Większość z nas zna kogoś, kto wbrew faktom twierdzi, że inni zbytnio hałasują
Michał, mój znajomy, którego imię tu zmieniam, wiecznie narzeka na przeszkadzające mu zachowanie sąsiadów z bloku. Irytuje go np. szczekanie ich psów, to, jak chodzą, czy rozmowy, jakie częściowo słyszy. Według niego wszystkie te dźwięki są zanadto głośne.
Mężczyzna regularnie zgłasza sąsiadom swoje zastrzeżenia i dzwoni na policję. W każdym przypadku kończy się to tym samym: stróżowie prawa nie zauważają żadnych nieprawidłowości.
Dodajmy, że relacji Michała nikt nie potwierdza. Pytani przez pracowników administracji czy policjantów sąsiedzi deklarują, że nie słyszą niczego niepokojącego.
Kłopotów mężczyzny nie zauważają także odwiedzający go goście. Gdy akurat w jego mieszkaniu panuje cisza, twierdzi on, że wtedy sąsiedzi wyjątkowo powstrzymują się od hałasowania.
Jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że wielu z nas posiada w swoim otoczeniu kogoś takiego jak Michał. Rzecz jasna, podobne odczucia może mieć każdy niezależnie od płci.
Uciążliwości związane z odczuwaniem hałasu nie muszą zresztą dotyczyć tylko lokum w bloku. Na analogiczne niedogodności uskarża się bowiem także wielu mieszkańców domów jednorodzinnych.
Oczywiście zastrzeżeń osób będących naszymi sąsiadami co do zasady nie należy bagatelizować. Trzeba jednak mieć świadomość tego, że przedstawione zjawisko często jest subiektywne i wynika z nadwrażliwości na dźwięki, a przeprowadzka niekoniecznie je rozwiązuje.
Notoryczne wzywanie służb bez powodu może prowadzić do poważnych konsekwencji
Stanowi ono wykroczenie grożące karą aresztu, ograniczenia wolności bądź grzywny (w wysokości do 1500 zł).
W mediacjach z sąsiadami wykazującymi nadwrażliwość na dźwięki warto posłużyć się pojęciem immisji, występującym na gruncie prawa cywilnego.
Oznacza ona oddziaływanie nieruchomości na otoczenie. Przez immisję w budynku wielorodzinnym należy rozumieć generowanie przez właściciela mieszkania dźwięków typowych dla normalnego korzystania z lokalu.
Z orzecznictwa sądów wynika, że płacz dziecka, rozmowy czy kroki to w świetle naszego prawa dopuszczalny hałas, będący przejawem wspomnianej immisji. Stąd nie stanowi podstawy do tego, by kogokolwiek za niego karać.
Osoba wzywająca bezpodstawnie policję może sama nie otrzymać pomocy na czas
Grzywny w opisanym przypadku wymierzane są rzadko. A wzywanie policji bez powodu może niestety trwać latami. Wynika to z tego, że trudno ponad wszelką wątpliwość wykazać brak podstaw do zgłoszenia.
Im wcześniej jednak takie praktyki zostaną ukrócone, tym dla wszystkich będzie lepiej. Prowadzą one bowiem do tego, że w przypadkach wymagających pilnej interwencji policja często nie dojeżdża na czas. Zwłaszcza do osób nadużywających wzywania służb.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj