- Bezprawnik -
- Moto -
- Koniec „kukiriniarzy” i porzuconych hulajnóg w miastach? Minister zapowiada reakcję
Koniec „kukiriniarzy” i porzuconych hulajnóg w miastach? Minister zapowiada reakcję
Hulajnogi elektryczne z wygodnego, prostego w obsłudze środka transportu przeobraziły się w pojazd, który niesie śmiertelne zagrożenie nie tylko dla jego użytkowników. To potężny problem na ulicach miast, a Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało, że podejmie kolejną próbę walki z nielegalnymi jednośladami. Problem w tym, że powoli tracę rachubę, która to już taka zapowiedź...
Nielegalne hulajnogi elektryczne są wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinny
Są wszędzie (i zazwyczaj nie tam, gdzie być powinny) — na chodnikach, drogach, alejkach spacerowych, a czasami nawet na drogach szybkiego ruchu. Mowa o hulajnogach elektrycznych — i to nie tych z pełną homologacją, ograniczeniem do 20 km/h i kompletnym wyposażeniem, jeśli chodzi o oświetlenie. Problem pojawia się wówczas, gdy na ulice trafiają pojazdy z mocnymi silnikami, w pełni odblokowane i pozwalające na rozwinięcie prędkości znacznie powyżej ustawowego limitu. Co istotne, po zdjęciu blokady prędkości taki sprzęt formalnie przestaje w ogóle spełniać ustawową definicję hulajnogi elektrycznej, co ma spore znaczenie choćby w kontekście odpowiedzialności za ewentualne szkody.
Tragiczne wypadki z udziałem rozpędzonych hulajnóg to codzienność
W ostatnich miesiącach praktycznie codziennie czytamy niestety o tragicznych w skutkach zdarzeniach związanych z użytkowaniem jednośladów rozwijających prędkość nawet 70–80 km/h. Co jeszcze bardziej istotne, życie w wypadkach czy kolizjach tracą młodzi ludzie, niesieni ułańską fantazją i niezabezpieczeni w żaden sposób przed potencjalnym upadkiem z maszyny przy dużej prędkości. A tego typu pojazdów na ulicach nie brakuje — wystarczy wyjechać na ścieżkę rowerową rowerem czy w pełni legalną hulajnogą, by przekonać się, że wiele z tych „jeździków” mogłoby złapać się na policyjny radar podczas pomiaru prędkości. Problem dostrzegają już nie tylko dziennikarze, ale i sami użytkownicy dróg — coraz głośniej mówi się nawet o tym, że potrzebna jest poważna debata, a być może także zakaz hulajnóg i rowerów elektrycznych w miastach, bo obecna infrastruktura rowerowa była projektowana z myślą o rowerzyście jadącym 15–20 km/h, a nie o pojeździe rozpędzającym się do 70 km/h.
Nagranie z Warszawy: hulajnoga pędząca 100 km/h poruszyła opinię publiczną
Asumpt do wznowienia debaty na temat hulajnóg elektrycznych w Polsce dało nagranie z Warszawy. Widać na nim mężczyznę, który zmodyfikowanym pojazdem pędził z zawrotną prędkością ok. 100 km/h. To już zagrożenie nie tylko dla kierowcy, ale także dla wielu przypadkowych uczestników ruchu, zwłaszcza tych niechronionych. To niestety nie jest odosobniony przypadek — podobne nagranie, tym razem z Łodzi, krążyło w sieci już wcześniej, a na pytanie, czy można jechać hulajnogą elektryczną 100 na godzinę, eksperci odpowiadali wówczas jasno: jazda z prędkością pięciokrotnie wyższą od dozwolonej jest ewidentnym złamaniem przepisów, niezależnie od tego, czy technicznie jest to możliwe.
Minister Klimczak zapowiada zdecydowaną walkę z nielegalnymi hulajnogami
Nic więc dziwnego, że ta kwestia znów została podniesiona przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. Polityk zapowiedział, że „teraz to już na pewno” sprawa zostanie załatwiona, a poruszanie się nielegalnymi hulajnogami po ulicach — skutecznie utrudnione. A czego możemy się spodziewać w kwestii prawa?
Większy nadzór TDT nad importem hulajnóg i wysokie kary dla importerów
Jak stwierdził Klimczak w rozmowie z TVN24, już wkrótce pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów ma trafić projekt wprowadzający zwiększony nadzór nad hulajnogami, które są sprowadzane do Polski. Transportowy Dozór Techniczny ma uzyskać większe uprawnienia w zakresie kontroli i homologacji pojazdów, a importerzy pojazdów niespełniających wymogów mają otrzymywać wysokie kary.
Obowiązkowe OC i naklejki identyfikacyjne dla hulajnóg? To pieśń przyszłości
Ciekawostką jest także fakt, iż ministerstwo ma pracować nad projektem wprowadzającym obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne oraz specjalne naklejki, które pozwolą na identyfikację pojazdu przez służby. Warto wiedzieć, że jazda bez takiego ubezpieczenia już dziś może mieć poważne konsekwencje finansowe — Rzecznik Finansowy oraz Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ostrzegają, że brak OC przy spowodowaniu szkody oznacza konieczność pokrycia jej z własnej kieszeni w pełnej wysokości, a koszty w przypadku poważniejszych wypadków mogą iść w dziesiątki czy nawet setki tysięcy złotych.
Strefy parkowania i odholowywanie hulajnóg z miejskich wypożyczalni
Nowe regulacje mają także dotyczyć hulajnóg dostępnych w ramach publicznych wypożyczalni miejskich. Miasta będące operatorami takich usług będą miały obowiązek ustanowić strefy parkowania, a pojazdy zaparkowane poza strefami mają być odholowywane na koszt operatora lub właściciela. To rozwiązanie ma rzecz jasna ograniczyć problem hulajnóg rozrzuconych po chodnikach, skwerach czy placach. A przecież znane są też przypadki jednośladów odławianych z Wisły np. w Warszawie czy Krakowie.
Przepisy o hulajnogach elektrycznych — co obowiązuje już dziś?
Warto przy okazji przypomnieć, jak wygląda dziś stan prawny, który zapowiadane zmiany mają uzupełnić. Obowiązujące przepisy ograniczają prędkość hulajnogi elektrycznej na jezdni i drodze dla rowerów do 20 km/h, a na chodniku dopuszczają jazdę jedynie z prędkością zbliżoną do tempa pieszego. Co więcej, od 2026 roku obowiązek noszenia kasku dotyczy również najmłodszych użytkowników takich pojazdów. Jak pokazuje jednak choćby niedawna sytuacja opisana przez jednego z kierowców, któremu pod koła prawie wpadła trójka dzieciaków na hulajnogach — pędzących bez kasków i wbrew znakom zakazu — realne przestrzeganie tych zasad wciąż pozostawia wiele do życzenia.
Czy przepisy o hulajnogach są w ogóle egzekwowane?
Problem w tym, że samo istnienie przepisów nie przekłada się na ich faktyczne przestrzeganie. Limit 20 km/h, obowiązek karty rowerowej dla nastolatków czy obowiązkowy kask dla dzieci na hulajnodze to regulacje, które na papierze wyglądają dobrze, ale w praktyce brakuje narzędzi i chęci do ich systematycznego egzekwowania. Nikt masowo nie mierzy prędkości hulajnóg na chodnikach, a sprzęt zdolny do jazdy nawet 70–80 km/h można legalnie kupić niemal w każdym większym markecie, by dopiero potem nielegalnie odblokować jego pełne możliwości.
Czy tym razem walka z nielegalnymi hulajnogami się uda?
Wszystkie te zmiany są oczywiście potrzebne „na wczoraj” — proceder stale przybiera na sile, a tragedii związanych z użytkowaniem nielegalnych hulajnóg przez młode osoby nie brakuje. Pytanie, czy rządzącym w końcu wystarczy determinacji, by doprowadzić tę kwestię do szczęśliwego końca, jest oczywiście w pełni zasadne. To przecież nie pierwsza tego typu próba — chciałbym wierzyć, że wreszcie się uda, ale najbezpieczniej będzie poczekać na jakiekolwiek efekty politycznych zapowiedzi.
zobacz więcej:










