- Bezprawnik -
- Biznes -
- XTB uruchamia handel prawdziwymi kryptowalutami. Co ciekawe, nie w Polsce
XTB uruchamia handel prawdziwymi kryptowalutami. Co ciekawe, nie w Polsce
XTB, największy polski dom maklerski, wprowadził do oferty handel kryptowalutami na rynku spot. Inwestorzy mogą kupować i sprzedawać 46 najpopularniejszych kryptoaktywów przez całą dobę, a minimalna wartość transakcji to zaledwie 2 dolary. Nowość wystartowała w Chile, ponad 12 tysięcy kilometrów od Warszawy. Polacy, którzy chcieliby zrobić to samo u rodzimego brokera, muszą czekać. "Wina Tuska".
Handel kryptowalutami spot w XTB. Chile pierwsze, Hiszpania w kolejce
Broker poinformował o starcie nowej usługi we wtorek. Chile to pierwszy pozaeuropejski rynek, na którym klienci XTB mogą handlować kryptowalutami bezpośrednio, a nie przez instrumenty pochodne. Na start dostępnych jest 46 kryptoaktywów, a lista ma się z czasem wydłużać. W przeciwieństwie do giełdy papierów wartościowych rynek kryptowalut nie zna weekendów ani godzin sesji: handel trwa 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Niski próg wejścia (wspomniane 2 dolary) to wyraźny ukłon w stronę drobnych, początkujących inwestorów.
„W ostatnich latach obserwowaliśmy gwałtowny wzrost popularności kryptowalut. Aktywa cyfrowe wzbudzają szczególne zainteresowanie wśród młodszych inwestorów, otwartych na nowe technologie. Dlatego wprowadzenie ich do naszej oferty było jednym z priorytetów. W kolejnych miesiącach planujemy rozszerzyć tę ofertę na rynki europejskie. Jestem przekonany, że ten krok jeszcze bardziej przybliży nas do realizacji naszego strategicznego celu, jakim jest osiągnięcie pozycji lidera europejskiego rynku inwestycyjnego" – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB, cytowany w komunikacie spółki.
Po Cyprze kolejnym europejskim rynkiem z handlem spot ma być Hiszpania, gdzie usługa powinna wystartować jeszcze w 2026 roku. Następnie oferta ma być stopniowo rozszerzana na kolejne kraje. O Polsce w tych planach mówi się jednak w trybie warunkowym, i to z bardzo konkretnego powodu.
Dlaczego nie w Polsce? Trzy weta i pusta luka po MiCA
Unijne rozporządzenie MiCA, które reguluje rynek kryptoaktywów w całej Wspólnocie, obowiązuje od końca 2024 roku. Problem w tym, że do jego pełnego stosowania potrzebne są krajowe przepisy uzupełniające, przede wszystkim wyznaczające organ nadzoru i procedury licencyjne. W Polsce taka ustawa o rynku kryptoaktywów była uchwalana przez parlament już trzykrotnie i trzykrotnie, ostatni raz 11 czerwca 2026 roku, wetował ją prezydent Karol Nawrocki, wskazując na nadregulację i ryzykowne mechanizmy blokowania domen. W efekcie 1 lipca minął okres przejściowy przewidziany w MiCA, a Polska została bez działających ram prawnych dla branży.
To o tyle gorzkie, że jeszcze przed pierwszym wetem zapowiadano w przestrzeni publicznej, że rynek kryptowalut czekają ogromne zmiany, KNF ma zyskać pełny nadzór nad całym sektorem. Zamiast nadzoru jest legislacyjny pat, którego kosztami dzielą się po równo inwestorzy i przedsiębiorcy.
Prezes XTB nie owija tej sytuacji w bawełnę. „Niezmiennie jesteśmy zainteresowani wprowadzeniem handlu kryptowalutami w Polsce na podstawie krajowych przepisów uzupełniających rozporządzenie MiCA. Brak odpowiedniej ustawy stanowi poważne utrudnienie zarówno dla polskich inwestorów, jak i przedsiębiorców działających w tej branży. Jeżeli jednak przepisy nie zostaną przyjęte, będziemy rozważać rozszerzenie naszej oferty dla polskich inwestorów o tę klasę aktywów dzięki dostarczeniu usługi przez naszą licencjonowaną spółkę cypryjską" – tłumaczy Omar Arnaout.
Warto zatrzymać się przy ostatnim zdaniu. Paszportowanie licencji w ramach MiCA sprawia, że zezwolenie uzyskane w jednym państwie członkowskim otwiera drzwi do całej Unii. Jeśli polski ustawodawca dalej będzie dreptał w miejscu, polscy klienci polskiego brokera i tak dostaną kryptowaluty, tyle że formalnie od podmiotu z Cypru, nadzorowanego przez cypryjski CySEC zamiast rodzimej KNF. Trudno o lepszą ilustrację tego, jak nadgorliwość legislacyjna w praktyce wypycha usługi (i nadzór nad nimi) za granicę.
Spot, CFD, ETN. Co ta zmiana oznacza dla inwestora
Dla porządku: XTB nie wchodzi w kryptowaluty od zera. Do tej pory klienci mogli uzyskiwać ekspozycję na ten rynek przez kontrakty CFD oraz notowane w Europie instrumenty ETN. O tym drugim rozwiązaniu pisaliśmy już w 2024 roku, gdy XTB prawie zaoferowało inwestowanie w ETF na Bitcoina, sięgając po ETN-y jako europejski substytut amerykańskich funduszy.
Różnica między tymi instrumentami a rynkiem spot jest fundamentalna. Kontrakt CFD to w istocie zakład o kurs, obarczony ryzykiem dźwigni, na którym według cyklicznych badań nadzoru traci większość aktywnych klientów. ETN to z kolei papier dłużny emitenta, a więc dochodzi ryzyko jego niewypłacalności. Handel spot oznacza natomiast nabycie samego kryptoaktywa. To model najprostszy do zrozumienia, choć wcale nie wolny od ryzyka: kryptowaluty pozostają aktywami o ekstremalnej zmienności, czego rynek boleśnie przypomniał na początku roku, gdy bitcoin notował dramatyczne spadki, a analitycy wskazywali konkretną przyczynę w postaci zmiany kursu amerykańskiej polityki monetarnej.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której warto pamiętać, zanim ktokolwiek przeleje oszczędności na rachunek maklerski z myślą o krypto. Kryptoaktywa nie korzystają z ochrony systemu rekompensat w takim kształcie, jak klasyczne instrumenty finansowe, a broker to nie instytucja depozytowa, co zresztą sam prezes spółki tłumaczył niedawno wprost w rozmowie z redaktorem naczelnym Bezprawnika, zatytułowanej znamiennie: „XTB to nie jest bank". MiCA wzmacnia ochronę konsumenta na poziomie informacyjnym i organizacyjnym, ale nie zdejmuje z nikogo ryzyka inwestycyjnego.
Młodzi Polacy już inwestują w krypto. Z ustawą czy bez niej
Skala zainteresowania nie pozostawia złudzeń, dlaczego brokerzy tak zabiegają o ten segment. Według Ogólnopolskiego Badania Inwestorów 2024, organizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, kryptoaktywa ma w portfelu 22 proc. polskich inwestorów. W grupie wiekowej 18-25 lat odsetek ten rośnie do 31,4 proc. Innymi słowy: niemal co trzeci młody polski inwestor już jest na tym rynku, niezależnie od tego, czy polskie państwo zdążyło go uregulować.
I to jest właściwa puenta tej historii. Handel kryptowalutami w Polsce nie zniknie przez brak ustawy. Zniknąć może co najwyżej krajowy nadzór nad nim, bo usługi popłyną przez licencje z Cypru, Malty czy Litwy. Spór na linii rząd–prezydent o kształt przepisów trwa już ponad półtora roku i nic nie wskazuje, by finał był blisko. W tym czasie polska spółka giełdowa uruchamia flagowy produkt w Ameryce Południowej. Chilijski inwestor kupi dziś bitcoina u polskiego brokera za 2 dolary. Polski inwestor może co najwyżej o tym przeczytać.
zobacz więcej:










