- Home -
- Społeczeństwo -
- Kupowanie lub kopiowanie prac dyplomowych (i nie tylko) jest kręceniem sobie samemu sznura na szyję
Kupowanie lub kopiowanie prac dyplomowych (i nie tylko) jest kręceniem sobie samemu sznura na szyję
Kupowanie prac a prawo - czy piszącemu w ogóle coś grozi? Dlaczego usługi pisania prac cieszą się taką popularnością? Czy studia w Polsce straciły już w ogóle na znaczeniu, skoro każdy może kupić sobie wykształcenie?

Nie od dzisiaj wiadomo, że studentom zwyczajnie nie chce się pisać prac zaliczeniowych. Zasłaniają się brakiem czasu (po co w takim razie w ogóle zaczynali studia?), brakiem weny, brakiem dostatecznej ilości informacji... i szukają pomocy gdzie to tylko możliwe. Po co mają się wysilać, skoro ktoś za parę tysięcy złotych stworzy im pracę potrzebną do uzyskania zaliczenia?
Pamiętam taką sytuację na studiach. Mieliśmy dość proste zadanie: pójść na dowolną sztukę teatralną i napisać jej recenzję. Kiedy doktor prowadzący zajęcia przyszedł z naszymi pracami, był wściekły. "Czy wy myślicie, że ja nie mam Internetu?" zapytał. Było bowiem kilka osób, którym nie chciało się - na filologii polskiej - ruszyć do teatru i napisać czegoś o spektaklu. Po co? Studia to tylko papier.
Co grozi studentowi, który kupi pracę (a sprawa się wyda)?
Kupowanie prac a prawo
Student ma prawo kupić pracę. Ma ją prawo przeczytać, może na niej bazować, może szukać pomocy z bibliografią czy notatkami. Problem zaczyna się wtedy, kiedy podpisuje się jako autor dzieła, którego sam nie stworzył. Za to grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Jeśli zaś powie, że autorem jest kto inny, wiadomo, zaliczenia nie uzyska. Powiedzmy jednak, że sprawa się wyda i uczelnia dobierze się delikwentowi do skóry. Prawdę mówiąc, jeśli go przycisną dobrze na obronie, również mogą być świadkami sypiącego się domku z kart. Rzecz w tym, że tego nie robią, a później na całą Polskę wybuchają skandale. Ilu z absolwentów uczelni szkół wyższych przedstawiło pracę, którą napisał im ktoś inny? Biorąc pod uwagę popularność takiego fanpage jak tutaj, mogła to być całkiem spora ilość osób (swoją drogą, ciekawe, czy sam piszący odprowadza wszystkie podatki).
Popularnością cieszą się też takie grupy jak ta, która reklamuje się następująco:
Rozumiem, że ktoś nie może ze względu na ważne sprawy napisać pracy, ale przecież nie trzeba robić tego w tym samym roku, prawda? Można to przesunąć o kolejny. Ale napisać samemu. Ryzyko związane z kupowaniem pracy jest takie, że mogła już być ona użyta. Jeśli wyłapie ją uczelniany program antyplagiatowy, to katastrofa.
Piszącemu nic nie grozi
Piszący - jeśli odprowadza podatki - jest bezpieczny. Nikt mu raczej nie zabierze tytułu zawodowego za pisanie prac innym ludziom. Co najwyżej naje się nieco wstydu przy znajomych (tylko niektórych, inni pogratulują przedsiębiorczości), jeśli ktoś kiedyś ujawni dane. Z tego jest jednak całkiem niezły biznes, bo teraz studia straciły na wartości, dostaje się prawie każdy, a pracy nie chce, albo czasem nawet nie umie napisać. Oczywiście rynek zweryfikuje potem takie osoby, gdy okaże się, że nie potrafią w swojej branży nic zrobić.
Kupowanie prac jest więc legalne, dopóki korzystamy z nich jako pomocy dydaktycznych, wszystko gra. Zazwyczaj jednak studenci na tym nie poprzestają. Wyjściem pewnie byłyby zapewne egzaminy wstępne przed dostaniem się na konkretny kierunek, ale na to uczelnie sobie nie pozwolą, w końcu każdy student oznacza pieniądze. I w ten oto sposób gryziemy własny ogon. Bo jakie znaczenie ma nasz wysiłek, nasza ciężka praca na studiach, skoro teraz tytuł może mieć każdy, kogo na to stać?
21.03.2026 20:41, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 14:10, Marcin Szermański
21.03.2026 12:27, Marcin Szermański
21.03.2026 11:36, Mariusz Lewandowski
21.03.2026 10:43, Piotr Janus

Student po trzecim roku będzie czytać twoje akta sądowe. To nie jest rozwiązanie problemu - to nowy problem
21.03.2026 9:34, Igor Czabaj
21.03.2026 8:16, Marcin Szermański

35-latek twierdzi, że przeszkolił z flippingu 200 tys. osób. Policzyliśmy — matematyka tego nie potwierdza
21.03.2026 7:52, Aleksandra Smusz
21.03.2026 6:45, Rafał Chabasiński
20.03.2026 19:36, Marcin Szermański
Bank Millennium daje ludziom nawet 4200 złotych, ale tylko jeśli masz lub otworzysz działalność gospodarczą
20.03.2026 16:50, Filip Dąbrowski

Kierowcy ciężarówek doprowadzą do tragedii. Przez nich ludzie nie mogą bezpiecznie wyjechać z posesji
20.03.2026 16:28, Miłosz Magrzyk
20.03.2026 14:11, Piotr Janus
20.03.2026 13:35, Miłosz Magrzyk
20.03.2026 13:29, Marcin Szermański
20.03.2026 10:30, Aleksandra Smusz
20.03.2026 9:08, Aleksandra Smusz
20.03.2026 8:28, Miłosz Magrzyk
20.03.2026 8:09, Marcin Szermański
20.03.2026 6:33, Mateusz Krakowski
19.03.2026 16:10, Rafał Chabasiński
19.03.2026 15:14, Aleksandra Smusz
19.03.2026 14:12, Marcin Szermański
19.03.2026 13:09, Mateusz Krakowski
19.03.2026 12:33, Aleksandra Smusz
19.03.2026 11:22, Rafał Chabasiński
19.03.2026 10:47, Marcin Szermański

























