1. Home -
  2. Edukacja -
  3. Tajna książka i egzamin na 5. Oto jak studenci przechytrzyli wymagającą wykładowczynię

Tajna książka i egzamin na 5. Oto jak studenci przechytrzyli wymagającą wykładowczynię

Niektórzy wykładowcy utrudniają studentom przygotowania do egzaminów. Ci są jednak sprytni i potrafią błyskawicznie zdobyć najbardziej unikatowe materiały.

W poradzeniu sobie z trudnym we współpracy prowadzącym pomaga kreatywność

Anna studiuje filologię angielską. Jeden z przedmiotów prowadzi wyjątkowo wymagająca wykładowczyni, u której trudno zdać egzamin, nawet mimo rzetelnych przygotowań. Grupa Anny podeszła jednak do tego niestandardowo. Stąd studentka postanowiła mi o tym opowiedzieć.

Otóż na kilka dni przed egzaminem wykładowczyni pokazała żakom z grupy Anny książkę o gramatyce, w której znajdował się rozdział z testami.

Jak wyjaśniła lektorka, kupiła ją przed laty w USA. W Stanach trudno było zdobyć tę pozycję, a w Polsce uznawano to za praktycznie nierealne. Rzecz jasna, prowadząca nie zgodziła się na udostępnienie jej studentom.

Anna świetnie orientowała się jednak w arkanach funkcjonowania bibliotek. Zanotowała tytuł książki i jej autora. Wkrótce po zajęciach ustaliła, że wbrew słowom prowadzącej łatwo do niej dotrzeć. Niedostępna w sprzedaży pozycja znajdowała się bowiem w jednej z dużych bibliotek w USA.

Wystarczyło napisanie do niej maila i opłacenie online skanów wskazanego rozdziału. W sumie koszt usługi zamknął się w 50 $. Dzięki temu cała grupa zapoznała się z publikacją przed egzaminem. Ku zdumieniu wykładowczyni wszyscy z powodzeniem go zdali.

Ściśle tajne materiały edukacyjne nie istnieją

W dzisiejszych czasach można bardzo łatwo dotrzeć nawet do najrzadszych książek. Jeśli nie da się ich kupić i kiedy nie są zdigitalizowane, to za stosunkowo niewielką opłatą zagraniczne biblioteki mogą wykonać skany publikacji.

W niektórych sytuacjach bywa to nieco utrudnione. Ze względu na prawa autorskie biblioteki np. nie kopiują całych książek. Ale i z tym można sobie poradzić, rozkładając zamówienie na większą liczbę osób.

Czy wykładowczyni miała prawo ukrywać przed studentami materiały?

Zgodnie z przepisami dydaktyk ma obowiązek jasno przekazać studentom, czego wymaga w ramach nauczanego przedmiotu.

Musi także udostępnić im na początku semestru sylabus zawierający spis prac, na podstawie których mogą się przygotować do zaliczenia czy egzaminu.

Mimo takiego stanu rzeczy wykładowczyni grupy Anny w przyjętej postawie z dużą dozą prawdopodobieństwa nie łamała przepisów.

Choć jej zachowanie budzi zastrzeżenia etyczne, mogła działać zgodnie z prawem, jeśli zakres wiedzy z unikatowej książki pokrywał się z inną pozycją ujętą w sylabusie.

Niektórzy wykładowcy rzeczywiście nie umieszczają w bibliografii kluczowych dla studentów tytułów. Czasem wynika to z tego, że wykorzystują z nich gotowe testy, czego w ramach pracy w szkole wyższej nie powinni robić.

Zazwyczaj jednak nie mówią o tym wprost, a dane sekretnej publikacji można podejrzeć, patrząc na to, co mają na biurku.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi