Rząd przewiduje jakieś benefity dla zaszczepionych. Wystarczyć ma noszenie ze sobą zaświadczenia

Gorące tematy Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (167) 07.12.2020
Rząd przewiduje jakieś benefity dla zaszczepionych. Wystarczyć ma noszenie ze sobą zaświadczenia

Rafał Chabasiński

Polacy niespecjalnie garną się do szczepień przeciwko koronawirusowi. W jakiś sposób rząd będzie musiał ich do tego zachęcić. Skoro obowiązkowe szczepienia nie wchodzą w grę, to zostaje tylko akcja informacyjna i benefity dla zaszczepionych. Tylko jak właściwie sprawdzić, czy ktoś był zaszczepiony? 

Zaszczepieni będą mogli wrócić do normalności szybciej niż niezaszczepieni

Rządzący nie zdecydowali się na wyjątkowo niepopularne posunięcie w postaci obowiązkowych szczepień przeciwko covid-19. Tymczasem to właśnie szczepionka w teorii stanowi klucz do powrotu do normalności. Z kolei Polacy nie chcą się szczepić na koronawirusa. Bynajmniej nie chodzi tylko o szalejące od dłuższego czasu ruchy antyszczepionkowe i wyznawców medycyny alternatywnej.

Apelowanie do odpowiedzialności obywatelskiej najprawdopodobniej nie wystarczy do uzyskania pożądanego efektu. Pozostają jakieś formy zachęty. Mogłyby nimi być rozmaite benefity dla zaszczepionych. Przy czym w praktyce chodzi po prostu o zwolnienie z obostrzeń, takich jak na przykład obowiązek noszenia maseczki. Warto przy tym zauważyć, że mowa jest o wyłączeniu stosowania wobec takich osób jedynie niektórych obostrzeń. Niektóre z pewnością wciąż pozostaną w mocy.

Pytanie jednak jak w praktyce taki szczególny typ zwolnienia miałby działać? Okazuje się, że rządzący przewidzieli najprostszy możliwy sposób. Zgodnie ze słowami szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka, wystarczy nosić przy sobie zaświadczenie o zaszczepieniu.

Benefity dla zaszczepionych na podstawie noszonego przy sobie zaświadczenia to rozwiązanie najlepsze z możliwych

Wbrew pozorom, takie rozwiązanie jest chyba najskuteczniejszym spośród tych, które możemy sobie wyobrazić. Wystawiane przez lekarza zaświadczenie o zaszczepieniu wystarczy po prostu okazać osobie uprawnionej do kontrolowania przestrzegania obostrzeń. Może to być na przykład patrol policji. Z punktu widzenia funkcjonariusza, rzut oka na wystawiony dokument wystarczy do ocenienia, czy kontrolowanemu przysługują benefity dla zaszczepionych. Konieczność noszenia takiego dokumentu przy sobie nie jest też jakąś realną niedogodnością dla zainteresowanego obywatela.

Gdybyśmy mieli stosować specjalnie stworzone imienne bazy danych, pojawiłby się automatycznie problem dostępu do informacji dla funkcjonariuszy. Do tego dochodzi kwestia ochrony danych osobowych oraz koszty stworzenia całego nowego systemu teleinformatycznego. Biorąc pod uwagę, że szczepienia mają teoretycznie ruszyć na przełomie stycznia i lutego, czasu na tego typu ambitne projekty jest bardzo mało.

Bazowanie na istniejących rozwiązaniach, takich jak na przykład Internetowe Konto Pacjenta, wcale nie ułatwiałoby sprawy. Trzeba w końcu pamiętać, że ich dostosowanie do nowych zadań to praktycznie te same problemy co w przypadku budowania systemu od zera.

Największe ryzyko leży po stronie prawodawców – benefity dla zaszczepionych staną się faktem, jeśli legislatorzy niczego nie popsują

Niestety, nawet proste rozwiązania można zepsuć. W tym przypadku największe ryzyko leży po stronie legislatorów. Benefity dla zaszczepionych nie mogą w końcu stać się faktem bez solidnej podstawy prawnej. To oznacza, że rządzący muszą się naprawdę przyłożyć przy nowelizacji aktów prawnych wprowadzających poszczególne restrykcje.

Kluczowe w tym wypadku byłoby stworzenie przepisów wyłączających stosowanie obostrzeń w przypadku osób posiadających przy sobie zaświadczenie o zaszczepieniu. Brzmi prosto? Owszem. Trzeba jednak pamiętać, że poprawne uchwalenie ustawy covidowej stanowiło dla naszych prawodawców nie lada wyzwanie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że największy problem stanowili wówczas oni sami.

To nie koniec, bo z pewnością benefity dla zaszczepionych będą stanowić dla wielu lekkomyślnych osób dodatkową pokusę do lekceważenia obostrzeń. W końcu przecież każdej osoby bez maseczki na twarzy policja nie wyłapie, prawda? Dlatego rozsądne byłoby zaostrzenie kar dla osób udających zaszczepione. To z kolei wymaga na przykład kolejnej nowelizacji wspomnianej ustawy.

Zakładając jednak, że tym razem wszystko pójdzie z planem, być może już niebawem zaszczepieni będą mogli wrócić do normalnego życia. Co w takim wypadku z niezaszczepionymi? Wszystko zależy od sytuacji epidemiologicznej. W pewnym momencie populacja w naszym kraju osiągnie odporność stadną. Wówczas koronawiurs przestanie stanowić tak duże zagrożenie. Dokładnie tak, jak w przypadku wcześniejszych akcji masowych szczepień. Im więcej osób się zaszczepi, tym szybciej to nastąpi.