- Bezprawnik -
- Moto -
- Zadzwoniłem do skupu aut z gwarancją. Żałuję, że w ogóle tam pojechałem
Zadzwoniłem do skupu aut z gwarancją. Żałuję, że w ogóle tam pojechałem
W dobie serwisów Otomoto czy OLX tradycyjne komisy samochodowe nie mają łatwo. Na rynku jest jednak sporo firm, które oferują sprzedaż pewnych używanych samochodów z potwierdzoną historią, w dodatku z różnymi opcjami gwarancji, także tej rozszerzonej. Może i warto w nich kupować samochody — na co zwrócić uwagę kupując samochód to zresztą osobny, długi temat — ale teraz jestem pewien, że nie warto w nich sprzedawać.
Wymiana samochodu w rozliczeniu — skąd wziął się pomysł
Od pewnego czasu noszę się z zamiarem wymiany samochodu na inny model. W tym celu sprawdzałem różne serwisy internetowe, zwłaszcza Otomoto oraz OLX. Wujek Google jednak nie śpi i wiedział, co mi podpowiedzieć: reklamy firm specjalizujących się w sprzedaży samochodów używanych z gwarancją. Kuszą przy tym nie tylko potwierdzoną historią auta, lecz także tym, że gwarancja na samochód ma obowiązywać dłużej niż przy zwykłym zakupie z rynku wtórnego.
Takich firm jest co najmniej kilka, które prowadzą dość szeroko zakrojone kampanie reklamowe. Akurat miałem trochę wolnego i postanowiłem zadzwonić do jednej z nich, aby otrzymać ofertę. Na infolinii odebrała miła pani, która odpowiedziała na wszystkie moje pytania. Gdy upewniłem się, że na placu mają 2-3 egzemplarze modelu, jaki by mnie interesował, umówiłem się na wizytę.
Obietnica „bonusu” do wyceny auta
Było to konieczne, gdyż chciałem oddać swój samochód w rozliczeniu. Mechanicy musieli na miejscu ocenić stan techniczny mojego pojazdu, aby należycie go wycenić. Dodam tu jeszcze, co dowiedziałem się na infolinii. Usłyszałem, że „przy zakupie innego samochodu firma może podnieść wycenę mojego auta nawet o kilkanaście procent”. Wydało mi się to dziwne i podejrzane, ale gdy dopytałem o szczegóły, pani z radosnym głosem odpowiedziała w stylu, że „taka jest polityka firmy”.
Wycena w skupie: obiecane kilkanaście procent w górę, realnie prawie 20 proc. w dół
Do jej siedziby miałem ponad godzinę drogi. Na miejscu wypiłem firmową kawkę i odczekałem swoje na diagnostykę i wycenę. Przypomniały mi się wtedy słowa mojego mechanika, który kilka dni wcześniej nabijał i odgrzybiał klimatyzację w moim wozie. Gdy powiedziałem mu, gdzie się wybieram kolejnego tygodnia, tylko się zaśmiał i powiedział „jeszcze pan zobaczy, że dadzą z 20% mniej”. Gdy o tym rozmyślałem, kawka nagle przestała mi smakować.
Wreszcie podszedł do mnie kierownik zespołu z papierami i wyceną. Stwierdził, że to fajny samochód, w ciekawym lakierze i z dobrym wyposażeniem, miał jednak kilka „ale”. Z animuszem zaproponował mi kwotę odkupu. Znam mniej więcej wartość swojego samochodu. Nie jest to auto za kilkanaście tysięcy złotych, więc tylko się uśmiechnąłem, gdy usłyszałem proponowaną kwotę. Zaproponowali jeszcze jakąś zniżkę, ale nie chciałem tego słuchać. To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe: zamiast kilkunastu procent ekstra, było o kilkanaście procent (bardzo blisko 20% wykrakanych przez mechanika) mniej.
Oczywiście rozumiem, że firma skupująca samochody nie może zapłacić tyle samo, ile prywatny kupujący. Musi przecież przygotować auto do sprzedaży, zarobić i ponieść ryzyko ewentualnych napraw czy późniejszych reklamacji. Wartość auta i tak potrafi topnieć z najróżniejszych powodów — po stłuczce poszkodowanemu należy się przecież nawet odszkodowanie za utratę wartości handlowej pojazdu. Nie spodziewałem się jednak różnicy sięgającej niemal 20%, zwłaszcza po wcześniejszych zapewnieniach o „bonusie” za pozostawienie samochodu w rozliczeniu.
Skup aut poluje też na ogłoszenia na Otomoto i OLX
Na tym historia z tą firmą się nie skończyła. Postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce i sprzedać samochód prywatnie poprzez Otomoto. Wystawiłem go w interesującej mnie cenie i czekałem na ewentualnych zainteresowanych.
Dwie pierwsze wiadomości tekstowe były od podobnych firm, które skupują samochody, na które nawet nie odpisałem. Zresztą dane z Otomoto Klik pokazują, jak wygląda druga strona tego rynku — spory odsetek wystawianych aut w ogóle nie powinien trafić do sprzedaży. Szczególnie „interesujący” był też pierwszy telefon — właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem.
Zadzwoniła bowiem pani z tej samej firmy, w której wcześniej robiłem wycenę swojego pojazdu. Nie zdradzając się, dopytałem, ile mogę mniej więcej od nich oczekiwać. Podczas rozmowy usłyszałem zupełnie inną narrację niż wcześniej na miejscu. Gdy w końcu wspomniałem o wcześniejszej wycenie, rozmówczyni nie potrafiła jednoznacznie wyjaśnić, skąd wynika różnica.
Dlaczego wolę sprzedać samochód samodzielnie
Nie twierdzę, że każda tego typu firma działa w ten sposób. Ja jednak wolę już skupić się na samodzielnej sprzedaży samochodu. Trzeba tylko pamiętać o formalnościach — choćby o tym, czy sprzedaż samochodu trzeba zgłosić do urzędu skarbowego. Zwłaszcza gdy wcześniej słyszę obietnicę „bonusu” do wyceny.
zobacz więcej:










