Na polskim rynku dostępne są niebezpieczne produkty – sporo z nich nie spełnia norm bezpieczeństwa!

Święta nadciągają wielkimi krokami. Są ludzie, którzy ich nie obchodzą z różnych powodów – wiara, przekonania, lubią robić na przekór innym, etc. Jest jednak spora rzesza tych, którzy nie tylko przeżywają je religijnie, ale przede wszystkim „tradycyjnie”, czyli głównie chcą spotkać się z rodziną, poucztować, rozdać i otrzymać prezenty. Lepiej uważać z podarkami dla dzieci, gdyż sporo z nich to niebezpieczne produkty, które nie spełniają norm.

Będąc małym dzieckiem, nie do końca obchodziło mnie to, że Święta Bożego Narodzenia to święto religijne. Bardziej liczyło się dla mnie to całe zamieszanie, krzątanie się Babci i Mamy po kuchni, gotowanie, pieczenie, przygotowywanie ozdób, ubieranie choinki, karpie, które pływały w wannie, przyjazd całej rodziny wraz z kuzynostwem, a także… prezenty!

Tak chyba jest w większości przypadków, jeśli chodzi o dzieci. Starsi więcej wiedzą, rozumieją, poznają. Jeśli rodzina jest religijna i potrafi przekazać młodszym pokoleniom to, czym Święta Bożego Narodzenia są dla Katolików czy Prawosławnych przeżyciem duchowym, bardzo mocno związanym z tradycją religijną. Nie przeszkadza to oczywiście w świętowaniu również mniej podniosłym, ale nie mniej radosnym. Spotkania z bliskimi, dawno niewidzianymi ciociami, wujkami, babciami, dziadkami, kuzynami, etc. to nie byle jakie przeżycie dla dzieci. Ale pełne emocje pojawiają się dopiero przy… prezentach!

Większość z nas lubi prezenty, nie tylko dzieci. Dorośli jednak obdarowują się nieco inaczej. Dzieci zazwyczaj dostają różnego rodzaju zabawki i słodycze. Tym razem nie odniosę się do zawartości syropu glukozowo-fruktozowego, wzmacniaczy smaku i zapachu, różnych innych chemicznych świństw w megasłodkich i niezdrowych słodyczach, ale przyczepię się do chemii w zabawkach i innych produktach codziennego użytku.

Kilka dni temu UOKiK opublikował raport 9 organów, które nadzorują polski rynek. Są to Inspekcja Handlowa, Inspekcja Ochrony Środowiska, Nadzór Budowlany, Państwowa Inspekcja Pracy, Urząd Komunikacji Elektronicznej, Urząd Transportu Kolejowego, Urzędy Morskie oraz Inspekcja Transportu Drogowego, Wyższy Urząd Górniczy.

Z raportu wynika, że około 37 proc. produktów na naszym rynku jest niezgodnych z obowiązującymi normami. Ponad 6200 przeprowadzonych kontroli dotyczyło ponad 16500 produktów, w tym zabawek, artykułów gospodarstwa domowego, elektronarzędzi i drobnych maszyn ogrodniczych i inne. Najwięcej zastrzeżeń było do zabawek, maszyn i urządzeń radiowych i telekomunikacyjnych. Firmy, w których zakwestionowano produkty, w większości podjęły się działań, dzięki którym usunięto niezgodności z normami.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

To raport za 2015 rok, ale tendencja jest wzrostowa – porównano ten rok do wyników w latach poprzednich. Są zapewne tacy, którzy powiedzą, że teraz producenci bardziej uważają, bo grożą im kary i konieczność usunięcia problemów. Że może nie jest tak źle, ale prawda jest według mnie nieco inna.

Pomyślcie o tym, że coraz więcej towarów kupujemy przez internet. Czy wybierając ubrania, zabawki, sprzęty różnego typu, które kupujecie choćby na chińskich portalach aukcyjnych, spełniają jakiekolwiek normy? Jeśli chodzi o telefony komórkowe, routery i inne urządzenia radiowe – wiecie jakie normy promieniowania spełniają te produkty? Czy ubrania, buty, zabawki wykonane są z materiałów bezpiecznych dla skóry, niewydzielających szkodliwych zapachów lub substancji? Czy farby nie zawierają toksycznych składników? Czy zabawki i ubrania dla dzieci nie alergizują? Jeśli jest tam jakiś certyfikat, to czy faktycznie sprawdzacie jego autentyczność?

Jeśli nie sprawdzaliście, nie interesuje Was to, ogólnie macie gdzieś zdrowie swoje, dzieci lub innych, którym te prezenty dajecie, to proszę, przemyślcie swoją postawę i nieco bardziej krytycznie podchodźcie nie tylko do prezentów na Święta, ale też do tego, co kupujecie i użytkujecie na co dzień Wy i Wasi najbliżsi. Warto wydać nieco więcej pieniędzy i kupić zabawki i produkty certyfikowane, niż tanie, ale nie do końca bezpieczne produkty z zagranicy.