1. Home -
  2. Inwestowanie -
  3. Bogaci Polacy mogą zrezygnować z inwestowania w Dubaju. A rynek nieruchomości bywa tam kapryśny

Bogaci Polacy mogą zrezygnować z inwestowania w Dubaju. A rynek nieruchomości bywa tam kapryśny

Zjednoczone Emiraty Arabskie przestały być strefą wolną od bliskowschodniego konfliktu. Ataki dronów, ofiary śmiertelne i płonąca elewacja hotelu Burdż al-Arab weryfikują wizerunek Dubaju jako oazy stabilności. Dla tysięcy inwestorów z całego świata, w tym rosnącej grupy Polaków lokujących gotówkę w tamtejszych apartamentach, militarna eskalacja może zniechęcać do dalszego inwestowania w tym kraju.

Polacy już od lat wybierają Dubaj

Jak podaje RynekPierwotny.pl, rodzimy kapitał od lat płynie na rynek Zjednoczonych Emiratów Arabskich. I nie do końca można się dziwić; z rządowych raportów wynika, że w latach 2021-2024 średnia cena sprzedaży mieszkania w Dubaju wzrosła z 14 719 do 19 488 dirhamów za metr kwadratowy. Przy historycznym kursie walutowym, oscylującym w tym czasie między 0,95 zł a 1,36 zł za jednego dirhama, stawki te stawały się w pełni konkurencyjne wobec cen ofertowych w Warszawie czy na głównych rynkach europejskich.

Warto też mieć świadomość, że średni metraż dubajskich apartamentów jest znacznie większy niż w Polsce, co podnosi całkowity próg wejścia w inwestycję, jednak brak podatku dochodowego i wysokie stopy zwrotu z najmu skutecznie napędzały popyt znad Wisły.

Setki milionów dolarów w kraju o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym

Oszacowanie dokładnej skali polskiego zaangażowania finansowego w strefie konfliktu utrudnia specyfika lokalnego prawa i brak w pełni transparentnego katastru. Wiarygodnym punktem odniesienia pozostaje raport "Foreign investment in the Dubai housing market" przygotowany przez EU Tax Observatory. Z dokumentu wynika, że w pierwszej połowie 2022 r. 274 obywateli Polski posiadało w Dubaju nieruchomości o łącznej, zidentyfikowanej wartości 137 mln dolarów.

Analitycy zastrzegają, że dane te bazowały na niepełnych rejestrach. Biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost liczby transakcji w latach 2023-2025, wywołany w dużej mierze poszukiwaniem bezpiecznych przystani po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, zaangażowanie polskiego biznesu w nieruchomości na terenie ZEA jest dziś wielokrotnie wyższe.

Inwestorzy mogą jednak zacząć się wycofywać. I to już wkrótce

Jak komentują eksperci RynekPierwotny.pl, uderzenie rakietowe nastąpiło w momencie historycznego, największego rozgrzania lokalnej gospodarki. Zaledwie półtora miesiąca przed atakiem władze emiratu opublikowały oficjalne, rekordowe podsumowanie roczne. Statystyki za 2025 rok wykazały realizację ponad 270 tys. transakcji na rynku nieruchomości. Łączna wartość obrotów dobiła do 917 mld dirhamów, co w przeliczeniu daje kwotę ok. 908 mld złotych; dodatkowo rynek rósł w tempie 20 proc. rok do roku.

Co istotne, dubajski rynek nieruchomości charakteryzuje się ogromną wrażliwością na czynniki zewnętrzne - i stosunkowo dużymi wahaniami cen. Na przykład w latach 2017-2020 łączna roczna wartość transakcji skurczyła się aż o 36 proc., spadając z poziomu 248 do 159 mld dirhamów. Sam pandemiczny rok 2020 przyniósł ujemną korektę rzędu 22 proc. Następujący po tym boom z lat 2021-2025 wywindował z kolei obroty niemal sześciokrotnie.

Zbrojna eskalacja trafia więc na rynek wyceniany na historycznych maksimach, co drastycznie zwiększa ryzyko głębokiej korekty i zamrożenia kapitału inwestorów, którzy kupowali lokale "na górce". Fizyczne zniszczenia infrastruktury i ranni na ulicach sprawiają, że ZEA mogą przestać być postrzegane jako neutralna, bezpieczna przystań do interesów. I dotyczy to również zamożnych Polaków, którzy coraz częściej - i coraz chętniej - wybierali Dubaj jako miejsce do inwestowania.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi