lekarza. Obawy są normalne; zwłaszcza w młodym wieku kobiety lekarzy ginekologów zwyczajnie się wstydzą. Wstyd jednak łatwo przełamać – profesjonalnym podejściem i wyczerpującymi wyjaśnieniami, dotyczącymi przeprowadzanych badań i podejmowanych czynności. Takie powinny być standardy.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj