1. Home -
  2. Codzienne -
  3. Sprawa koni wożących turystów do Morskiego Oka jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać

Sprawa koni wożących turystów do Morskiego Oka jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać

Kwestia traktowania koni, które wożą turystów do Morskiego Oka, budzi kontrowersje od wielu lat. W obronę praw tych zwierząt zaangażowane są różne organizacje, a także zwykli turyści. Ich oburzenie jest oczywiście największe wtedy, gdy jakiś koń pada z wycieńczenia na tej obleganej przez turystów trasie. Jednak zakopiański samorząd nie zgadza się na całkowitą likwidację tzw. fasiągów.

Wątpliwości w tej sprawie jest bardzo dużo. Wypracowane kompromisy również nie zadowalają wszystkich stron

17 maja Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło kompromis zainteresowanych podmiotów ws. koni wożących turystów do Morskiego Oka. Konie będą miały zapewniony godzinny postój na Włosienicy. Zmniejszone zostanie także obciążenie wozów i wprowadzone na trasie będą testy elektrycznych busów. I tutaj pojawia się pierwszy problem, ponieważ odcinek drogi do Morskiego Oka pomiędzy Palenicą Białczańską a Włosienicą to droga powiatowa, którą teoretycznie zarządza zakopiańskie starostwo powiatowe. To właśnie dlatego minister Paulina Hennig-Kloska informowała ostatnio, że resort nie ma możliwości zakazania transportu konnego na tej trasie. Zrobić to może jedynie Starostwo Powiatowe w Zakopanem.

Doprowadzanie do przeciążenia koni na trasie stanowi przestępstwo

Padanie koni na trasie może być podstawą do postawienia zarzutów karnych z art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt. Mówiła o tym dla serwisu Prawo.pl Maria Januszczyk, wiceprezeska Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt, doktorantka Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych UW.

Problemem jest jednak brak odpowiednich przepisów, które określałyby maksymalne obciążenie konia. Ekspertyzy również nie dają jednoznacznych odpowiedzi w tej sprawie. Według jednej z nich na wozie mogą przebywać 22 osoby, jednak trudno uważać tego typu badanie za miarodajne, gdyż zostało ono wykonane dla terenu płaskiego.

To nie koniec wątpliwości w tej sprawie – zbadano także ilość masy bitumicznej, który została wydzielona do atmosfery

Jak wiadomo, konie i wozy z turystami jeżdżą do Morskiego Oka po asfalcie. I tu właśnie pojawia się kolejny problem – ilość pyłu bitumicznego, który dostał się do atmosfery Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tymi badania zajęli się przedstawiciele Fundacja Viva, którzy badali także hałas na drodze do Morskiego Oka, a także zajmowali się powstawaniem osuwisk pod drogą. Z informacji podanych przez przedstawicieli Fundacji Viva, władze Tatrzańskiego Parku Narodowego zostały poinformowane o wynikach tych badań, jednak nie zdecydowały się one na reakcję w tej sprawie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi