- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Buźki przy kasach w Biedronce decydują o 250 zł premii pracowników. Mimo że zakupy robisz sam
Buźki przy kasach w Biedronce decydują o 250 zł premii pracowników. Mimo że zakupy robisz sam
Robisz zakupy w Biedronce, zmierzasz do kasy samoobsługowej, kasujesz produkty i tuż przed płatnością jesteś proszony o ocenę wizyty. I właśnie wtedy zaczynamy się zastanawiać – kogo tak naprawdę mamy ocenić i czy ten system ma jakikolwiek sens?
Kasy samoobsługowe w Biedronce jako sposób na braki kadrowe
Dziś w praktycznie każdej Biedronce znajdziemy kasy samoobsługowe. To rozwiązanie, które oczywiście ma upłynnić obsługę klienta i usprawnić zwłaszcza nieco mniejsze zakupy, a także rozładować kolejki do tradycyjnych kas. Nie da się też ukryć, że wprowadzenie tychże maszyn to również częściowe rozwiązanie problemu braków kadrowych, bowiem w wielu sklepach tej sieci kasjerzy mają szereg innych zadań, takich jak sprzątanie, wykładanie towaru czy zmiana „cenówek” na półkach.
Choć nie brakuje głosów, że wprowadzając kasy samoobsługowe w sklepach, Biedronka oraz inne sieci tego typu postanowiły „zatrudnić” swoich klientów, to wiele osób chwali sobie możliwość szybkiego i względnie prostego zrobienia zakupów. Nie zawsze jest to jednak takie proste, bowiem kasa samoobsługowa w Biedronce bywa zawodna, a w razie błędu klient i tak musi czekać na pomoc pracownika.
Ocena wizyty przy kasie samoobsługowej – trzy buźki po każdych zakupach
Jakiś czas temu Biedronka postanowiła zapytać nas o opinię, wprowadzając do kas samoobsługowych dość prosty moduł, w którym mamy ocenić wizytę. Naszym oczom ukazują się trzy buźki – czerwona oznaczona jako „fatalnie”, żółta jako „średnio” i zielona jako „super”. Wielu z nas zapewne bezrefleksyjnie wybiera konkretną opcję, często w zależności od humoru, pogody, samopoczucia i wielu innych czynników, byle tylko przejść do okienka z płatnością. A gdy zastanowimy się dłużej, nasuwa się proste pytanie: czy ten system naprawdę ma sens?
Kogo tak naprawdę oceniamy przy kasie samoobsługowej?
Kasy samoobsługowe zostały przecież stworzone po to, by obsłużyć się samemu. Jeśli zamierzamy skorzystać z tego rozwiązania, to schemat jest prosty: wchodzimy do sklepu, bierzemy wózek, sami wybieramy towar, sami sprawdzamy promocje, sami kasujemy produkty i sami za nie płacimy. W takich sytuacjach nie bez przyczyny pojawia się pytanie – kogo my tu tak naprawdę oceniamy?
Jeśli nie prosimy nikogo o pomoc, to co podlega naszej opinii? Czystość podłogi? Ładne ułożenie towaru na półkach? Mimika ekspedientów? A może to, czy jabłka nie są zgniłe, a mięso nieświeże? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na pracownika?
Być może Biedronka ma jednak świadomość, że kasy samoobsługowe to maszyny wymagające regularnej interwencji człowieka. Komuż z nas nie zdarzyło się wybrać złego produktu z listy wypieków czy warzyw albo mierzyć się ze źle ważącą maszyną? Pamiętajmy też, że konieczne jest uzyskanie zgody na zakup alkoholu czy napojów energetycznych – wówczas również musimy liczyć na rychłą interwencję pracowników. W skrajnych przypadkach błąd samej maszyny – np. przy skanowaniu kodu kreskowego – może zresztą skutkować całkiem realnym oskarżeniem klienta o kradzież, co pokazuje, że rola pracownika bynajmniej nie zniknęła wraz z pojawieniem się samoobsługowych urządzeń.
System oceniania w Biedronce budzi wątpliwości
Generalnie jednak system, na którym opiera się ocenianie zakupów w Biedronce, jest szalenie niejasny. Z wyboru jednej z trzech buziek dla przeciętnego klienta wynika niewiele, a dla szeregowego pracownika – zapewne tak samo. Wyniki nie wskazują bowiem, czy usprawnienia wymaga obsługa klienta, świeżość produktów, porządek na półkach czy czytelność informacji umieszczonych na etykietach z ceną.
Znacznie więcej sensu miałoby zastosowanie tego systemu przy tradycyjnych kasach, gdzie mamy szansę zetknąć się z ludzką obsługą. Przez jakiś czas takie rozwiązanie było stosowane – ocenę wybierało się na tabletach – ale od wielu miesięcy nie widziałem tej opcji, więc wygląda na to, że pomysł po prostu zarzucono.
Premia pracowników Biedronki zależy od ocen klientów
Niestety, wygląda na to, że ankieta ma tylko jeden cel – od ocen wystawionych przez klientów zależy bowiem połowa premii miesięcznej (250 z 500 złotych). By ją otrzymać, sklep musi znaleźć się w gronie 50 proc. najlepiej ocenianych sklepów w regionie – inaczej kwota nie zostanie wypłacona.
Czy pracodawca musi wypłacać premię?
Warto przy tym pamiętać, że pracodawca w Polsce co do zasady nie ma prawnego obowiązku przyznawania premii, o ile nie wynika to wprost z umowy o pracę, regulaminu wynagradzania czy układu zbiorowego – wtedy mówimy o tym, że premia regulaminowa po spełnieniu kryteriów po prostu się należy. Premia uznaniowa, oparta na tak subiektywnym i niejasnym kryterium jak ocena klientów wystawiana „przy okazji” płacenia za zakupy, pozostaje więc w pełni w gestii pracodawcy – a pracownicy, mimo realnego wpływu takiego systemu na ich wynagrodzenie, mają w tej kwestii niewiele do powiedzenia.
System budzi oczywiście spore kontrowersje wśród pracowników i trudno się temu dziwić. Często bowiem – jako klienci – po prostu nie wiemy, co tak naprawdę oceniamy i czy z naszej opinii zostaną wyciągnięte jakiekolwiek wnioski. A można śmiało założyć, że niekoniecznie.
zobacz więcej:










