Sylwestrowa praca taksówkarzy wzbudza wiele emocji
Postanowiłam więc porozmawiać na ten temat z zaprzyjaźnionym kierowcą i zapytać go o plany związane z pracą w ostatni dzień roku.
Kazimierz (imię zmienione) jeździ z tradycyjną korporacją taksówkarską w dużym mieście wojewódzkim. Z jego doświadczenia wynika, że wysokie zarobki taryfiarzy z pracy w sylwestrowy wieczór i noc mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, choć sporo z nich trwa w takiej ułudzie.
Ponadprzeciętne dochody są oczywiście realne, ale wiążą się z ryzykiem i z tym, że ostateczny rachunek może być ujemny.
Trudno dogadać się z pijanym pasażerem
Jak mówi Kazimierz, chętnych na kursy jest bardzo dużo. Jednak w sylwestrową noc spora liczba klientów znajduje się pod wpływem alkoholu. Często bywa, że ktoś taki zamawia taksówkę, jeszcze będąc na imprezie.
To, że na kierowcę w tym dniu zwykle długo się czeka, sprawia, że niektórzy ostatecznie decydują się zostać na przyjęciu, a taryfiarz przyjeżdża na darmo.
Według Kazimierza podobne problemy występują także wtedy, kiedy taksówkarze pojawiają się na miejscu stosunkowo szybko. Podchmieleni pasażerowie nieraz nie mogą się zdecydować, czy wracają, czy jeszcze zostają na imprezie.
Kierowca ma oczywiście prawo w takim momencie włączyć taksometr. Ale opłata za oczekiwanie na klienta zgodnie z cennikiem korporacji może być stosunkowo niska i wynosić np. 10 zł za każde 15 minut.
Jednak największy problem w sylwestra stanowi to, że sporo pasażerów, którzy są pod wpływem alkoholu, usiłuje kontynuować picie napojów wyskokowych w samochodzie mimo sprzeciwu kierowcy.
W wielu przypadkach prowadzi to do rozlewania w aucie np. piwa czy wódki, a czyszczenie pojazdu jest w takiej sytuacji bardzo kosztowne.
Praca w sylwestra może się nie opłacać kierowcom tradycyjnych taksówek
W przypadku aplikacji jak np. Uber jest zupełnie inaczej. Obowiązujące w nich systemy oceny pasażerów stwarzają możliwość odrzucenia przez kierowców problematycznych klientów i w dużej mierze rozwiązują przedstawione trudności.
Faktem pozostaje jednak, że wiele osób w sylwestra zamawia tradycyjne taksówki. Cena podróży nimi jest bowiem regulowana. Choć na co dzień może być wyższa w porównaniu z Uberem, w ostatni dzień roku zazwyczaj jest niższa, niezależnie od droższych taryf.
Kazimierz zamierza więc świętować sylwestra. Planuje wyjechać w trasę dopiero 1 stycznia rano – w czasie, gdy zdecydowana większość taksówkarzy będzie odpoczywać po wyczerpującej nocy.
Jak mówi, Nowy Rok jako dzień pracy jest bardzo niedoceniany przez taryfiarzy. Dzięki temu jako jeden z nielicznych w swoim mieście robi on wtedy dobry utarg.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj