1. Bezprawnik -
  2. Zagranica -
  3. Czy w perspektywie 10 lat wyląduję w okopie? Analityk, który przewidział wojnę, odpowiada mi wprost

Czy w perspektywie 10 lat wyląduję w okopie? Analityk, który przewidział wojnę, odpowiada mi wprost

Krzysztof Wojczal, analityk geopolityczny i autor bestsellerowych książek o wielkiej polityce, w 2019 roku pisał, że duża wojna z udziałem Rosji praktycznie musi wybuchnąć. Trzy lata później Rosjanie weszli na Ukrainę. W rozmowie na kanale naTemat, którą prowadziłem, Wojczal tłumaczy, skąd wiedział, co Putin sobie w ogóle myślał, kto naprawdę wygrywa tę wojnę oraz, co chyba najważniejsze, czy Polacy za dekadę wylądują w okopach.

Jakub Kralka07.08.2026 21:36
Zagranica

Skąd Wojczal wiedział, że wojna wybuchnie w 2022 roku?

Wbrew pozorom to nie było wróżenie z fusów, tylko chłodna analiza kalendarza, który Kreml sam sobie ustawił. Po aneksji Krymu w 2014 roku Zachód nałożył na Rosję sankcje obejmujące technologie wydobywcze. A Rosjanie sami publicznie przyznawali, że wydobycie z eksploatowanych złóż ropy i gazu spadnie o połowę na początku lat trzydziestych. Nowe złoża w rejonie okołoarktycznym istniały, ale bez zachodnich technologii pozostawały poza zasięgiem. Stacja benzynowa udająca mocarstwo potrzebowała nowych dystrybutorów, a Zachód odciął dostawy części.

Do tego doszedł polski wkład w rosyjską nerwowość. W 2015 roku Polska zdecydowała, że nie przedłuży kontraktu gazowego wygasającego w 2022 roku, ruszyła rozbudowa gazoportu w Świnoujściu i projekt Baltic Pipe. Kreml wiedział, że po 2022 roku szantaż energetyczny wobec Europy Środkowej przestanie działać. Okno czasowe się zamykało. W 2021 roku Rosja wystawiła ultimatum wobec NATO, w lutym 2022 zaatakowała Ukrainę. Prognoza analityka zrealizowała się co do roku.

Plan Putina: trzy dni, rozstawienie wojsk i szantaż wobec Ameryki

Według Wojczala plan strategiczny Kremla zakładał opanowanie całej Ukrainy w trzy dni, a następnie rozstawienie wojsk na wschodniej flance NATO. Komunikat do Waszyngtonu miał brzmieć mniej więcej tak: albo zdejmujecie sankcje i wracamy do współpracy technologiczno-energetycznej, albo prowadzicie drugą zimną wojnę w Europie, podczas gdy waszym prawdziwym problemem są Chiny.

Putin przeliczył się jednak podwójnie. Założył, że uzależnione energetycznie Niemcy pociągną Europę w stronę Rosji i oderwą ją od Stanów Zjednoczonych. Nie docenił też rewolucji łupkowej w USA, dzięki której amerykański gaz LNG zaczął wypełniać lukę po rosyjskim surowcu. Jak pisaliśmy już wcześniej, sankcje na Rosję nie działają tak szybko, jak oczekiwano, ale w długim terminie rosyjska gospodarka od 2014 roku praktycznie stoi w miejscu. Wojczal ujmuje to bez ogródek: „Nikt się nie przyczynił do wzrostu znaczenia politycznego Polski w ostatnich 12 latach, jak Władimir Putin". Każde agresywne działanie Kremla jednoczyło Zachód, a wejście Szwecji do NATO i Finlandii, po stu latach szwedzkiej neutralności, jest tego najlepszym dowodem.

Kto wygrywa wojnę na Ukrainie? Lista jest krótka

Zdaniem analityka na wojnie zyskują przede wszystkim Amerykanie. Od 2022 roku biją rekordy sprzedaży gazu i ropy, ich przemysł zbrojeniowy dostał zamówienia na lata, a za sprzęt wysyłany na Ukrainę płacą dziś Europejczycy, nie amerykański podatnik. Do tego dochodzą sukcesy dyplomatyczne, jak przeciągnięcie Indii na swoją stronę i osłabianie rosyjskich wpływów na Kaukazie. Wojczal streszcza logikę Trumpa cytatem, który zostaje w głowie: „Jeśli wy europejscy tak bardzo boicie się Putina, to ja się może będę z nim dogadywał, chyba że mi zapłacicie". Strach stał się towarem, a Stany Zjednoczone najpewniejszą firmą ochroniarską świata.

Na liście wygranych są też Chiny oraz, co może zaskakiwać, Polska. Cały Zachód, łącznie z hegemonem, walczy dziś z Rosją poza naszym terytorium. Pierwszy raz w naszej historii.

Czy Rosja zaatakuje NATO? Raczej dywersja niż czołgi

Wojczal spodziewa się, że Rosja będzie chciała przetestować artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, ale nie przez otwartą inwazję. W grę wchodzi operacja hybrydowa lub dywersyjna, najpewniej wymierzona w Łotwę lub Estonię, skonstruowana tak, żeby dawała maksymalne pole do interpretacji: czy to już atak na NATO, czy jeszcze nie, czy trzeba reagować, czy można dyskutować. Analityk dostrzega niepokojącą zbieżność z 2022 rokiem, kiedy inwazję na Ukrainę poprzedził wywołany przez Białoruś kryzys migracyjny, rozpraszający uwagę wschodniej flanki.

W ograniczonym starciu Wojczal nie zostawia jednak wątpliwości co do układu sił: „jeśli chodzi o starcia nawet takie paramilitarne czy militarne, konwencjonalne, to państwa NATO mogłyby pozamiatać Rosjanami podłogę". Problemem Zachodu pozostają za to rezerwy ludzkie. Brak powszechnego przeszkolenia wojskowego w Polsce analityk nazywa wprost naszą słabością, co ciekawie koresponduje z toczącą się u nas debatą o tym, czy powinna obowiązywać kwalifikacja wojskowa obowiązkowa także dla kobiet.

Czy w perspektywie 10 lat wylądujemy w okopach?

To pytanie padło w rozmowie wprost, bo boją się go i dziennikarze, i ich rodziny. Odpowiedź Wojczala sprowadza się do jednego warunku: wszystko zależy od losów Ukrainy. Scenariusz czarny brzmi tak: „w sytuacji, w której Ukraina upadnie, czyli będzie podległa Federacji Rosyjskiej, Putin się nie zatrzyma". Kolejne cele to Mołdawia, Kaukaz i Azja Centralna, a dopiero po konsolidacji tych kierunków Rosja mogłaby realnie zagrozić NATO. Przy czym nawet wtedy, jak zaznacza analityk, „Rosjanie musieliby po zdobyciu Ukrainy zająć państwa bałtyckie i dopiero wtedy mieliby dogodną sytuację do uderzenia na Polskę". To proces na miesiące, jeśli nie lata, złożony z serii wydarzeń, z których każde Zachód może zablokować.

Scenariusz drugi jest znacznie bardziej optymistyczny. Jeśli Ukraina się utrzyma, zagrożenie wojną dla Polski Wojczal ocenia jako bliskie zeru. Sam deklaruje, że jest dobrej myśli, bo Zachód jest od Rosji silniejszy i na upadek Ukrainy nie pozwoli.

To tylko wycinek rozmowy. W pełnej wersji na kanale naTemat na YouTubie Wojczal opowiada też o kulisach resetu Obamy z Rosją (i dlaczego ten reset mógł uratować Ukrainę), o tym, ile cech supermocarstwa ma dziś Ameryka, a ile Chiny, oraz co konkretnie Polska powinna robić, żeby wiatr dalej wiał nam w żagle. Warto obejrzeć całość.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover