- Bezprawnik -
- Finanse -
- Do końca grudnia jest spokój. Potem paliwo może zrobić z ratą kredytu to samo co w 2022
Do końca grudnia jest spokój. Potem paliwo może zrobić z ratą kredytu to samo co w 2022
Amerykanie i Polacy dostali we wrześniu bardzo podobną wiadomość: ceny rosną szybciej, niż zakładali ekonomiści, a głównym winowajcą jest ropa. Różnica polega na tym, że w USA rachunek za to może przyjść już za kilka tygodni, w postaci podwyżki stóp przez Rezerwę Federalną. W Polsce zegar został przestawiony, bo do końca grudnia ceny na stacjach trzyma w ryzach rządowy program CPN. Kredytobiorcy powinni jednak traktować to jako odroczenie, a nie odwołanie problemu.
Inflacja we wrześniu 2026: Polska 4,1 proc., USA 3,7 proc.
Zacznijmy od liczb. Szybki szacunek GUS pokazywał 4 proc., ale pełne dane opublikowane w połowie października podniosły wrześniowy odczyt do 4,1 proc. rok do roku. To wyraźnie powyżej celu NBP (2,5 proc. z tolerancją jednego punktu procentowego w każdą stronę) i najwyżej od ponad roku. Kiedy na początku miesiąca okazało się, że inflacja skoczyła do 4 proc., część rynku jeszcze liczyła, że to jednorazowy wyskok. Finalny odczyt tych nadziei nie wzmocnił.
Za oceanem sytuacja wygląda podobnie. Wrześniowa inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 3,7 proc. i również przebiła prognozy. Mikołaj Sobierajski, analityk rynku akcji XTB, zwraca uwagę, że w obu krajach mocno ciągnęło w górę paliwo, ale bankierów centralnych bardziej niż sama benzyna niepokoi ryzyko, że wyższe ceny zaczną się rozlewać na inne kategorie towarów i usług.
Dlaczego droższa ropa uderza w cały koszyk
Mechanizm jest prosty i znany z lat 2022–2023. Ropa to nie tylko tankowanie prywatnego auta. Za olej napędowy płaci firma przewozowa, piekarnia rozwożąca pieczywo, hurtownia i sieć handlowa. Jeżeli koszty transportu i produkcji utrzymują się wysoko przez kilka miesięcy, przedsiębiorcy zaczynają je przerzucać na klientów. Wtedy inflacja przestaje być problemem stacji benzynowych i staje się problemem całego paragonu. Właśnie tego scenariusza boją się dziś zarówno Fed, jak i Rada Polityki Pieniężnej.
Fed bliżej podwyżki stóp, niż sądził rynek
W Stanach Zjednoczonych scenariusz podwyżki na październikowym posiedzeniu Fedu przestał być egzotyką. Według analityka XTB wrześniowe dane wzmacniają argumenty za ruchem jeszcze w tym miesiącu, a jeśli kolejne odczyty potwierdzą presję cenową, rynek będzie musiał uwzględnić także dalsze podwyżki, a nie jedną.
Warto przy tym pamiętać, czego stopy procentowe nie zrobią. Podwyżka nie sprawi, że ropa stanieje, ani nie rozwiąże problemów z dostawami surowców z Bliskiego Wschodu. Działa inaczej: schładza popyt, czyni kredyt droższym i zniechęca do wydawania. Ma to zapobiec sytuacji, w której jednorazowy szok energetyczny przerodzi się w trwałe przyspieszenie cen. Fed musi przy tym brać pod uwagę rynek pracy i ryzyko spowolnienia gospodarki, więc decyzja nie jest oczywista.
Dla polskiego konsumenta amerykańska decyzja ma znaczenie pośrednie, ale realne. Jastrzębi Fed wzmacnia dolara, a mocny dolar oznacza droższą ropę w przeliczeniu na złote. Koło się zamyka.
Program CPN do końca grudnia. Co potem z cenami paliw
W Polsce sytuacja jest inna z jednego powodu. Od początku października znowu obowiązuje program CPN, czyli obniżone podatki na paliwa połączone z mechanizmem cen maksymalnych na stacjach. Osłona ma działać do końca roku. Dzięki niej ceny paliw nie przenoszą się w pełni na wskaźnik inflacji, więc najbliższe odczyty CPI mogą wyglądać spokojniej, niż wynikałoby z sytuacji na rynku ropy.
Problem w tym, że to rozwiązanie ma datę ważności. Kiedy osłony wygasną, ceny na dystrybutorach znów zaczną odzwierciedlać notowania surowca na światowych giełdach. Analityk XTB wskazuje, że jeśli ropa pozostanie droga, początek 2027 roku może przynieść wyraźną zmianę oczekiwań co do polskiej polityki pieniężnej, a dyskusja o obniżkach stóp ustąpi miejsca pytaniu, czy nie trzeba ich podnieść.
Kierowcy już teraz widzą, jak kruchy jest ten spokój. Ceny maksymalne ustalane w ramach programu potrafią rosnąć z tygodnia na tydzień, a po każdym poprzednim wygaszeniu osłon tankowanie szybko drożało. Pewną nadzieję daje nowy podatek od nadzwyczajnych zysków, przy którym kierowcy mogą liczyć na jeszcze tańsze tankowanie na części stacji, ale to efekt rozłożony nierówno i trudny do przewidzenia.
Ile kosztuje odroczenie problemu
Z punktu widzenia RPP program CPN daje czas. Nie usuwa jednak źródła ryzyka, tylko przesuwa moment, w którym trzeba będzie się z nim zmierzyć. Paradoksalnie im dłużej rząd trzyma ceny paliw w ryzach, tym większy może być skok w statystykach, kiedy osłona zniknie. Stąd zdanie, które zamyka komentarz Sobierajskiego: „Droższa ropa może więc oznaczać nie tylko wyższe rachunki, ale również droższy kredyt i słabsze perspektywy wzrostu gospodarczego”.
Raty kredytów hipotecznych. Co oznacza możliwa podwyżka stóp RPP
Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc. i jest na tym poziomie od marca 2026 r. Na październikowym posiedzeniu Rada jej nie zmieniła. Jeszcze na początku roku rynek zakładał kolejne cięcia, dziś mało kto o nich mówi. Nie jest to zresztą wyłącznie opinia analityków domów maklerskich. Bank Pekao ostrzega przed podwyżką stóp i nie wyklucza, że RPP zdecyduje się na nią przy okazji listopadowej projekcji inflacyjnej. Inni ekonomiści, w tym z PKO BP, są ostrożniejsi i stawiają raczej na dłuższe utrzymanie stóp bez zmian.
Dla osoby spłacającej kredyt ze zmiennym oprocentowaniem różnica między tymi scenariuszami jest bardzo konkretna. Poglądowe wyliczenie: przy kredycie na 500 tys. zł na 25 lat i oprocentowaniu 5,75 proc. rata annuitetowa wynosi ok. 3146 zł. Po podwyżce stóp o 0,25 pkt proc. rośnie do ok. 3222 zł, a po dwóch takich ruchach do ok. 3298 zł. To ok. 76 i 153 zł miesięcznie więcej, czyli od ponad 900 do ponad 1800 zł w skali roku. Pytanie, czy raty kredytów znów pójdą w górę, przestało więc być akademickie.
Prawa kredytobiorcy przy zmianie oprocentowania
Zmiana stóp nie przekłada się na ratę z dnia na dzień. Oprocentowanie kredytu złotowego ze zmienną stopą opiera się na wskaźniku referencyjnym (do niedawna niemal zawsze WIBOR, coraz częściej jego następca) powiększonym o marżę banku. Wskaźnik aktualizuje się zwykle co trzy lub sześć miesięcy, zgodnie z umową. Bank ma obowiązek poinformować klienta o zmianie oprocentowania i wysokości raty, a nowy harmonogram powinien trafić do kredytobiorcy przed terminem płatności.
Osoby, które dopiero wybierają kredyt, stają dziś przed starym dylematem: stała czy zmienna stopa. Okresowo stałe oprocentowanie chroni przed podwyżkami przez pięć lat, ale banki wyceniają tę ochronę w ofercie, a przy rosnących oczekiwaniach co do stóp robią to coraz drożej. Rynek zmienia się też od strony wskaźników, bo kolejne banki porzucają WIBOR na rzecz nowego wskaźnika w nowych umowach hipotecznych. Przed podpisaniem umowy warto więc sprawdzić nie tylko marżę, lecz także to, do jakiego wskaźnika będzie przypięte oprocentowanie i jak często będzie aktualizowane.
Oszczędzający mogą na tym zyskać, ale nie od razu
Każdy medal ma drugą stronę. Jeżeli w 2027 roku RPP rzeczywiście zacznie podnosić stopy, wzrośnie też oprocentowanie lokat, kont oszczędnościowych i części obligacji skarbowych powiązanych ze stopą referencyjną. Banki zwykle szybciej podnoszą jednak oprocentowanie kredytów niż depozytów, a przy inflacji przekraczającej 4 proc. większość ofert lokat i tak ledwie nadąża za wzrostem cen.
Najbliższe tygodnie będą więc testem cierpliwości. W USA o kierunku zdecyduje październikowe posiedzenie Fedu. W Polsce wiele wyjaśni listopadowa projekcja NBP, ale prawdziwy sprawdzian przyjdzie na przełomie roku, kiedy z rynku zniknie program CPN, a statystyka inflacji pokaże, ile naprawdę kosztuje paliwo.










