1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Trzymasz pieniądze w mPay? Nie czekaj do końca września i wypłać je od razu

Trzymasz pieniądze w mPay? Nie czekaj do końca września i wypłać je od razu

Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła spółce mPay zezwolenie na świadczenie usług płatniczych. Spółka ma czas do 30 września na rozwiązanie stosownych umów z użytkownikami. Nie ma więc sensu, by trzymać tam pieniądze. Lepiej wypłacić je już teraz.

Na szczęście tym razem nikt nie straci oszczędności całego życia

Gdy powierzamy jakiejś firmie nasze pieniądze, wolelibyśmy mieć pewność, że nic złego się z nimi nie stanie. Właśnie dlatego sektor bankowy należy do najbardziej skrupulatnie kontrolowanych i drobiazgowo regulowanych sektorów gospodarki.

Finanse to jednak nie tylko banki. Upowszechnienie się internetu przyniosło nam różnego rodzaju systemy płatności, które na co dzień stanowią stosunkowo wygodną alternatywę dla bankowości elektronicznej.

Problem pojawia się w momencie, gdy nagle jakaś firma ma jakiegoś rodzaju problemy. Wówczas państwowy system ochrony konsumenta przed wstrząsami na rynku finansowym powinien zadziałać. Tak stało się w przypadku aplikacji mPay.

Pod koniec czerwca Komisja Nadzoru Finansowego postanowiła cofnąć spółce o tej samej nazwie zezwolenie na prowadzenie usług płatniczych.

Brak ostrożności w prowadzeniu działalności przez mPay zaowocował odebraniem licencji

Z powodem podjęcia tak drastycznego kroku możemy się zapoznać na stronie internetowej KNF. Znajdziemy go w uzasadnieniu wydania decyzji. Zdaniem regulatora spółka nie zapewnia ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych, a tym samym zachodzą przesłanki cofnięcia jej zezwolenia na świadczenie usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej.

To nie pierwsza taka sytuacja na polskim rynku. Kilkanaście miesięcy wcześniej — ależ wstyd — KNF cofnęła właścicielowi Cinkciarza zezwolenie na świadczenie usług płatniczych, również z uwagi na niedostateczną ochronę środków klientów.

Co właściwie taka decyzja oznacza dla użytkowników? Ktoś mógłby stwierdzić, że nic dobrego. Na szczęście skala niedogodności wynikających z decyzji KNF nie powinna być przesadnie duża. Pod warunkiem oczywiście, że nie trzymamy pieniędzy w wirtualnym portfelu mPay.

Spółka musi rozliczyć się ze swoimi klientami do końca września

Teoretycznie problem powinien nam się rozwiązać sam. Zgodnie z decyzją KNF mPay ma czas do 30 września na rozwiązanie z użytkownikami wszystkich umów o świadczenie usług płatniczych i rozliczenie się z nimi.

Powinna także rozwiązać swoje relacje z agentami i innymi podmiotami, które w sposób pośredni albo bezpośredni są związane ze świadczeniem usług płatniczych.

W tym momencie warto zwrócić uwagę na prawną definicję tychże. Przepisy ustawy o usługach płatniczych wskazują na zamknięty katalog rodzajów działalności, które powinniśmy w ten sposób traktować.

Sprowadza się on na dobrą sprawę do pośrednictwa w transakcjach pomiędzy płatnikiem a odbiorcą oraz prowadzenia rachunku, na którym ten trzyma swoje pieniądze.

Decyzja KNF nie oznacza całkowitego końca działalności mPay

Definicja jest o tyle ważna, że mPay najwyraźniej wcale nie zamierza kończyć swojej działalności. Nawet po 30 września może prowadzić tę jej część, która nie wymaga żadnego specjalnego zezwolenia. Przykładem może być sprzedaż biletów komunikacji miejskiej oraz wnoszenie opłat za parkowanie.

Równocześnie wydany wkrótce po decyzji KNF komunikat spółki sugeruje, że będzie ona dążyć do uzyskania ponownego rozpatrzenia sprawy po wdrożeniu procedury naprawczej. Spółka podkreśla, że decyzja KNF dotyczy nieprawidłowości z przeszłości, za które — jak potwierdził sam regulator — obecne kierownictwo nie odpowiada, a które są systematycznie eliminowane w ramach budowania organizacji na nowych standardach zarządczych. Zapowiada też podjęcie wszelkich przewidzianych prawem kroków w celu przywrócenia uprawnień płatniczych. Usługi nieobjęte decyzją — takie jak zakup biletów czy opłaty parkingowe — mają działać bez zmian, a środki użytkowników pozostać w pełni zabezpieczone.

Spółka mPay zapewnia, że dysponuje środkami na finansowanie swojej działalności, a pieniądze użytkowników nie są zagrożone.

Czekanie do 30 września tak naprawdę nic nie daje

Rozsądek nakazuje podchodzić do takich zapewnień z pewną dozą ostrożności. W końcu mPay samo przyznaje, że nieprawidłowości jak najbardziej występowały. Spółka w 2025 roku odnotowała aż 1 mld zł straty.

Teoretycznie użytkownik, który trzyma swoje pieniądze w portfelu wirtualnym mPay, nie musi nawet nic robić. Spółka sama powinna je wypłacić do 30 września. Eksperci radzą jednak nie ignorować sprawy.

Na przykład dziennik „Fakt” przytacza opinię mec. Piotra Glapińskiego z kancelarii Dudkowiak Putyra. Prawnik ostrzega, że po 30 września 2026 r. odzyskanie pieniędzy będzie trudniejsze i może skończyć się sprawą sądową. Przed tym terminem trzeba podać numer konta do zwrotu środków — w przeciwnym razie spółka uzna obowiązek za spełniony. Warto przy tym uważać, jaki numer rachunku podajemy, bo przelew na złe konto potrafi solidnie skomplikować całą procedurę.

Reklamacja, Rzecznik Finansowy, a na końcu sąd

Co w sytuacji, gdyby nasza dyspozycja została zignorowana? Nie musimy czekać do 30 września ze złożeniem reklamacji — a reklamacja w banku i u innych podmiotów rynku finansowego rządzi się bardzo konkretnymi, korzystnymi dla klienta regułami. Następnym krokiem byłaby skarga do Rzecznika Finansowego, który potrafi skutecznie walczyć o interesy klientów — Rzecznik Finansowy ruszył na ratunek kupującym obligacje Getin Noble Banku, a w innych sprawach wytaczał nawet powództwa grupowe. Ostatecznością pozostaje pozew sądowy.

Dobra wiadomość jest taka, że w wirtualnym portfelu mPay można było trzymać maksymalnie 5 tys. zł. Nie są to małe pieniądze, ale nie jest to też jakaś astronomiczna kwota.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover