Inwigilacja w KSeF? Przedsiębiorcy boją się, że skarbówka dowie się zbyt wiele o ich firmach
Już w przyszłym tygodniu korzystanie z KSeF będzie obowiązkowe. Duże firmy o wartości sprzedaży za 2024 r. przekraczającej 200 mln zł będą musiały wysyłać faktury za jego pomocą. Wszyscy przedsiębiorcy powinni być przygotowani do ich odbierania. Pomimo zbliżającego się wielkimi krokami startu reforma wciąż budzi kontrowersje. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że im bliżej 1 lutego, tym większe.
Są osoby, które wciąż się łudzą, że może jednak Ministerstwo Finansów zmięknie i w ostatniej chwili przesunie obowiązek. Ostatnią szansą wydaje się interwencja Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, o której wspominaliśmy już na Bezprawniku. Resort finansów został poproszony o ustosunkowanie się do zarzutów, że nowy system traktuje każdego podatnika jak potencjalnego przestępcę. To kolejna iteracja krążącego od jakiegoś czasu zarzutu, że KSeF jest w gruncie rzeczy narzędziem inwigilacji.
Na czym miałoby to polegać? Nie jest żadną tajemnicą, że istotą KSeF jest spięcie w jeden system teleinformatyczny danych o fakturach wystawianych przez polskie firmy. Wbrew pozorom, jest to całkiem spore ułatwienie dla samych przedsiębiorców. Mam na myśli między innymi oszczędności energii, papieru i tuszu w drukarkach, które nie będą się marnowały na tworzeniu stosów tradycyjnej makulatury. Cyfryzacja fakturowania wiąże się też z korzyściami dla środowiska naturalnego. Równocześnie trudno byłoby zaprzeczać, że dostęp do danych w KSeF będą mieli także urzędnicy Krajowej Administracji Skarbowej.
Zarzut o inwigilację w KSeF sprowadza się do założenia, że skoro Skarbówka będzie miała ułatwiony dostęp do naszych faktur, to będzie z niego ochoczo korzystać. Tym samym większa liczba podatników zostanie "prześwietlona" tak na wszelki wypadek. Z samych faktur można niewątpliwie uzyskać mnóstwo informacji o działalności przedsiębiorstwa. Z punktu widzenia niektórych przedsiębiorców mogą to być też informacje drażliwe.
Nie ma się co oszukiwać: organy podatkowe mają pełne prawo do informacji z naszych faktur znajdujących się w KSeF
Przyznam szczerze, że nie podzielam takiego punktu widzenia. Nie oznacza to jednak, że zarzuty o inwigilację w KSeF są do końca bezzasadne. Istnieje sobie bowiem art. 10 ust. 1 ustawy prawo przedsiębiorców:
Organ kieruje się w swoich działaniach zasadą zaufania do przedsiębiorcy, zakładając, że działa on zgodnie z prawem, uczciwie oraz z poszanowaniem dobrych obyczajów.
Teoretycznie więc KAS nie wolno traktować przedsiębiorców tak, jakby byli jeszcze nieprzyłapanym przestępcą podatkowym. Pytanie jednak brzmi: czy przypadkiem Skarbówka nie ma jakiejś podstawy prawnej do wyrywkowego weryfikowania e-faktur? Okazuje się, że takie przepisy jak najbardziej znajdziemy w treści ordynacji podatkowej.
Samo sprawdzenie faktury w KSeF nie stanowi postępowania podatkowego. W grę wchodzą dwie możliwości: działalność analityczna oraz czynności sprawdzające. Pierwsza z nich to po prostu wykorzystanie różnego rodzaju narzędzi i danych, by wykrywać naruszenia przepisów prawa podatkowego. Czy KSeF pod tym względem jakoś bardzo się różni od wysyłania przez przedsiębiorców Jednolitych Plików Kontrolnych? Śmiem wątpić. Art. 181 ordynacji podatkowej pozwala zaś Skarbówce na wykorzystanie w trakcie późniejszego postępowania podatkowego informacji oraz dokumentów uzyskanych w ten sposób.
Czynności sprawdzające to z kolei preludium do przeprowadzenia pełnoprawnej kontroli podatkowej. W tym wypadku interesują nas pierwsze cztery punkty art. 272 tej samej ustawy:
Organy podatkowe pierwszej instancji, z zastrzeżeniem art. 272a, dokonują czynności sprawdzających, mających na celu:
1) sprawdzenie terminowości:
a) składania deklaracji,
b) wpłacania podatków, w tym również pobieranych przez płatników oraz inkasentów;
2) stwierdzenie formalnej poprawności dokumentów wymienionych w pkt 1;
3) ustalenie stanu faktycznego w zakresie niezbędnym do stwierdzenia zgodności z przedstawionymi dokumentami;
4) weryfikację poniesionych przez podatnika wydatków i uzyskanych przychodów (dochodów) opodatkowanych lub przychodów (dochodów) nieopodatkowanych - w zakresie niezbędnym do ujawnienia podstawy opodatkowania z tytułu przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych;
[...]
Uprawnienie Krajowej Administracji Skarbowej do korzystania z danych zawartych w KSeF tak naprawdę nie powinno budzić wątpliwości. Rozumiem za to obawy przed potencjalną skutecznością tej metody.
W tym kontekście warto przytoczyć zapewnienia Zbigniewa Stawickiego, zastępca Szefa KAS. Przyznał on, że dostęp urzędników do systemu będzie reglamentowany. Każdy z nich będzie musiał przejść dwuetapowy proces uzyskiwania dostępu do danych. Co ważniejsze: przeglądanie naszych faktur będzie musiało być uzasadnione. Dane z KSeF będą objęte tajemnicą skarbową, za której złamanie grozi bardzo surowa odpowiedzialność karna.
Czy wierzymy w te zapewnienia? Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie o to rozbija się cały problem. Inwigilacja w KSeF to trochę sztucznie wygenerowany problem. Wynika on jednak z długich dekad brutalnego obchodzenia się systemu z podatnikami. Teraz mieliby nagle zaufać KAS i Ministerstwu Finansów, skoro od dawna nie mają mu temu żadnego powodu? Musiałby stać się cud.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj