1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Trójka nastolatków na hulajnogach niemal wpadła mi pod koła. Zignorowali znak i pędzili bez kasków

Trójka nastolatków na hulajnogach niemal wpadła mi pod koła. Zignorowali znak i pędzili bez kasków

W mediach coraz głośniej mówi się o brawurowej i niebezpiecznej jeździe na hulajnogach elektrycznych. Sam o nich sporo pisałem w kontekście bezpieczeństwa na polskich drogach, a ostatnio niemal na własnej skórze przekonałem się, że nie wystarczy myśleć tylko za siebie, ale trzeba także za innych użytkowników dróg. Niewiele brakowało, a nastolatkowie na hulajnogach elektrycznych wpadliby pod moje koła.

Marcin Szermański17.09.2026 14:27
Moto

Błąd za kierownicą kosztuje. Od tego jest obowiązkowe OC

Każdy jest człowiekiem i każdy może popełnić błąd za kierownicą. Właśnie na wypadek takich błędów, wynikających z zamyślenia, zmęczenia czy zwykłego pecha, istnieje obowiązkowa polisa komunikacyjna OC, z której osoba pokrzywdzona otrzyma odszkodowanie po wypadku czy kolizji. Dobrze, jeśli jest to tylko delikatna stłuczka czy zarysowanie karoserii i nikt w danym zdarzeniu nie ucierpi. Gorzej, jeśli dojdzie już do poważniejszego w skutkach wypadku.

Niewiele brakowało, a w zeszłą środę sam uczestniczyłbym w takim zdarzeniu. Kto wie, czy nie był to ostatni tak ciepły dzień w 2026 roku — pewnie dlatego na ulicach pojawiło się sporo jednośladów. To właśnie wtedy pod moje koła niemal wpadła trójka nastolatków na hulajnogach elektrycznych. Jak do tego (na szczęście prawie) doszło?

Przednia zabawa nastolatków na hulajnogach elektrycznych kosztem innych kierowców

Wracałem do domu drogą podzieloną na dwa pasy w każdym kierunku, a między jezdniami znajduje się jeszcze pas zieleni. Chciałem skręcić w lewo w zjazd, który służy także do zawracania i akurat nie jest objęty sygnalizacją świetlną (główne skrzyżowanie ze światłami znajduje się 100 metrów dalej). Dodam, że równolegle do jezdni o przeciwnym kierunku ruchu ciągnie się jednokierunkowa droga dojazdowa, również oddzielona pasem zieleni. Jak niemal każdego dnia, zamierzałem przeciąć dwupas oraz boczną uliczkę i jechać dalej prosto.

Cierpliwie czekałem, aż nikt nie będzie nadjeżdżał z naprzeciwka. Ruszyłem, gdy miałem możliwość bezpiecznego przejazdu przez oba pasy, a następnie dalej na wprost przez wspomnianą już boczną uliczkę. Jest ona rzadko uczęszczana, a jeśli już ktoś nią jedzie, to wyłącznie z prawej strony (droga jednokierunkowa).

Znak STOP zignorowany z uśmiechem na twarzy

Nagle zauważyłem z prawej strony trójkę pędzących nastolatków. Przed skrzyżowaniem, przez które przejeżdżałem na wprost, powinni się zatrzymać, do czego zobowiązuje ich pionowy znak „STOP” i jego powtórzenie w formie ciągłej linii namalowanej na ich pasie. Byłem już niemal na ich wysokości, gdy z uśmiechami na twarzach (naprawdę wydawało się, że świetnie się bawią) przemknęli przed maską mojego samochodu. Gdybym nie zachował szczególnej ostrożności i nie zahamował awaryjnie, mogło się to źle skończyć.

Jazda na hulajnodze bez kasku i ignorowanie znaków to proszenie się o tragedię

Żaden z trójki młodzieńców nie miał na głowie kasku. Nie przyjrzałem się im dokładnie, bo nie było na to czasu, ale wydaje mi się, że byli na tyle młodzi, że powinni mieć ochronne kaski — obowiązkowy kask dla dzieci na hulajnodze dotyczy osób poniżej 16. roku życia. Do zderzenia zabrakło może 1,5–2 m, więc było naprawdę blisko. Nastolatkowie chyba nawet nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia i zupełnie zbagatelizowali podwójnie zasygnalizowany znak „STOP”. Tymczasem ja nie musiałem już w domu pić popołudniowej kawki.

Kto zapłaciłby za szkody, gdy hulajnoga nie ma OC?

Gdyby w takiej sytuacji doszło do zderzenia, mogłoby ono mieć opłakane skutki. Brak kasków, spora prędkość (zjeżdżali z niewielkiej górki) — mogło być naprawdę źle. Pytanie może nie na miejscu, ale kto zapłaciłby za uszkodzenia mojego samochodu? Podejrzewam, że nie mieli oni polisy OC (bo też nie musieli jej mieć — obowiązkowe OC na hulajnogi elektryczne wciąż nie zostało wprowadzone), więc sprawa skończyłaby się w sądzie, a może wcześniej naprawiłbym szkody z własnego autocasco.

Hulajnogą elektryczną po jezdni tylko przy limicie do 30 km/h

Mało tego — nastolatkowie w ogóle nie powinni poruszać się po tej jezdni, nawet jeśli spełniali wymogi wiekowe, które przyniosły zmiany dla dzieci na hulajnogach 2026 roku. Obowiązujące przepisy, którym podlega jazda hulajnogą elektryczną, pozwalają korzystać z jezdni tylko wtedy, gdy dopuszczalna prędkość dla samochodów nie przekracza 30 km/h, a tutaj limit jest wyższy. Całe szczęście, że przed nami okres jesienno-zimowy i trochę odpoczniemy od hulajnóg elektrycznych na naszych drogach.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover