1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Niemcy już tak jeżdżą po autostradzie, my wkrótce zaczniemy. Już w listopadzie

Niemcy już tak jeżdżą po autostradzie, my wkrótce zaczniemy. Już w listopadzie

Od listopada 2026 r. kierowcy będą mogli korzystać na polskich drogach szybkiego ruchu z bardziej zaawansowanych systemów automatyzacji jazdy. Mowa o systemach, które nie wymagają stałego trzymania rąk na kierownicy.

Marcin Szermański05.10.2026 10:36
Moto

Jazda autonomiczna po autostradzie bez kierowania samochodem

Jak informuje serwis Autokult, z takich przepisów korzystają już kierowcy np. na niemieckich autostradach, ale i w Austrii. Jazda w trybie autonomicznym oznacza jazdę bez trzymania rąk na kierownicy. To samochód, nie kierowca, odpowiada za wszelkie manewry na drodze – przyspieszanie, hamowanie, wyprzedzanie czy skręcanie. Osoba siedząca „za kółkiem” może w tym czasie odpoczywać.

Z trybu jazdy autonomicznej nie wszyscy będą jednak mogli skorzystać. Asystent autostradowy mają (przynajmniej niektóre) samochody marki BMW, w których tryb ten działa przy prędkości do 130 km/h. To ograniczenie producenta, w sam raz na autostrady.

Dopuszczalna prędkość na autostradach i drogach ekspresowych

Przy okazji przypomnę, jaka obowiązuje prędkość na autostradzie i na drogach ekspresowych. W przypadku samochodów osobowych o masie do 3,5 t limity wynoszą:

  • autostrady – do 140 km/h,
  • drogi ekspresowe dwujezdniowe – do 120 km/h,
  • drogi ekspresowe jednojezdniowe – do 100 km/h.

Samochód sam pilnuje pasa ruchu i zmienia go w zależności od potrzeb

Od listopada 2026 r. można będzie więc w pełni korzystać z trybu autonomicznego na polskich autostradach. BMW oferuje nie tylko utrzymanie samochodu na danym pasie ruchu, ale także jego automatyczną zmianę.

Można powiedzieć, że jest to poniekąd ewolucja asystenta pasa ruchu i aktywnego tempomatu, który za pomocą odpowiednich radarów i innych czujników sam dostosowuje bezpieczną prędkość (i odległość) w stosunku do poprzedzającego pojazdu. W tym przypadku to jednak nie kierowca będzie podejmował decyzję o zmianie pasa ruchu i wyprzedzaniu, lecz samochód.

Kto odpowiada za wypadek, gdy błąd popełni komputer pokładowy?

Internauci poruszają bardzo ciekawe zagadnienie. Co w sytuacji, gdy kierowca korzysta z dozwolonego trybu automatyzacji, a komputer pokładowy popełnia błąd?

W razie kolizji czy wypadku kwestia odpowiedzialności może być wtedy znacznie bardziej skomplikowana. Co prawda w teorii sprawa powinna być prosta i oczywista, ale – kto wie – być może jest to pole do popisu dla dobrych (czytaj: drogich) adwokatów, którzy będą starali się przerzucić winę z kierowcy, a więc swojego klienta, na producenta samochodu. Kluczowe mogą się wtedy okazać dane, które zapisuje czarna skrzynka w samochodzie. Nie mniej ciekawe jest pytanie, jak w praktyce będzie wyglądać ubezpieczenie samochodu autonomicznego.

Coraz więcej systemów wspomagających kierowcę

Tak naprawdę w 2026 roku wiele nowych samochodów, a przynajmniej tych od segmentu C, oferuje liczne tryby wspomagania kierowcy. Wśród nich jest np. asystent pasa ruchu, który pilnuje, aby samochód nie wyjeżdżał poza obręb własnego pasa. System ten działa, gdy kierowca trzyma dłonie na kierownicy, i sam delikatnie dokonuje korekty, odpowiednio skręcając kołami. Co więcej, od lipca 2026 r. każdy nowy samochód będzie śledził twoje oczy, bo unijne przepisy wymagają montażu systemów ostrzegających o rozproszeniu uwagi kierowcy.

Ręce na kierownicy – tym różni się asystent pasa ruchu od jazdy autonomicznej

Właśnie na konieczności trzymania dłoni na kierownicy polega różnica między obecnymi systemami a tymi, z których można już legalnie korzystać np. w Niemczech i Austrii, a od listopada 2026 r. także w Polsce.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover