1. Home -
  2. Moto -
  3. Zadzwoń na stację i zapytaj o cenę paliwa. Jeśli ci odpowiedzą, będziesz szczęściarzem

Zadzwoń na stację i zapytaj o cenę paliwa. Jeśli ci odpowiedzą, będziesz szczęściarzem

Temat pieniędzy pozostaje w Polsce tematem tabu. Niezależnie, czy chodzi o bilety na koncert czy usługi budowlane, często w ogłoszeniu brakuje konkretnej informacji o kosztach – zamiast tego w internecie króluje hasło: „priv”. Zjawisko to widać szczególnie w grupach sprzedażowych na Facebooku, gdzie niemal nikt nie chce otwarcie podawać cen, by nie ujawniać swoich transakcji konkurencji. Podobnie jest na stacjach paliw. Bardzo trudno dowiedzieć się przez telefon o cenę benzyny bądź gazu.

Miłosz Magrzyk05.12.2025 15:02
Moto

Niepodawanie cen oczywiście nie jest przypadkowe. To dość sprytnie rozpisana strategia marketingowa. Ma ona wymusić kontakt bezpośredni i zachęcić do impulsywnych decyzji.

Stacje paliw wyjątkowo niechętnie podają ceny przez telefon

Klient, który próbuje telefonicznie dowiedzieć się o cenę paliwa, często słyszy od sprzedawcy: „Bardzo przykro, ale cen przez telefon nie mogę podawać. Jeśli chce pan je sprawdzić, musi pan przyjechać i odczytać cenę z pylonu”. Z pozoru brzmi to śmiesznie. No bo w końcu, co to za problem podać komuś przez telefon cenę benzyny. Dlaczego stacje nie chcą tego robić?

Niektóre sieci stosują tę metodę wprost po to, by zniechęcić do porównywania ofert, licząc na impulsywne tankowanie. Poza tym nie wiedzą, to dzwoni: czy to na pewno zwykły klient, a może jednak ciekawska konkurencja, której nie chce się wychodzić z wygodnego biura i robić objazdu. Oczywiście nie wszystkie stacje podchodzą do tego tak restrykcyjne; niemniej czasami trzeba naprawdę sporo szczęścia, aby w niewielkim mieście znaleźć taką, która cenę poda bez problemu.

„Napisz do nas” zamiast szczegółowego cennika na stronie

To zjawisko nie ogranicza się wyłącznie do rynku paliw. W branży budowlano-wykończeniowej podobne praktyki trwają od lat. Firmy publikują zdjęcia produktów i formularze kontaktowe, a wyceny podają dopiero podczas rozmowy w cztery oczy, aby konkurencja nie dowiedziała się, ile faktycznie kosztuje konkretny model drzwi czy usługa remontowa.

Takie zachowanie ma psychologiczne podstawy. W Polsce wciąż panuje przekonanie, że o pieniądzach nie należy rozmawiać publicznie. Dla klienta jest to frustrujące, dla sprzedawcy – wygodne. Internetowe społeczności przyzwyczajają się do tego, że cena staje się informacją ekskluzywną, przekazywaną „po znajomości” lub w odpowiedzi na indywidualną prośbę. „Więcej info na priv” jest więc nie tylko odzwierciedleniem marketingowej kultury uników cenowych, ale także sposobem na kontrolę rynku i ochronę własnych interesów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi