1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Menadżerom Facebooka grozi nawet więzienie za tolerowanie oszukańczych reklam

Menadżerom Facebooka grozi nawet więzienie za tolerowanie oszukańczych reklam

Wiemy już, że nawet 37 proc. przychodu Mety w Polsce pochodzi z emitowania materiałów przestępców. Pytanie brzmi: co nasze państwo mogłoby zrobić Facebookowi, gdyby nagle zechciało? Skuteczne narzędzia istnieją. Ich użycie byłoby jednak trudne.

Meta podobno zarabia setki milionów złotych na scamerach

Od dawna nagłaśniamy na Bezprawniku różnego rodzaju przypadki fałszywych reklam zamieszczanych w mediach społecznościowych przez scamerów. Proceder ten trwa w najlepsze od lat. Niestety trzeba było dopiero determinacji prezesa InPostu Rafała Brzoski, by sprawą raczyły się zainteresować organy państwa.

Równocześnie w ostatnich dniach na światło dzienne wypłynęły wstrząsające fakty. Przypomnijmy: Meta, właściciel m.in. Facebooka i Instagrama, mogła zyskać nawet 760 mln złotych rocznie na emisji w naszym kraju reklam oszustów. Przekłada się to na nawet 37 proc. przychodu polskiej spółki-córki koncernu.

Meta rzecz jasna próbuje zapewniać, że robi, co może, by zapewnić bezpieczeństwo swoim użytkownikom. Równocześnie atakuje raport Fundacji Instrat, który stanowi źródło przytoczonych wyżej danych. Właściciel Facebooka i Instagrama przekonuje, że:

Raport został zamówiony przez kancelarię prawną reprezentującą osobę, która nas pozwała. Opiera się na błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami.

Kara od Komisji Europejskiej nie przyjdzie dostatecznie szybko

Komu w tym całym sporze należałoby wierzyć? Prawdę mówiąc, w sprawach dotyczących scamu Facebook przewija się na tyle często, że jestem skłonny uwierzyć w szacunki Fundacji Instrat. Załóżmy więc czysto hipotetycznie, że rzeczywiście mamy do czynienia z masową skalą tolerowania przestępczego procederu przez portal. Co można z tym zrobić?

Postulat ukarania Mety przez Komisję Europejską karą 250 milionów euro został sformułowany przez polskiego ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Podstawą prawną nałożenia takiej kary miałby być unijny akt o usługach cyfrowych.

Zaproponowana wysokość ewentualnej kary nie należy do spektakularnej. W swojej ojczyźnie Meta zgodziła się w końcu niedawno zapłacić w ramach sądowej ugody 1,68 miliarda dolarów. Wówczas koncern spierał się z amerykańskimi stanami o niedostateczny stopień ochrony dzieci przed patologiami social media. Nasz minister mógłby śmiało zażądać przynajmniej 10 razy więcej. Choćby i po to, by było później z czego schodzić.

Niemcy pokazały, że Metę można ukarać za fałszywe reklamy

Unijna droga dochodzenia sprawiedliwości nie jest wcale pewna. Owszem, Komisja Europejska prowadzi postępowanie przeciwko właścicielowi Facebooka od kwietnia 2024 roku. Chodzi o ocenę, czy Meta aby na pewno prowadzi działalność zgodnie ze wspomnianym już aktem o usługach cyfrowych.

Rozsądek podpowiada, by wobec polskiej spółki-córki Mety zastosować polskie prawo. Z takiego założenia w bliźniaczej sprawie wyszli w końcu Niemcy. Tamtejszy sąd wydał niedawno niekorzystny dla koncernu wyrok, który uznał jego odpowiedzialność za fałszywe reklamy publikowane przez podmioty trzecie na swoich platformach.

Meta będzie musiała zapłacić odszkodowanie portalowi Finanzfluss oraz jego współzałożycielowi. Do tego sąd we Franfurcie zobowiązał Metę do opublikowania informacji o fałszywych reklamach, które mają objąć także przychody uzyskane z tego tytułu. Siłą rzeczy niemiecki Facebook oraz Instagram będą musiały poważniej podchodzić do reagowania na zgłoszenia użytkowników o scamie. Orzeczenie nie jest niestety prawomocne i wciąż podlega zaskarżeniu.

Najskuteczniejszym organem w Polsce do walki z globalnymi koncernami pozostaje Prezes UOKiK

W polskich warunkach droga cywilnoprawna jest długa, kręta i niekoniecznie skuteczna. Sprawą może się teoretycznie zainteresować UOKiK. Prezesowi tej instytucji przysługuje bowiem możliwość nakładania bardzo surowych kar. Art. 106 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów dopuszcza nawet zastosowanie kary sięgającej 10% rocznego obrotu ukaranego przedsiębiorcy.

To nie koniec. Na uwagę zasługuje także art. 106b:

Interesuje nas art. 24, który ustanawia zakaz stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Zbieg tych wszystkich przepisów pozwala nie tylko ukarać samą Metę, ale także osoby zarządzające polską odnogą koncernu.

Na management Facebooka można nałożyć milionowe kary

Czy rzeczywiście mamy do czynienia z praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów? W znaczeniu potocznym jak najbardziej. Od strony czysto prawnej odpowiedź znajdziemy w art. 24 ust. 1 tej samej ustawy:

Przez praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów rozumie się godzące w nie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami zachowanie przedsiębiorcy, w szczególności:
1) (uchylony);
2) naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji;
3) nieuczciwe praktyki rynkowe lub czyny nieuczciwej konkurencji;
4) proponowanie konsumentom nabycia usług finansowych, które nie odpowiadają potrzebom tych konsumentów ustalonym z uwzględnieniem dostępnych przedsiębiorcy informacji w zakresie cech tych konsumentów lub proponowanie nabycia tych usług w sposób nieadekwatny do ich charakteru.

Zarabianie setek milionów złotych na tolerowaniu w swoim serwisie reklam pospolitych przestępców i niepodjęcie działań zmierzających do ich wyrugowania – co z czysto technicznego punktu widzenia wcale nie jest takie trudne – jak najbardziej godzi w interesy polskich użytkowników Facebooka. Ewidentnie nie mamy też do czynienia z rzetelną, prawdziwą i pełną informacją o reklamodawcach.

Można dojść do wniosku, że Facebook pomaga przestępcom

Kontynuując nasz eksperyment myślowy, powinniśmy kontynuować wątek osobistej odpowiedzialności kadry zarządzającej polskim Facebookiem. W końcu mamy do czynienia z konkretnymi osobami kierującymi spółką, które podejmują określone decyzje oraz dopuszczające się określonych zaniechań.

Prezes UOKiK może na polskich menadżerów Mety nałożyć kary liczone nawet w milionach złotych. Nie mamy jednak do czynienia z wyłącznie ze sprawą konsumencką. Cały czas powinniśmy pamiętać o tym, że fałszywe reklamy na Facebooku stanowią narzędzie popełniania przestępstwa.

Tak się składa, że w Polsce odpowiedzialności karnej podlegają nie tylko te osoby, które bezpośrednio dopuściły się czynu zabronionego. Na uwagę w tym kontekście zasługuje art. 18 §3 kodeksu karnego:

Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.

Odpowiedzialność karna za pomocnictwo wymagałaby aktywnego wspierania działalności oszustów

Trudno sobie wyobrazić, by menadżerowie zarządzający Facebookiem celowo i z premedytacją starali się stworzyć oszustom-reklamodawcom cieplarniane warunki po to, by mogli oszukać większą liczbę ofiar.

Jeżeli chodzi o obowiązki przeciwdziałania przestępstwom przez sieci społecznościowe, to takowe znajdziemy w przywoływanym już akcie o usługach cyfrowych. Chodzi o mechanizm zgłaszania i usuwania nielegalnych treści. Nie obejmuje on jednak prewencyjnego sprawdzania treści, czy aby na pewno nie stanowi ona jakiejś formy internetowego oszustwa. Droga prawnokarna wydaje się więc zamknięta.

Teoretycznie można sobie wyobrazić reakcję na poziomie ustawowym. Wystarczyłoby rzeczywiście nałożyć na sieci społecznościowe obowiązek sprawdzania reklam przed publikacją przez żywego człowieka pod kątem ich zgodności z prawem.

Byłaby to oczywiście kolejna ingerencja państwa w szeroko rozumianą wolność internetu, ale są dwa powody, by tym razem nie protestować. Interesy finansowe big-techów trudno byłoby utożsamiać ze swobodami obywatelskimi. Poza tym, akurat w tym przypadku mamy do czynienia z tak oczywistymi przestępstwami, że bardziej się chyba nie da.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover