1. Home -
  2. Codzienne -
  3. Oto cała prawda o żywności ekologicznej od rolników z bazarów

Oto cała prawda o żywności ekologicznej od rolników z bazarów

Na bazarach zwykle nie ma żywności eko czy bio, przynajmniej z prawnego punktu widzenia. A jeśli pojawiają się towary z małych gospodarstw, nie zawsze warto za nie przepłacać.

Produkty spożywcze określane mianem eko, bio czy organic muszą spełniać szereg surowych norm

W procesie ich wytwarzania nie można wykorzystywać np. składników GMO czy sztucznych nawozów i pestycydów. Takie towary często posiadają także oznaczenia na opakowaniach, np. w formie zielonego liścia przypominającego flagę UE.

Jak łatwo się domyślić, prawie nikt spośród rolników oferujących swoje wyroby na bazarach nie jest w stanie spełniać takich norm. Stąd często posługują się oni formułami typu „żywność z własnego gospodarstwa” czy „produkty naturalne”. Te nazwy nie są bowiem zastrzeżone przez prawo.

Żywność z małych gospodarstw jest zdrowsza w teorii

O ile rolnicy działający na skalę przemysłową muszą przechodzić różne kontrole czy procesy certyfikacji, ci mniejsi takich obowiązków nie mają. A to również wpływa na jakość ich oferty.

Poza tym rośliny uprawne, które nie są sztucznie nawożone i chronione przez pestycydy, miewają dwie potężne wady. Po pierwsze, ich płody niejednokrotnie dużo szybciej się psują. Po drugie, często infekują je różne choroby.

Dobrym przykładem są tu chociażby maliny. To jedne z owoców gnijących dosłownie w mgnieniu oka. Nawet jeśli rolnicy prowadzący małe gospodarstwa sprzedają je zaledwie kilka godzin po zerwaniu, nierzadko są już wtedy częściowo zepsute. Takie bowiem konsekwencje wywołuje brak stosowania sztucznych nawozów i środków ochrony roślin.

Jeszcze większe ryzyko pojawia się w przypadku zakupu od rolników produktów pochodzenia zwierzęcego: mięsa czy nabiału. W przeciwieństwie do jajek wymagają one przechowywania w warunkach chłodniczych.

Tymczasem na targowiskach często znajdują się na stołach wystawionych na działanie wysokiej temperatury i właściwie nigdy im to nie służy. Niezależnie od tego, czy spożyjemy psujące się maliny, mięso czy nabiał, efekt może być podobny.

Nasze organizmy w wielu przypadkach całkiem nieźle sobie radzą z nieświeżą żywnością. Ale spotkać nas może również ciężkie zatrucie – o poważniejszych problemach zdrowotnych nie wspominając. A miało być przecież bardziej odżywczo i naturalnie, prawda?

Rozsądek podpowiada, że niewiele przemawia za zakupem żywności od rolników z małych gospodarstw

Zwłaszcza gdy jako przedsiębiorcy niczego nam nie gwarantują. Ceny u nich nierzadko są wygórowane, a do tego dochodzi ryzyko, że towary wcale nie będą wyższej jakości.

Z pewnością dobrym pomysłem jest robienie zakupów u rolników, których znamy osobiście. I najlepiej, gdy oferują oni płody niepsujące się szybko, bez żadnych widocznych znaków, że coś jest z nimi nie tak.

Inna sprawa, czy w takiej sytuacji w ogóle będą one „naturalne”. Bo produkty wyglądające idealnie często pochodzą z przemysłowych upraw.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi