Jechałem 170 km/h po publicznej drodze. Mandatu nie dostanę

Moto Zagranica dołącz do dyskusji (97) 07.06.2018
Jechałem 170 km/h po publicznej drodze. Mandatu nie dostanę

Mateusz Madejski

Przekroczenie prędkości o kilkadziesiąt km/h wiążę się w większości krajów z poważnym ryzykiem. Można dostać mandat, a spowodowanie wypadku to gwarancja konkretnych tarapatów. Jest jednak jeden kraj, w którym można szaleć (prawie) bez obaw. Niemieckie autostrady to coś wspaniałego. Właśnie spędziłem na nich kilka godzin i gdy wysiadałem z samochodu, poczułem smutek.

170 km/h na legalu po publicznej drodze – niekoniecznie Passatem TDI? W Europie jest to możliwe tylko w jednym kraju – w Niemczech. Właśnie zrobiłem sporo ponad 400 kilometrów po tamtejszych drogach i mogę powiedzieć z czystym sumieniem – niemieckie autostrady do jedna z najlepszych rzeczy na świecie. Nie tylko nie mają ograniczeń, ale są też świetnie oznaczone i doskonale utrzymane. Kultura jazdy w tym kraju jest natomiast z polskiej perspektywy czymś wspaniałym. Jeśli ktoś chce więc przetestować legalnie możliwości swojego silnika, to wyprawa za zachodnią granicę może być świetnym pomysłem. Ja na przykład nie podejrzewałem, że moje poczciwe auto pojedzie aż 170 km/h.

Niemieckie autostrady. Czy naprawdę nie ma na nich ograniczeń?

Autobahny są owiane legendą na całym świecie. Ponoć ludzie z różnych zakątków globu odwiedzają Niemcy właśnie po to, by poszaleć na autostradach. Oczywiście ciśnie się na usta pytanie – czy to nie jest zbyt piękne, by było prawdziwe? Cóż, trochę tak jest. Faktycznie, ograniczeń jako takich nie ma – można jechać ile fabryka dała.

Na tym filmiku widać na przykład, jak Porsche 918 Spyper speeduje po Autobahnie 350 km/h;
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=ISI_2togzyw&w=560&h=315]

Zatem jest to legalne, owszem. Ale w Niemczech jest coś takiego, jak prędkość sugerowana. I ta wynosi na autostradach skromne 130 km/h. Co z tego wynika? Zwykle nic, jednak gdy zdarzy się wypadek, to ten, kto jechał szybciej zwykle jest uznawany za winnego – nawet jak teoretycznie błędu nie popełnił. Przekroczenie prędkości może oznaczać więc nie tylko kłopoty z firmą ubezpieczeniową, ale i wymiarem sprawiedliwości. Może jednak to i teoretyczny problem, bo ewentualny wypadek przy takich prędkościach częściej chyba oznacza wizytę u św. Piotra niż wizytę w sądzie.

Niemieckie autostrady. Jest ograniczenie, to nie ma zmiłuj

Niemcy uwielbiają szaleć na swoich autostradach. Jadąc z tempem 130-150 km/h należałem do „klasy średniej” autostrady. Wyprzedzałem TIR, niektóre dostawczaki i Škody, ale spora część osobówek była znacznie szybsza.

Jednak na Autobahnach jest sporo ograniczeń. Na niektórych odcinkach są ograniczenia do nawet 80 km/h. Co zaskakujące, ludzie tych ograniczeń naprawdę przestrzegają. Często nawet mocno stuningowane auta z przyciemnianymi szybami pokornie zwalniają na takich odcinkach. I to chyba nie ze strachu przed radarami – tych jest na autostradach niewiele. Po prostu ten naród chyba tak ma, że lubi przestrzegać przepisów. Dziwne.

Na radar można się natknąć natomiast poza autostradami. Niegdyś w Niemczech dostałem mandat za przekroczenie kilku kilometrów na wiejskiej drodze. Nie byłoby może nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że margines błędu urządzenia wynosił… 3 km/h. Kiedyś natomiast będąc ze znajomymi w uroczym skądinąd Weimarze dostaliśmy mandat za zaparkowanie na bocznej uliczce w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy.

Niemcy więc może i lubią poszaleć na autostradach, ale w stosunku do zasad i przepisów są, cóż, zasadniczy. To dobrze mieć w głowie, udając się za zachodnią granicę na motoryzacyjne szaleństwa. Ale i tak warto. Chyba nigdzie indziej nie można tak pogrzeszyć – i to w majestacie prawa.

97 odpowiedzi na “Jechałem 170 km/h po publicznej drodze. Mandatu nie dostanę”

    • Mam nadzieję, że szanowny redaktorzyna zdaje sobie sprawę, że, to że jego licznik samochodowy wskazywał 170 nie oznacza, że samochód jechał więcej niż 150? Śmiem wątpić w wartości merytoryczne, gdyż jak już kolega wspomniał artykuł o niczym.

      • W nowych autach jeżeli mamy sprawna elektornike i fabryczne wymiary felg i opon to przekłamanie to max +5km/h, sprawdzalem to z prędkościomierzem GPS w w autach grupy VAG, PSA i Renault.

        • Nie do końca tutaj chodzi o elektronikę. Komputery w samochodzie dokładnie wiedzą jaka jest rzeczywista prędkość pojazdu oczywiście zakładając odpowiednie felgi i ogumienie jak wspomniałeś. Jeśli masz tempomat to ustaw go na np 100km/h i przejedź kilkaset metrów kasując wcześniej średnią prędkość. Zobaczysz, że średnią prędkość komputer pokaże np 95km/h czyli tyle ile pokazywał cały czas np. GPS. Te zawyżanie prędkości jest spowodowane innymi wymaganiami. Pzdr

        • Ech, nie… Norma jest do 10% w dół (i 0% w górę), więc odchyłki są do 10% właśnie. I o Ile przy 90 km/h to jest 9 (w praktyce ok. 5), to przy 170 będzie te 10 albo i więcej.

  1. Z tym doskonałym utrzymaniem niemieckich autostrad bym nie przesadzał… Są niezłe ale do doskonałości brakuje.

  2. Przekroczenie prędkości o kilkadziesiąt km/h wiążę się

    Ty się wiążesz, czy może jednak przekroczenie prędkości się wiąże?

    autostrady do jedna

    No chyba raczej „to”.

    Interpunkcja też kuleje.

  3. Wielu niemców przestrzega przepisów bo wiedzą że i tak za chwile będą mogli wcisnąć do dechy i odreagować a w PL hmm co cóż i tak jesteśmy z góry skazani na same ograniczenia więc co za różnica które akurat złamie !?
    Na polskich autostradach też by można znieść ograniczenia, wcale nie są takie złe i też się da na nich jeździć i 250.

  4. Co za brednie. Chyba jechał pan w nocy. Faktycznie każde większe miasto ma zatkane autostradu i korki. A2, główny szlak tranzytowy ze wschodu na zachód od niepamiętnych czasów jest w wiecznym remoncie.
    Osoby jeżdżące po Niemczech nazywają ten kraj STAUlandia od słowa STAU, które się permanentnie wyświetla tam na znakach i oznacza korek.
    Rekordowy na jaki trafiłem kilka lat temu w wakacje ciągnął się od Berlina aż do Monachium z drobnymi kilkukilometrowym i przerwami. Google wtedy prognozowali czas przejazdu na podstawie natężenia ruchu na ponad 30h

    • Generalnie południowe Niemcy to wieczny remont autostrad i wspomniane 30 km/h ;-). Ale może w końcu to wybudują…

  5. To pisał jakiś stażysta czy redaktorek naczytal się bredni w necie? Tylko połowa z ponad 20 tys kilometrów niemieckich autostrad nie ma stałych ograniczeń .
    A radarów można spotkać dużo. I czasowych, jak zaraz za granicą czekających w krzakach na świrow z Polski,,jak i stalych, na przykład na A2 między Magdeburgiem a Hanowerem.
    No i wypada przypomnieć, że te przekroczenia szybko przychodzą pocztą do Polski

  6. Kolega zapewne czwórką jechał że mu było tak pusto i dobrze utrzymane. To jest absolutnie nie reprezentatywne, nowe to są tylko te w NRD, większość nie jest ani dobrze utrzymana (niektóre ostatni remont widziały chyba w latach 70-tych) ani tym bardziej pusta, korki są koszmarne. A i co do kultury miałbym sporo do zarzucenia, syndrom „jedzie panisko w najnowszym bmw, wszyscy z drogi” jest tam tak samo widoczny albo i bardziej niż u nas. Innymi słowy szczęście miałeś kolego, to nie jest reprezenatywny obraz całości

  7. Zdziwi Cie to tak jak że Niemcy nie łamią przepisów, ale w Polsce autostrady są lepiej utrzymane. Pomaga fakt że na polskich korki są na nich sporadycznie , jest ich mniej i są drogie .
    Co do przykładu z porshe to wątpię żeby jazda powyżej 250 po autostradzie była legalna ponieważ blokada zawiera się to w homologacji na auto osobowe .
    Być może dla Ciebie i Twojego auta jazda 170 pojazdem którego prędkość przelotowa to 130 to szaleństwo. Niemcy mają auta których prędkość przelotowa to 250 i jeżdżą tak codziennie więc ciężko mi wyobrazić sobie ten szał

  8. Hje Hje . Dzień bez korka w Niemczech to dzień stracony . Dla Kamiona jest to udręka . W żadnym innym kraju nie ma tyle korków co w tym szwabowie . A niestety zbliża się czas urlopów a remontów przybywa :(

  9. Myślę, że przejechanie 400km po niemieckich autostradach to stanowczo za mało aby móc się o nich wypowiadać obiektywnie. Do tego redaktor antyfan czeskiej marki…pewnie wyprzedzał starszych emerytów. Po co odnosić się do religii…(Piotr, grzeszenie) co to ma wspólnego z autostradą?, żenada… Kolejny temat to kultura jazdy tam w cale szału nie ma, czuć to szczególnie w zachodnich landach…Częsta jazda lewym pasem mimo że prawy wolny to norma w weekend za Monachium w kierunku Austrii pań i panów po 65+. Oni jadą na wycieczkę do Austrii na weekend 200km to mają wszystko w d….tam gdzie 120 oni jadą lewym 100 110… Kto często jeździ do Chorwacji na pewno zna ten syndrom. A co z niekończącymi się remontami i stau-ami? Pomijając jazdę w nocy, każdy kto jedzie w dzień załapie się na kilkukilometrowy korek… Można też spróbować jazdy gdzie jest jakiś remoncik-zwężka do 2m lewego pasa wtedy szybko widać kto jest jakim kierowcą i czy czuje szerokość auta… Pamiętam taki przypadek właśnie na zwężce 2m jakaś zdolna pani robiła korek bo leciała niby lewym pasem a w zasadzie środkiem i bała się wyprzedzać. Dopiero gdy podleciał do niej mistrzu na motorze i porządnie zrugał, to panna zjechała na prawy pas i zaczęła się jazda bez ślimaczenia. Tak jak w Polsce można znaleźć złych kierowców i w Niemczech znajdziemy rodzynki, które z niewiadomych przyczyn dostały za wytrwałość prawko. Zazwyczaj kończy się to kolizją drogową lub poważnym wypadkiem. Myślę że odcinki bez ograniczeń w jakim stopniu rozładowują stres po staniu w korku jak i zwiększają przepustowość autostrad…Paradoks polega tu też na zwiększeniu koncentracji bo jedziemy szybciej niż normalnie to każdy się spina i przez to dochodzi do niewielu zdarzeń drogowych… Gdy jedziemy w obszarze ograniczenia, stajemy się mniej czujni, zmniejsza się koncentracja kierowcy i łatwiej dochodzi do wypadku. Czemu Polacy nie przestrzegają przepisów jak Niemcy? Odpowiedź nie jest prosta. Zarabiamy zbyt mało (często 1/3 co Niemiec) a ceny towarów i usług dziwnym trafem mamy podobne a nawet wyższe. Chcemy nadgonić, pracujemy po kilka etatów, w ciągłym biegu to i na drogach niestety zasuwamy łamiąc wiele przepisów ruchu drogowego… często kończy się to fatalnie. Kolejny problem to jakość i rozwinięcie naszej infrastruktury drogowej…mimo rozbudowy w ostatnich latach jest na marnym poziomie…A Niemiec langzam, langzam ma godziwe zarobki, emeryturę i stać go mając 65+ lat na nowe średniej klasy auto. Którego emeryta stać na to w Polsce. Nie musi się nigdzie śpieszyć, żyje i jeździ sobie spokojnie po autostradach i zwiedza świat. W naszym kraju panuje nagonka że sprawcami wypadków są głównie młodzi kierowcy…po części to prawda, bo gdzie młody kierowca ma się wyszaleć? W Niemczech można sobie pojechać na kilka torów i za kilka euro pośmigać dowoli przy okazji doskonalić technikę jazdy… U nas tego nie ma bo po co? Młody człowiek szkoli się na publicznych drogach…A co z niedzielnymi kierowcami, mistrzami w kapeluszach (są wyjątki od reguły) którzy wyjeżdżają kilka razy w roku na drogi. Jadą na pamięć, nie patrzą na znaki, wymuszają pierwszeństwo na skrzyżowaniach ze zmienioną organizacją ruchu. Często myślą że, jazda na 90km/h 60km/h-ką to jest bezpieczna jazda..! A przy obecnym natężeniu ruchu, to właśnie tacy kierowcy są cichymi sprawcami wypadków drogowych. To właśnie takie jednostki często przez swoją ignorancję i niewiedzę jadą na rondzie, na eskach i autostradach pod prąd! Wracając do niemieckich autostrad nie są złe ale mają sporo wad. Wszystkim życzę szerokości i przyczepności.

  10. Nie wiem czym się tak autor jara. Po polskich drogach możne tez jechać tyle. Jakiś czas temu jechałem nawet 195. Ale po co? Po pierwsze przy takiej prędkości jakikolwiek błąd, za duży skręt kierownicą, kamień na szybę, czy cokolwiek, i można uleć wypadkowi. Po drugie jazda stresująca i wymagająca stałej uwagi.Po drugie spalanie paliwa rośnie lawinowo. Nawet mając 6 czy 7 biegowa skrzynię przekładnia nie pozwoli na jechanie tak szybko ze zbyt niską prędkością obrotową silnika. Nie mówiąc już o zużycia pojazdu, opon, zawieszenia, jeśli droga nie należy do równych jak stół. Ale kto bogatemu redaktorowi zabroni. I taka uwaga. Pan redaktor pierwszy raz jechał tak szybko? Rozumiem, że przedtem to tylko w niedziele do kościoła z domu i w piątek po południu do Biedry na zakupy, bo tak się tym jara jakby miliony kierowców nie jeździło po Europie?

  11. Lepiej 160 / 170 km/h uwielbiam…Audi a4 1.9 TDI 170 km/h..180 km/h problem wyłącz silnik 9 raz włącz ,austrada kraków -szczecin 6 godz LOL xD fajnie audi …

  12. Polecam wybrać się na przejażdżkę w niedzielę – najlepiej na północy. Kultura jazdy, prędkość, niemal wszystkie zalety znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ;)

  13. Niemieckie autostrady nie są jakieś takie znowu super. Były takie 20 lat temu, szczególnie w byłym DDR. Teraz jakość nawierzchni przeważnie pozostawia wiele do życzenia, na parkingach jest brudno, a kultura jazdy jest dużo gorsza niż 10-15 lat temu. 3/4 mostów i wiaduktów nadaję się do remontu, co pewnie w ciągu najbliższych 10 lat będzie bardzo uciążliwe i dla kierowców, i dla budżetu Państwa.
    Na ograniczeniach też już niewielu Niemców jeździ zgodnie z liczbą na znaku…

    Pytanie do autora w ilu krajach świata prowadził auto po autostradach, żeby powiedzieć o niemieckich „najlepsze”? W Europie dużo lepsze jakościowo nawierzchnie są ogólnie w Szwajcarii, północnych Włoszech, południowej Hiszpanii, dużej części Skandynawii.
    Kultura jazdy większa niż w Niemczech jest w Danii, Hiszpanii, Norwegii i – uwaga – we Włoszech. Pod pojęciem „kultura” w tym przypadku rozumiem to, co najważniejsze na drodze: bezpieczeństwo oparte na płynności ruchu i przewidywalności pozostałych użytkowników.

    PS. Jeżdżę od ponad 20 lat, po całej Europie, nie tylko autostradami. Rocznie min. 50 tys. km.

  14. ah ,dlaczego więc po Polsce jeżdżą jak szaleni nie stosując się do znaków nie maja świateł do jazdy dziennej nikt tego nie egzekwuje ? dziwne rzeczy że tak przestrzegają zasad ruchu drogowego .Proszę nie wypisywać bzdur że są tak z zdyscyplinowani .Mam to codziennie, Policji brak. zachowuja się jakby byli Panami.Szok

  15. Dodaj jeszcze ze tutaj przegląd okresowy auta jest na prawdę rygorystyczny a nie jak u nas sprawdzają czy jest 5 dych Na liczniku
    .. Albo ” pan tadzio zakręcił wąsa. Obszedl auto. Odpalil. Przejechał 10 metrów wytelepał na płytach sprawdził hamowanie i mówi że jeden hamulec nie bierze. Że progi lipa ale w tym roku to jeszcze. Że zawieszenie to już dogorywa że przewody c hamulcowe kupa. Że silnik kaszana dymi i nie dopala na jeden gar no ale pieczątka jest i pyk poszedł w świat…”

  16. Deutschland und autobahn. Mieszkam na wschodzie polski. Teraz sytuacja na polskich drogach poprawiła się. Aby więc dojechać do granicy PL – D muszę na to poświęcić 6 – 7 godzin (motocykl). Jadąc polskimi drogami trzeba mieć uwagę na to, że zza krzaka wyskoczy Policjant. Co do dróg w Niemczech. Tak zwyczajnie jeździ się normalnie. Jeśli ktoś posiada pojazd, który bez problemu, przy wyprzedzaniu uzyskuje prędkość 250km/h to kierowca takim pojazdem jedzie 170 – 200 km/h. W zależności od natężenia ruchu. To jest normalne. Jednak są ograniczenia. I nie chodzi tutaj o ograniczenie prędkości. Chodzi o pojazdy, pojazd musi być zgodny z założeniami producenta, mieć homologacje (TUV). Nie można jechać pojazdem 300km/h, który to fabrycznie, w/g danych technicznych ma prędkość max. 250km/h. Nie można poruszać się pojazdem w którym Dieter lub inny Peter u znajomego fachowca od wszystkiego zmodyfikował mapę w komputerze i odblokował moc. Taki pojazd idzie na lawetę, kierowca ponosi konsekwencje. Nieraz 2 razy. Za przekroczenie prędkości i poruszanie się pojazdem nie dopuszczonym do ruchu.
    Ale OK. Jazda autem jest przyjemna w weekendy. Motocyklem, he he. Sprawa jest ciekawsza. Niemcy są dobrymi kierowcami. Są uprzejmi i tolerancyjni. W korkach motocykl nie stoi, Niemcy zdają sobie sprawę, że wdychanie spalin nie należy do przyjemności. Auta rozjeżdżają się w miarę możliwości gdy w lusterku kierowca widzi motocykl. U nas to marzenie. Nasi kierowcy konserw są zawistni. JA JA JA i tylko JA. Buraki w swoich konserwach kupionym na kredyt nie przepuszczą. Nieraz mają pretensję, że się takiego korzeniowca wyprzedziło. W Niemczech niema takich „zjawisk”. U nas auto, to nieraz dorobek życia, w Niemczech to zwykłe narzędzie, środek do przemieszczania się.
    Co do autostrad w Niemczech. Są one często w remontach, budowane są nowe, są objazdy, ograniczenia prędkości występują na długich łukach z pochyłem. I najważniejsze: są zakorkowane. przyjemność z jazdy jest tylko w weekend i święta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *