1. Home -
  2. Prawo -
  3. Lepiej nie nazywaj rasowego psa kundlem, bo jego właściciel może podać cię do sądu

Lepiej nie nazywaj rasowego psa kundlem, bo jego właściciel może podać cię do sądu

Opinie rozchodzą się obecnie szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, a granica między zwykłym komentarzem a naruszeniem czyjejś reputacji bywa zaskakująco cienka. Wystarczy jedno zdanie rzucone w emocjach, napisane w internecie albo wypowiedziane w gronie znajomych, aby uruchomić konsekwencje, o których mało kto myśli w pierwszej chwili. Temat zniesławienia przestaje być abstrakcyjnym pojęciem prawnym i zaczyna dotyczyć rutynowych sytuacji – również tych związanych z pozornie błahymi sprawami, jak sposób mówienia o cudzym zwierzaku.

Miłosz Magrzyk13.04.2026 7:48
Prawo

Popularny „hejt" to z punktu widzenia prawa zniesławienie

Potocznie mówi się o hejcie, lecz prawo operuje bardziej precyzyjnym pojęciem – zniesławieniem. Zniesławienie właściciela psa to przypisywanie komuś cech lub zachowań, które mogą go poniżyć w oczach innych albo podważyć zaufanie potrzebne do wykonywania określonej roli. Nie jest tu ważne, czy ktoś rzeczywiście stracił reputację – liczy się to, czy dana wypowiedź mogła taki efekt wywołać.

Nie tylko poważne oskarżenia mają znaczenie. Nawet sugestie dotyczące kompetencji, uczciwości czy stylu życia mogą zostać uznane za naruszające dobre imię. Prawo zapewnia ochronę dóbr osobistych w szerokim ujęciu. Co ważne, nie należy mylić zniesławienia ze znieważeniem. Zniewaga to bezpośrednie ubliżenie, natomiast zniesławienie polega na rozgłaszaniu nieprawdziwych informacji szkodzących komuś w opinii innych.

Obrażasz psa? Jego właściciel ma prawo iść do sądu

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nazwanie psa „kundlem" nie ma większego znaczenia. Podobnie jak stwierdzenie, że pies jest zaniedbany. I rzeczywiście – zwierzę samo w sobie nie jest podmiotem, który można zniesławić. Jednak gdy taka wypowiedź uderza pośrednio w konkretnego właściciela, problem staje się realny.

W relacji człowiek–zwierzę często dochodzi do silnego utożsamienia. Dla wielu ludzi pies to nie tylko towarzysz, lecz element stylu życia, statusu czy wizerunku. W związku z tym sposób mówienia o pupilu może być odczytany jako komentarz dotyczący jego opiekuna.

Jeśli określenie zwierzęcia sugeruje zaniedbanie, brak odpowiedzialności czy niekompetencję właściciela, wówczas wypowiedź przestaje być neutralna. Zaczyna dotykać czyjejś reputacji – a to już wchodzi w obszar chroniony prawnie.

Nie każda krytyka jest bezprawna, ale łatwo przekroczyć granicę

Nie każda krytyczna wypowiedź stanowi podstawę do pociągnięcia kogoś do odpowiedzialności. Prawo dopuszcza wyrażanie opinii, nawet ostrych, o ile nie zawierają one nieprawdziwych zarzutów i nie prowadzą do podważenia zaufania w sposób nieuzasadniony. To subtelna, ale zasadnicza różnica.

Znaczenie ma kontekst, forma oraz odbiorcy. Inaczej oceniana będzie prywatna rozmowa, a inaczej publiczny wpis, który może dotrzeć do tysięcy osób. Jeden post potrafi wygenerować lawinę negatywnych reakcji i dotkliwe szkody wizerunkowe. Tego typu naruszenie dóbr osobistych w internecie jest szczególnie groźne, podobnie jak bezprawne wykorzystanie wizerunku.

Co mówi art. 212 Kodeksu karnego

Zgodnie z art. 212 Kodeksu karnego kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Jeżeli sprawca robi to za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Warto wiedzieć, że obowiązuje już nowa opłata za prywatny akt oskarżenia, co ma znaczenie dla osób rozważających skierowanie sprawy do sądu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi